FORUM KOD CZASU
Dziwne, Nieznane,Niepokojące.

Zdrowie - BORELIOZA

Blue - Czw Maj 28, 2009 14:28
Temat postu: BORELIOZA
Obiecałam sympatycznej Optymistce, ze podzielę się na forum sposobem jaki zastosowałam u siebie na boreliozę. Spróbowałam zmierzyć się z tematem kilka razy i okazuje się, że każdy krok jaki zastosowałam, powinnam podeprzeć wiedzą i materiałami na których sama się opierałam, szukając drogi wyjścia, inaczej nie będzie to miało wewnętrznej logiki, a będzie czymś co podano do wierzenia i wykonania.
Niestety Optymistko, nie da się napisać kilku recept do zastosowania, jak na tabletki z apteki.
jeśli chodzi o boreliozę, diabeł tkwi w pewnych szczegółach, które są pomijane zwykle przy rutynowym postępowaniu z zarażonym człowiekiem.
Zawsze mówiłam, że praca zielarza, jest jak praca detektywa, jest szukaniem przyczyn i skutków, umiejętnością odrózniania ich od siebie, porównywaniem, wyciąganiem wniosków i znajdowaniem właściwych środków zaradczych.
Rutyna jest śmiercią tego zawodu.

-Od razu na wstępie zaznaczam, ze nie wiem, który z elementów postępowania był kluczowy, który był najwarościowszy, a który niewiele wniósł. Prawdopodobnie cały zespół działań przyniósł zamierzony skutek.

-To co napiszę, nie jest przepisem na leczenie boreliozy. Jest to jedynie opis tego co ja zrobiłam, zeby się choroby pozbyć.

-Absolutnie nie zalecam nikomu postępowania w opisany sposób, jeśli ktoś zechce to naśladować, postępuje tak wyłącznie na własną odpowiedzialność.

Życie sprawia ciągłe niespodzianki, stawia wyzwania. To jak sobie z nimi radzimy, lub nie radzimy, jest tylko i wyłącznie związane ze stanem naszego umysłu, ze szczerością wobec siebie aż do bezczelności i do bólu.
Ale również z sympatią do siebie i do Świata.
Przyznaniem sobie prawa do zwycięstw i porażek, traktowanych jako doświadczanie życia na Ziemi, a nie jako zdobycie szczytu możliwości, lub upadek na dno piekła.
Przyjęciem do wiadomości, że skutkiem naszych decyzji moze być nawet nasza śmierć.
Uświadomieniem sobie bez wyrzutów, że nie jest się idealnym, i przyznaniem sobie prawa do dążenia do własnego ideału.
Nie usprawiedliwianiem swojego życia przydatnościa w niekończacym sie łańcuchu dawców i biorców.
Wzięciem odpowiedzialności za własne czyny i decyzje, bez pokrętnego szukania winowajców.
Nie gniewaniem się na fakty, lecz przyjmowaniem ich wprost jako wyzwanie.

Zaczynamy.
Zacząć nie jest łatwo, bo będę musiała wytłumaczyć na czym polegał mój tok myślenia, a nie chciała bym, żeby wszyscy popadali ze zniecierpliwienia, (gadać to ja potrafię).
Postaram się więc zwięźle i krótko, a gdyby okazało się, że są jakieś niedomówienia, proszę pytać.

Założenia jakie legły u podstawy rezygnacji z kuracji antybiotykowej:
Organizm sam w sobie jest cudownym, samonaprawiającym sie "mechanizmem".
Nie nalezy mu przeszkadzać w samoleczeniu, a raczej wspomóc w sposób jak najbardziej naturalny.
Patogeny atakują jedynie chore komórki, zdrowe potrafią się obronić.

Zadaj więc sobie pytanie, o ile powiększy się ilość niewydolnych i chorych komórek, po kuracji antybiotykiem. Co stanie się z Twoim systemem odpornościowym.
leczenie boreliozy wymaga końskich i przewlekłych dawek tego leku, więc będzie to krajobraz po wojnie. A krętki się i tak uchowają.
Antybiotyk otworzy drogę również zakażeniom grzybem candida (co powiększy ilość chorych komórek i narządów). A jest to rzecz groźna i trudna do wyleczenia.
Zabawne równiez jest to, ze objawy candidozy sa zbieżne z objawami boreliozy

Optymistka - Czw Maj 28, 2009 19:18

Dziękuje, że znalazłaś czas, żeby napisać o swoim doświadczeniu w walce z boreliozą.
Ja też uważam, że antybiotyki to ostateczność i zostawiam je sobie wtedy, gdy wszystkie sposoby zawiodą.
Od roku wzmacniam swój organizm i stosuje metody medycyny niekonwencjonalnej.
Ale niestety nie mogę powiedzieć o sobie, że się wyleczyłam.
Nie tracę nadziei, że i mnie się uda, chociaż czasami jest ciężko i przychodzi zwątpienie, ale podnoszę się i szukam dalej.
Na razie stoję w miejscu nie pogarsza się mój stan zdrowia, co w porównaniu z objawami innych chorych na boreliozę może być już sukcesem.
Ale wiem, że to nie wystarcza, dlatego z niecierpliwością czekam na dalszą część Twojej opowieści.
Wiem też, że to co pomogło Tobie nie znaczy, że pomoże mnie ale spróbuje.

Blue - Czw Maj 28, 2009 20:43

Stan mojego zdrowia w czasie zarażenia boreliozą był raczej katastrofalny.
Listopad-grudzień 2007. Biore udział w remoncie pewnego starego pomieszczenia pełnego wilgoci , zamkniętego na klucz i nie otwieranego od czterech-pieciu lat.
Remont trwa około dwóch miesięcy z przerwami, obejmuje zdzieranie starych tynków, przy czym pył unosi się w całym pomieszczeniu. Zaczynam kaszleć. Pracownik zajmujący się ścianami choruje. Ostra gorączka kilka dni, a potem utrzymujący ze dwa tygodnie się podły kaszel.
Ja nie mam gorączki, ale kaszlę i jestem coraz bardziej osłabiona, co przypisuję zimie, przemokłym butom, przeziębieniu i zostawiam luzem do samowyleczenia.
Pracownik wraca do zdrowia, ja nie. Jest raz lepiej, raz gorzej, ale generalnie spirala w dół. W maju nie potrafię wejść na pierwsze piętro bez zawrotów głowy i drżenia mięśni. (wcześniej siódme bez problemów)
Szewc bez butów chodzi. Nie zrobiłam przez ten cały czas nic, żeby sobie pomóc, zaabsorbowana problemami jakie przynosił czas ( a przynosił, przynosił i był niestrudzony). Czas tez przyniósł informacje na temat remontowanego pomieszczenia. W czasie II wojny światowej, była tam kostnica. Składowano tam trupy ludzi zmarłych z chorób i zabitych.
Nie mam pojęcia co miałam w płucach oprócz grzybów ze ścian. Zapewne nic ciekawego. Nie miałam też już siły żeby się ratować. Chciałam tylko spać. Zwykłe obowiązki wyczerpywały mnie niemal do końca. Wiedziałam, że mam coś zrobić, wiedziałam co, ale zwyczajnie przerastało to moje siły.
Na początku czerwca zaproszenie na kilkudniowy wyjazd do lasu. Wakacje dają mi wstępną regenerację i odpoczynek, oraz niespodziewany prezent. Znajduję kleszcza wczepionego w wewnętrzną stronę lewego uda, jakieś 15 cm nad kolanem. Zdrapuję go przez przypadek. Dezynfekcja jakąś woda kolońską na alkoholu i przeczucie, że jednak nie wystarczy. Nic innego do dezynfekcji w lesie nie było.
Decyduję się na oczyszczenie miejsca po ukłuciu kleszcza miodem. Wykonuję masaż miodem, wychodząc z założenia, ze właściwości dezynfekcyjne i oczyszczające miodu mogą w tym wypadku przechylić szalę na moją korzyść. Kilka dni nic się nie dzieje, potem zauważam małe zaczerwienienie i ledwo zauważalny obrzęk. Ponawiam zabieg miodem i wszystko znika.
Udaję przed sobą, że wszystko będzie ok, że tylko jakiś procent jest zarażonych i takie tam.
Po regeneracji sił na wyjeździe, kaszlę dalej, jestem nadal osłabiona, lecz zdobywam tyle energii, by zacząć działać i wyciagać się z przewlekłej infekcji zdobytej zimą.
Pamiętać należy, że siły traci się łatwo, odbudowuje trudno. Im dłużej trwa choroba, tym dłużej trwa leczenie i usuwanie jej skutków.
Po dwóch tygodniach od ukąszenia kleszcza, pojawia się rumień. Niezbity dowód zarażenia boreliozą.
!00% diagnoza. Jest narazie niewielki, jak stara dziesięciozłotówka.

Stanęłam przed potwierdzonym faktem – Mam boreliozę, przewlekłą infekcję płuc (zapewne drożdżaki i jakaś niezidentyfikowana zaraza, której nazwy wolałam nawet nie poznawać), obniżoną odporność i sił tyle co stary ogarek ze świeczki.
I zero w kasie.

sarah54 - Czw Maj 28, 2009 22:47

Blue- proszę, podaj swoje imię, może wiek... Tak rodzą się prawdziwe więzi...
Pozdrawiam-Ewa

Nicknil - Pią Maj 29, 2009 06:14

Heh przeżycia trudne i pewnie ciężkie do opisania ale czyta sie jak dobrą powieść w odcinkach, napięcie rośnie, proszę pisz dalej.
Blue - Pią Maj 29, 2009 10:39

Pobiezne, popularne informacje o boreliozie:

Borelioza - Magdalena Sokalska-Jurkiewicz
Mimo postępu, jaki dokonał się w dziedzinie chorób zakaźnych, niektóre infekcje nadal budzą wiele kontrowersji i są przedmiotem intensywnych badań oraz licznych sporów naukowych. Do takich schorzeń można zaliczyć boreliozę. Część lekarzy, w tym Infectious Diseases Society of America (IDSA) - Amerykańskie Towarzystwo Chorób Zakaźnych, uważa, że jest to infekcja możliwa do wyleczenia pojedynczym antybiotykiem w ciągu kilku tygodni, dolegliwości zaś utrzymujące się mimo leczenia traktuje jako zespół poboreliozowy, niebędący wskazaniem do antybiotykoterapii [3]. W opozycji do nich stoi druga grupa lekarzy, wraz z International Lyme and Associated Diseases Society (ILADS), postulujących długotrwałą i wielolekową terapię boreliozy, także przewlekłej [4].
Klasyczna definicja
Borelioza (choroba z Lyme, krętkowica kleszczowa) jest odzwierzęcą układową chorobą zakaźną wywoływaną przez bakterie z rodzaju Borrelia.
Etiologia
Czynnikiem etiologicznym boreliozy są bakterie z rzędu Spirochaetales (krętki), rodziny Spirochaetaceae, rodzaju Borrelia, gatunku B. burgdorferi, B. garinii i B. afzelii, nazywane łącznie Borrelia burgdorferi sensu lato [7]. Najnowsze badania wykazały, że B. burgdorferi mogą występować w różnych postaciach morfologicznych - w formie krętka oraz w formach przetrwalnikowych (cysty, sferoplasty i blebs) [13]. Forma krętka jest cienka, giętka i skręcona spiralnie oraz wyposażona w peryplazmatyczne wici umożliwiające ruch postępowy. Osiąga długość od 8 do 22 mikrometrów. Formy przetrwalnikowe są okrągłe, nieruchliwe i pozbawione ściany komórkowej, a zatem niewrażliwe na działanie antybiotyków betalaktamowych. Na szczęście dla pacjentów, istnieją doniesienia, że ulegają one zniszczeniu pod wpływem metrodnidazolu i tynidazolu [4]. W organizmie człowieka, w zależności od warunków zewnętrznych, komórki bakterii mogą wielokrotnie zmieniać swoją formę. Zjawisko to może tłumaczyć oporność krętków na antybiotyki, zmiany w natężeniu objawów choroby i w odpowiedzi immunologicznej (włącznie z seronegatywnością) [8, 10, 3].

Poszczególne szczepy B. burgdorferi różnią się znacznie zdolnością do syntezy betalaktamaz i antygenowością. Ponadto bakterie te potrafią przeżyć wewnątrz niektórych komórek gospodarza, takich jak makrofagi, limfocyty, komórki endothelium, neurony czy fibroblasty. Mogą opłaszczać się błoną komórkową gospodarza i syntezować glikoproteinę umożliwiającą ochronną enkapsulację. Ponadto najnowsze publikacje sugerują, że krętki wytwarzają rozpuszczalną w tłuszczach neurotoksynę, która jest prawdopodobnie odpowiedzialna za wiele objawów neurologicznych [4].

Wszystkie te mechanizmy sprawiają, że B. burgdorferi są bardzo trudnym przeciwnikiem dla ludzkiego układu odpornościowego.

Borrelia burgdorferi sensu stricto, występująca na całym świecie (a jako jedyny gatunek w USA), wywołuje głównie dolegliwości stawowe. Borrelia garini - występuje głównie w Europie Zachodniej i najczęściej wywołuje objawy ze strony układu nerwowego, a Borrelia afzeli pojawia się głównie w Europie centralnej i Skandynawii, powodując przewlekłe zmiany skórne.

Naturalnym rezerwuarem Borrelia są małe gryzonie, ale zarażone mogą być różne inne gatunki kręgowców. Na człowieka krętki przenoszone są przez kleszcze z rodzaju Ixodes. Zazwyczaj, aby doszło do zakażenia, kleszcz musi pozostać w skórze przez kilka godzin, dlatego częsta kontrola i szybkie usuwanie kleszczy należą do działań profilaktycznych boreliozy [2].

Ostatnio publikowane są doniesienia sugerujące możliwość przenoszenia infekcji Borrelia z człowieka na człowieka podczas kontaktów seksualnych, karmienia piersią i na drodze wertykalnej [1].
Koinfekcje
Wiele badań dowodzi, że krętki Borrelia nie są jedynymi czynnikami infekcyjnymi przenoszonymi przez kleszcze [4]. Mogą to być również różne gatunki Babesia, Ehrlichia, Anaplasma, Bartonella i inne. Naukowcy nie są jednak zgodni co do częstości występowania koinfekcji, czyli zakażenia pojedynczej osoby kilkoma drobnoustrojami podczas pojedynczego ugryzienia. IDSA uważa je za stosunkowo rzadkie, natomiast ILADS za częste, a co więcej - będące przyczyną cięższego i nietypowego przebiegu choroby. Z tego powodu lekarze należący do ILADS proponują rutynowe wykonywanie testów w kierunku zakażenia Babesia, Bartonella i Ehrlichia u pacjentów z oporną na leczenie lub atypową boreliozą [4].
Objawy kliniczne
Wczesna faza choroby
Po okresie inkubacji, trwającym około 1-3 tygodnie, wokół miejsca ukąszenia przez kleszcza może się pojawić charakterystyczne zaczerwienienie, rozszerzające się obwodowo i ulegające przejaśnieniu w centrum. Zmiana jest bolesna, ocieplona i wypukła. Nosi nazwę rumienia wędrującego (erythema migrans EM) i pojawia się u mniej niż 50% chorych [5]. Często towarzyszą jej objawy grypopodobne. Niestety, u części chorych EM wygląda nietypowo, nie występuje w ogóle lub zostaje przeoczony - wtedy infekcja rozwija się niepostrzeżenie.

Drugą zmianą skórną, zdecydowanie rzadszą, jest limfocytoma - niewielki guzek o średnicy 1-5 cm, nieco ciemniejszy od otoczenia, często umiejscowiony w uchu lub na gruczole piersiowym.

W przypadku niepodjęcia leczenia przeciwbakteryjnego infekcja przechodzi w fazę rozsianą, powodując wystąpienie u chorego objawów wtórnych [2].

Objawy wtórne
Pojawiają się od 2 tygodni do kilku miesięcy od zakażenia. Najczęściej występuje zapalenie stawów, zaburzenia neurologiczne i kardiologiczne, choć mogą pojawić się objawy wskazujące na uszkodzenie każdego układu w organizmie, dlatego boreliozę klasyfikuje się jako chorobę układową.

Zapalenie stawów najczęściej obejmuje niesymetrycznie duże stawy obwodowe. W jego przebiegu dochodzi do zapalenia maziówki z bogatobiałkowym wysiękiem i infiltracją granulocytami. Ma charakter nawrotowy i wymaga różnicowania z seronegatywnym rzs, w odróżnieniu od którego rzadko powoduje trwałe zniekształcenia stawów.

Zaburzenia neurologiczne najczęściej polegają na nawracającym limfocytarnym zapaleniu opon mózgowo-rdzeniowych, neuropatiach obwodowych i zapaleniu korzeni nerwowych. Natomiast objawy kardiologiczne przebiegają w postaci postępującej kardiomiopatii i zaburzeń przewodnictwa w obrębie mięśnia serca, do bloków całkowitych włącznie [6]. Na tym etapie choroby EM może pojawić się wieloogniskowo.

Późna (przewlekła) faza choroby
W rozpoznawaniu przewlekłej fazy boreliozy dr Burrascano proponuje następujące kryteria:

* choroba jest obecna przynajmniej przez rok,
* przewlekle występują poważne zaburzenia neurologiczne (zapalenie mózgu, encefalopatia, zapalenie opon mózgowych itp.) lub objawy stawowe (zapalenie błony maziowej) oraz
* infekcja B. burgdorferi jest nadal aktywna, mimo wcześniejszego leczenia antybiotykiem.


Do rozpoznania późnej boreliozy wymagane jest spełnienie wszystkich 3 kryteriów jednocześnie.

Oprócz objawów stawowych i neurologicznych, dla tego etapu choroby charakterystyczna jest neuropatia o typie rękawiczek i/lub pończoch oraz skórne zmiany zapalne, które noszą nazwę acrodermatitis atrophicans, pojawiają się niesymetrycznie i powodują ścieczenie oraz zanik skóry na zajętych obszarach [2].

Szereg innych objawów, które można wiązać z przewlekłą infekcją Borrelia, zaprezentowano w tabeli. Ogromna różnorodność tych objawów utrudnia postawienie rozpoznania boreliozy w tym okresie.

Objawy przewlekłej infekcji Borrelia:
Ogólne Gorączki, poty, dreszcze, fale gorąca z nieznanych powodów
Zmiana masy ciała
Zmęczenie, osłabienie
Bólowe Bóle głowy, gardła, żołądka, jąder, bioder, żeber, w klatce piersiowej
Układ wydzielniczy Powiększenie gruczołów
Nieregularna menstruacja
Galactorrhea, bóle piersi
Stawy i mięśnie Bóle, obrzęki, sztywność stawów
Sztywność karku
Bóle, kurcze i tiki mięśni
Kardiologiczne Krótki oddech, kaszel
Palpitacje serca, zmienny puls
Bloki przedsionkowo-komorowe
Szmer nad sercem
Układ nerwowy i narządy zmysłów Kłucie, utrata czucia, palenie, przeszywające bóle
Paraliż twarzy (Bella)
Podwójne, rozmyte widzenie, plamy, nadwrażliwość na światło
Dzwonienie, bóle uszu, nadwrażliwość na dźwięk
Nasilona choroba lokomocyjna, zawroty głowy, utrata równowagi
Lekkomyślność, otumanienie
Drżenia
Zaburzenia koncentracji
Zaburzenia pamięci
Zaburzenia orientacji przestrzennej
Problemy z wymową i pisaniem
Zmiany nastroju, drażliwość, depresje
Zaburzenia snu
Alkohol Nadmierna reakcja na alkohol
Skórne Wypadanie włosów
Układ moczowo-płciowy Podrażniony pęcherz lub zakłócenie jego działania
Utrata sprawności seksualnej lub libido
Układ pokarmowy Zmiana czynności jelit (zaparcia lub biegunki)
Diagnostyka
Badania serologiczne
Badania serologiczne polegają na wykrywaniu wytworzonych przez chorego przeciwciał w klasie IgM i IgG skierowanych przeciwko B. burgdorferi. Ich wyniki mają jednak ograniczone znaczenie, gdyż przeciwciała pojawiają się w surowicy dopiero kilka tygodni po zakażeniu, a poza tym podczas trwania infekcji bakteria może kilkakrotnie zmieniać miejsce pobytu (np. z krwi do centralnego układu nerwowego lub płynu stawowego), co ma istotny wpływ na stężenie przeciwciał w surowicy. Ilustracją do powyższych danych jest badanie wykonane przez polskich naukowców, w którym wykazali oni niskie lub zerowe stężenia przeciwciał u chorych z obecnymi żywymi krętkami w płynach ciała [11].

ELISA
W większości krajów jest to najczęściej używana metoda diagnostyczna w przypadku podejrzenia boreliozy [6]. Niestety, testy ELISA mają bardzo niską czułość i dają w wielu przypadkach wyniki fałszywie ujemne, o czym należy pamiętać przy ich interpretacji.

Western Blott
Badanie polega na rozdziale w żelu impregnowanym różnymi antygenami B. burgdorferi białek zawartych w surowicy krwi. Często daje wyniki dodatnie u chorych z ujemnym testem ELISA, gdyż jest od niego czulsze.

PCR (Polymerase chain reaction) i Real-Time PCR
Obie metody opierają się na wykryciu bakteryjnego DNA za pomocą jego amplifikacji, czyli powielenia. Wynik pozytywny jest dowodem świadczącym o obecności bakterii w badanej próbce. W Real-Time PCR używa się dodatkowo sond znakowanych fluorescencyjnie, co znacznie zwiększa czułość badania.

Lyme Urine Antigen Test (LUAT) and Lyme DOT-BLOT Assay for Antigen (LDA)
Testy te wykrywają obecność antygenu B. burgdorferi w moczu pacjenta. Test LUAT został wprowadzony jako pierwszy, test LDA jest natomiast nowocześniejszy, prostszy do wykonania i oparty na wizualnej reakcji barwnej. W doświadczeniach naukowych przeprowadzonych w Kalifornii, 30% pacjentów z chorobą Lyme (rumieniem wędrującym) miało dodatni test LUAT, a tylko u 8% wykryto obecność przeciwciał przeciwko B. burgdorferi w surowicy. Ponadto test LUAT był dodatni w każdej z 3 faz choroby w opozycji do badań serologicznych pozytywnych zazwyczaj tylko przez pewien czas [9].

Inne
Ze względu na niedoskonałość wszystkich powyższych metod diagnostycznych, nadal prowadzone są intensywne badania nad nowymi rozwiązaniami. Duże nadzieje wiąże się z testem stworzonym przez dr Whitaker w Bowen na Florydzie. Nosi on nazwę Q-RIBb (Quantitative Rapid Identification of Borrelia burgdorferi) i polega na wykonaniu serii rozcieńczeń pełnej krwi po dodaniu do niej znakowanego fluorescencyjnie przeciwciała. Naukowcy z Bowen Lab twierdzą, że do tej pory test dawał wynik dodatni u 100% pacjentów z boreliozą zdiagnozowanych klinicznie.

Ostatecznego potwierdzenia obecności krętka w organizmie można też dokonać na podstawie badania histopatologicznego lub hodowli komórkowych, jednakże jest to na tyle trudne, że do standardowej diagnostyki nie może być wykorzystane.
Rozpoznanie
Diagnoza boreliozy stawiana jest na podstawie objawów klinicznych, ponieważ żaden z dostępnych testów diagnostycznych w 100% nie potwierdza ani nie wyklucza zakażenia. Podczas stawiania rozpoznania trzeba wziąć pod uwagę pełny obraz kliniczny oraz wykluczyć inne możliwe schorzenia o podobnej symptomatologii. Należy wypytać pacjenta o możliwą ekspozycję na kleszcze, pojawianie się zmian skórnych lub jakichkolwiek nowych problemów zdrowotnych, szczególnie w cyklach dwutygodniowych, a następnie wziąć pod uwagę wyniki testów laboratoryjnych i reakcję na antybiotykoterapię [4]. Warto pamiętać, że ujemne wyniki badań laboratoryjnych nie wykluczają schorzenia.
Leczenie
Wytyczne IDSA
Wg naukowców opracowujących wytyczne IDSA, ani testy serologiczne, ani rutynowa podaż antybiotyków w przypadku ugryzienia przez kleszcze nie są konieczne. Jeśli zaistnieją konkretne okoliczności (kleszcz należał do gat. I. scapularis i pozostawał w skórze minimum 36 godzin, upłynęło mniej niż 72 godziny od usunięcia kleszcza, na danym terytorium minimum 20% kleszczy jest zakażonych B. Burgdorferi oraz leczenie nie jest przeciwwskazane) dopuszczalne jest podanie pojedynczej dawki doksycykliny (200 mg dla dorosłego) celem prewencji boreliozy.

W jej leczeniu wskazane są następujące antybiotyki (w standardowych dawkach) - doustne: doksycyklina, amoksycylina i cefuroksym oraz dożylne: ceftriakson, cefotaksym i penicylina G. Forma podania leku oraz czas trwania terapii uzależnione są od stadium i manifestacji klinicznej zakażenia, jednakże nie przekraczają 4 tygodni, np. neuroborelioza wymaga leczenia dożylnego przez 10-28 dni. Powtórzenie terapii jest zalecane wyłącznie w przypadku późnej boreliozy z objawami stawowymi lub neuroboreliozy z udokumentowaną obecnością krętka. Jeśli mimo ponownego leczenia zapalenie stawów utrzymuje się, a wynik PCR z płynu stawowego jest ujemny, zaleca się leczenie objawowe: niesteroidowe leki przeciwzapalne, antyreumatyczne leki modyfikujące przebieg choroby (np. hydroksychlorochina), miejscową podaż kortykosteroidów lub synowektomię. IDSA nie zaleca stosowania w leczeniu między innymi: metronidazolu, wankomycyny, cholestyraminy ani specyficznej suplementacji diety, nie dopuszcza także leczenia skojarzonego i terapii długoterminowej [12].

Wytyczne ILADS
Zalecenia badaczy zgrupowanych w ILADS znacznie różnią się od wytycznych IDSA. ILADS podkreśla, że niewłaściwie leczona infekcja B. burgdorferi ma tendencję do nawracania, przechodzenia w fazę przewlekłą i staje się oporna na leczenie, stąd konieczne jest stosowanie agresywnej terapii od momentu wniknięcia krętka do organizmu człowieka. Ze względu na możliwe skutki zdrowotne przewlekłej boreliozy wskazane jest podjęcie leczenia już przy wysoce prawdopodobnym podejrzeniu choroby. Wg dr. Burrascano, jednego z twórców wytycznych, prawdopodobieństwo infekcji jest duże, jeśli kleszcz pochodził z obszarów endemicznych, tkwił w ciele kilka godzin, był wypełniony krwią lub nie został usunięty w całości. W takich sytuacjach konieczne jest leczenie doustnym antybiotykiem przez 28 dni [4].

W przypadku rozpoznanej boreliozy czas trwania terapii nie powinien być ustalany odgórnie (na np. 28 dni proponowane przez IDSA), ale raczej zależny od odpowiedzi klinicznej. Preparat antybiotykowy oraz drogę jego podania należy dobierać z jednej strony biorąc pod uwagę stopień ciężkości choroby, a z drugiej - stan kliniczny pacjenta, jego wiek i ewentualne alergie, inne schorzenia i stosowane leczenie oraz tolerancję możliwych skutków ubocznych, dane epidemiologiczne, koszt terapii i inne czynniki. Zazwyczaj terapię rozpoczyna się od preparatu doustnego.

Do doustnych antybiotyków I rzutu zaliczono amoksycylinę, azytromycynę, cefuroksym, klarytromycynę, doksycyklinę i tetracyklinę. Antybiotyki dożylne należy zastosować w przypadku przewlekłej, nawrotowej i opornej na leczenie boreliozy oraz w leczeniu wybranych manifestacji, takich jak boreliozowe zapalenie opon mózgowych czy zapalenie stawów. Do niedawna dożylnie stosowano wyłącznie ceftriakson, cefotaksym i penicylinę, ostatnio udowodniono też skuteczność imipenemu, azytromycyny i doksycykliny. Ostatnią drogą podawania antybiotyków, stosowaną wyłącznie w przypadku pacjentów z licznymi nawrotami po terapii doustnej i dożylnej, jest podaż domięśniowa preparatu benzylopenicyliny.

W momencie gdy monoterapia nie przyniosła efektu, szczególnie w leczeniu wybranych manifestacji przewlekłej i nawrotowej boreliozy, podaje się terapię skojarzoną. Dawki antybiotyków wg znacznej części badań klinicznych powinny być wyższe od standardowych, np. 300-400 mg doksycykliny na dobę. Leczenie powinno się kontynuować przez pewien czas po całkowitym ustąpieniu objawów. Praktyka kończenia leczenia mimo braku ustąpienia objawów u chorych z przewlekłą boreliozą nie jest już zalecana.

Pomimo właściwego leczenia, borelioza ma tendencje do nawracania, dlatego chorzy powinni pozostawać pod stałą obserwacją. Ze względu na duże ryzyko przetrwałej infekcji, stosowanie kortykosteroidów nie jest zalecane [5].
Protokół Marshalla
Osobną kwestię w tematyce terapii boreliozy stanowi tzw. protokół Marshalla. Jest to schemat leczniczy, opracowany przez zespół naukowców pod kierownictwem Trevora Marshalla, służący do leczenia chorób, które cechuje odpowiedź immunologiczna typu Th1. Wg dr. Marshalla, u podłoża tych chorób leżą infekcje bakteriami pozbawionymi ściany komórkowej i zdolnymi do przeżycia wewnątrz leukocytów fagocytujących, a jako że niektóre postacie morfologiczne Borrelia burgdorferi również nie posiadają ściany i pasożytują wewnątrzkomórkowo, protokół Marshalla zaczął być stosowany w leczeniu boreliozy.

Schemat składa się z 3 faz. W pierwszej stosuje się bloker receptora angiotensyny II (olmesartan) oraz antybiotyk (minocyklinę), ponadto konieczne jest unikanie słońca i witaminy D. W trakcie kolejnych faz przyjmuje się różne kombinacje dodatkowych antybiotyków. Naukowcy z grupy dr. Marshalla prowadzą internetowe forum, za pomocą którego przekazują zainteresowanym pacjentom szczegóły terapii. Niestety, wciąż brak jest badań klinicznych weryfikujących skuteczność protokołu, co w zasadzie uniemożliwia odniesienie się do niego w sposób naukowy. Ostatnio jednak dr Trevor Marshall opublikował pojedyncze prace na temat podstaw immunologicznych swojego protokołu, co potwierdza naukowy charakter działalności grupy i pozwala mieć nadzieję na uzyskanie podpartych badaniami dowodów na skuteczność działania schematu [14].
Podsumowanie
Boreliozę jako jednostkę chorobową zaczęto rozpoznawać stosunkowo niedawno, bo dopiero w latach 70. XX wieku. Od tego momentu cały czas prowadzone są intensywne badania naukowe nad wyjaśnieniem etiopatogenezy i opracowaniem skutecznej terapii tej choroby. Nadal jednak istnieje bardzo wiele niewiadomych. Środowiska lekarskie i naukowe istotnie różnią się w spojrzeniu na boreliozę, co przekłada się na konstruowane przez specjalistów wytyczne diagnostyczno-terapeutyczne. Różnice te są tak duże, że dochodzi do powstawania sprzecznych zaleceń, co wprowadza niepożądany chaos i rzutuje na relacje pomiędzy lekarzem a pacjentem. Należy mieć nadzieję, że wkrótce uda się wyjaśnić obecne wątpliwości i będzie możliwe stworzenie jednolitych kryteriów diagnostyczno-terapeutycznych, pozwalających na pełne wyleczenie pacjenta z infekcji B. burgdorferi w każdym stadium.

http://www.sluzbazdrowia.com.pl/html/more3681a.php
lek. Magdalena Sokalska-Jurkiewicz pracuje w Zakładzie Reumatologii Akademii Medycznej im. Piastów Śląskich we Wrocławiu

Blue - Pią Maj 29, 2009 17:23

W poprzednim poście są wymienione objawy boreliozy.
Wiadomo powszechnie, ze borelioza nie występuje sama, towarzyszą jej tzw koinfekcje.
Erlichioza
http://www.pulsmedycyny.c...a,podlasiu.html
[color=darkblue]Erlichioza to ostra, bakteryjna choroba gorączkowa ludzi i zwierząt - wyjaśnia prof. Danuta Prokopowicz, kierownik Kliniki Obserwacyjno-Zakaźnej Akademii Medycznej w Białymstoku. - Można ją podejrzewać u osoby gorączkującej w dziesięć dni po kontakcie z kleszczem".
Po 10-14-dniowym okresie wylęgania u człowieka zakażonego bakterią erlichiozy występują objawy grypopodobne:
gorączka z dreszczami, osłabienie, bóle głowy i mięśni.
?U około połowy chorych występują jeszcze
bóle brzucha, nudności, wymioty, biegunka, kaszel, bóle stawowe, zaburzenia świadomości, wysypka -

dodaje dr Anna Grzeszczuk z Kliniki Obserwacyjno-Zakaźnej AMB. - Objawy te zwykle same ustępują, nawet bez specjalistycznego leczenia. W przypadkach poważniejszych skuteczne jest leczenie doksycykliną".
Z badań, jakie do tej pory przeprowadzano w Europie wynika, że jest to choroba o łagodnym przebiegu, nie mająca tendencji do postaci przewlekłych. Natomiast z obserwacji erlichiozy w USA można wnioskować, że choroba ta ma tam cięższy przebieg.
?Wiemy też z modelu zwierzęcego, że jeśli erlichioza występuje razem z boreliozą, to pogarsza przebieg boreliozy" - mówi dr Anna Grzeszczuk.



Chlamydia pneumoniae i mykoplasmy
http://forum.gazeta.pl/fo...3281617&v=2&s=0
Nazwa oficjalna Chlamydophila pneumoniae.

CPN cechuje się dość ograniczonymi zdolnościami metabolicznymi. Nie potrafi syntetyzować ATP, a na własne potrzeby wykorzystują ATP ( przenośnik energii)
zakażonych komórek- czyli kradną ATP komórki gospodarza.

Objawy infekcji

Nie ma jednoznacznych objawów po których można rozpoznać czy dana osoba ma infekcje CPN

Bakteria atakuje między innymi mięśnie, stawy i układ nerwowy. Cześć osób będzie miała bardzo wiele objawów ze strony wszystkich tych jak i objawy ze
strony innych układów oraz u pozostałych osób mogą występować tylko objawy lokalne.
Należy się jednak liczyć z tym że nie leczona infekcja miejscowa może rozwinąć się w infekcje układową.

Częste objawy jakie mogą występować-
bóle mięśni
bóle stawów
uszkodzenia mózgu i nerwów z objawami braku koordynacji
uczucie palenie różnych części ciała
przewlekłe zmęczenie
bóle głowy
nieobecność otępienie, mgła umysłowa, uczucie splątania,
zaburzenia psychiczne
paraliże, udary, apopleksja
problemy kardiologiczne, ataki serca
problemy z ciśnieniem krwi
przewlekły kaszel
chroniczne zapalenie gardła,
polipy w nosie, ból zatok
zapalenie spojówek
infekcja dróg moczowo-płciowych,
ból jąder
plamienie międzymiesiączkowe
ból pęcherza, krew w moczu
przedwczesne porody
poronienia
kamienie żółciowe
palenie w żołądku

Opracowano między innymi na podstawie
www.drmirkin.com/morehealth/G144.htm

Choroby wiązane z infekcją CPN
SM – stwardnienie rozsiane
FM- fibromialgia
CFS- zespół przewlekłego zmęczenia.
RZS- reumatoidalne zapalnie stawów
Choroba Alzheimera
Toczeń rumieniowaty układowy
Choroba Crona
Przewlekłe zapalnie zatok
Astma
Trądzik różowaty
Choroby serca
Śródmiąższowe zapalenie pęcherza (Interstitial cystitis)
Zapalnie gruczołu krokowego
Przewlekłe zapalenie jelit
Zwyrodnienie plamki żółtej
i inne
[/color]
Testy diagnostyczne na CPN
Obecnie nie ma żadnych dostępnych testów pozwalających potwierdzić lub wykluczyć infekcji CPN

Dlaczego?
Badanie na obecność Cpn jest tylko wtedy użyteczne jeżeli otrzymasz pozytywny wynik - negatywny wynik nie znaczy ze nie masz infekcji.

W badaniach serologicznych spotyka się dwa problemy;
Pierwszy, że duża część ludzi miała kontakt z Cpn i dlatego oni będą mieli przeciwciała przeciwko temu mikroorganizmowi.
Dlatego tez, po wynikach badań przeciwciał nie można rozróżnić ludzi z objawami choroby od tych, którzy jej nie mają.

Drugim problemem jest to nawet u osób z potwierdzoną obecności chamydii w naczyniach wieńcowych tylko 35% miało pozytywny wynik w testach na przeciwciała
(Badania przeprowadzono w Niemczech)

Babeszjoza (piroplazmoza)
jest chorobą wywoływaną przez pierwotniaki z rodzaju Babesia. Są one pasożytami krwi, a dokładniej erytrocytów kręgowców (bydła, jeleni, psów, gryzoni), w tym również i ludzi. W Europie większość ludzkich zakażeń babeszjozą jest powodowana przez Babesia diverges, a w Stanach Zjednoczonych Babesia microti. Choroba ta związana jest z sezonową aktywnością kleszczy. Inkubacja pasożytów w organizmie człowieka trwa od 1 do 6 tygodni od ukąszenia kleszcza lub od 6 do 9 tygodni od transmisji pierwotniaka w wyniku transfuzji krwi. Po tym okresie pojawić się mogą bóle głowy, gorączka, dreszcze i ogólne zmęczenie. Pojawić się może również obfite pocenie się, nudności oraz spadek masy ciała. Badania mogą wykazać powiększenie wątroby i śledziony, podwyższony poziom enzymów wątrobowych, hemoglobinurię, a także obniżenie poziomu hematokrytu. Pojawić się mogą również powikłania ze strony płuc, nerek oraz mięśnia sercowego. Zakażenia pierwotniakami Babesia diverges mają zazwyczaj ciężki przebieg, który wymaga hospitalizacji.

Babeszjoza występuje częściej u ludzi starszych, a także u osób z niedoborami immunologicznymi oraz cierpiących na AIDS.

bartonelloza diagnoza nie jest łatwa, ponieważ brak jest jednoznacznych i charakterystycznych objawów chorobowych. Wykrywanie zakażenia Bartonellą u ludzi opiera się na testach serologicznych. Wykonywany jest test immunofluorescencji pośredniej (IFA), jednak wynik badani uzależniony jest od czasu jaki minął od zakażenia. W przypadku gdy testy serologiczne nie dają miarodajnych wyników przeprowadzana jest izolacja bakterii z krwi lub tkanek pacjenta, jednak hodowla tych bakterii jest dość trudna i czasochłonna (może trwać nawet do 45 dni). Ponadto w diagnostyce bartonellozy wykorzystuje się reakcję PCR z zastosowaniem jako markera genetycznego genu kodującego 16S rRNA.
Marta P
http://www.medisa.pl/babeszjoza.html

Powiedzcie mi, czy bylibyscie w stanie odróżnić, co tak naprawde wywołuje dolegliwości u osoby ukąszonej przez kleszcza?
Czy jakakolwiek diagnoza jest w 100% pewna, czy tez opiera się na domniemaniach?
O żadnej z tych infekcji, nie można z czystym sumieniem powieedzieć, że wogóle jest, albo ze jej nie ma i za co jest odpowiedzialna.
Wszystkie te koinfekcje, leczy się końskimi dawkami antybiotyków, tak samo jak boreliozę.

Najlepszy kwiatek będzie w następnym poście.

Optymistka - Pią Maj 29, 2009 19:05

Bardzo wyczerpująco opisujesz zagadnienia związane z tą chorobą.
Żeby nasi zakaźnicy i lekarze pierwszego kontaktu posiadali taką wiedzę byłoby super :D
Przyda się też taka wiedza nam zwykłym śmiertelnikom, bo często nieświadomi jesteśmy jak bardzo jest to niebezpieczna choroba a warto wiedzieć i zabezpieczać się przed kleszczami
Ja swojego przyniosłam z półgodzinnego spaceru w Warszawie.

Blue - Pią Maj 29, 2009 20:34

Optymistko, to tylko zaznaczenie niektórych informacji. Wybrałam jedynie te, które były kluczowe dla mojego toku myślenia.
Powiem odrazu, że na poczatku nie bardzo wiedziałam, z czym mam do czynienia. Wiedziałam bardzo mało, w zasadzie wszystkie informacje zaczęłam zdobywać po ukazaniu się rumienia. Wczesniej jakoś nie chciałam budzić licha.
Ja go nie chciałam budzić, więc mi się przyśniło.
Sen był taki, że idę drogą w jakimś płaskim terenie i nagle wyskakuje mi pod nogi mały chłopiec, dziecko. To było pierwsze wrażenie. Chłopiec przy bliższym przyjrzeniu się, sprawiał raczej wrażenia karła, niż dziecka, jednak był dzieckiem. Miał militarne ubranie na krępym ciele, krótkie spodenki, dużą głowę, a na niej hełm wojskowy, podobny trochę do niemieckiego z IIwś.
Miał tez jakąś broń, cos w rodzaju karabinu.Podłe oczka i przebiegły uśmiech.
Zastanawiałam się, czyje to dziecko i nagle uświadomiłam sobie, że moje. Wywołało to we mnie mały szok i zaprzeczenie. To nie może być moje dziecko. Powiedziałam mu, że nie jest moim dzieckiem i że ma odejść.
nagle znbajduję się na targu, idę wśród stoisk warzywnych, sprzedawców i kupujących. Na ramionach, "na barana" niosę dziecko, ale inne. też chłopiec, piękny o jasnych oczach, lekki jak wiatr,wcale go nie czuję. Trzymam jego ręce w moich, a on pyta mnie o wszystko, jak się co nazywa, do czego służy, jakby dopiero znalazł się na Ziemi. Odpowiadam na pytania z przyjemnością. Nagle wskazuje na stragan z marchewką i mówi kup mi marchewkę.
dziwię się, bo nie mówiłam mu co to jest marchewka, ani nie wymieniałam mu jej nazwy. Marchewka jest marna, więc mówię do niego, że kupię mu marchewkę na innym stoisku, ładniejszą. Kupuję mu trzy marchewki.
Koniec snu.
Ten sen pamiętałam cały czas, upewnił mnie w jakiś sposób, że jestem chora (chłopiec w hełmie) i dał mi nadzieję, że dam sobie radę ( chłopiec na targu)
Chłopiec z targu dał mi wskazówkę. Na poczatku jej nie rozumiałam, jednak pamięć snu towarzyszyła mi i w końcu zrozumiałam o co chodzi.

sarah54 - Pią Maj 29, 2009 21:49

Blue- gdybym mając boreliozę zapoznała się z racji mojej małej wiedzy z tą chorobą- już byłoby po mnie...
Pozdrawiam-E.

Blue - Sob Maj 30, 2009 08:36

Teraz ten obiecany najlepszy "kwiatek". I pytanie czy ktoś wie, co wywołuje takie objawy?

ośrodkowy układ nerwowy:
zaburzenia pamięci,
stan chronicznego zmęczenia,
ospałość,
brak energii,
trudności w przyswajaniu wiedzy i w nauce,
dezorientacja,
zaburzenia równowagi,
senność,
obniżony nastrój,
krytykanctwo,
napady lęku,
nadpobudliwość psychoruchowa,
nerwowość,
wybuchowość,
niecierpliwość,
uporczywe stany depresyjne,
depresja maniakalna,
bóle i zawroty głowy,
niepokój i roztargnienie,
przewlekła irytacja,
zmienność nastroju,
napady paniki, płaczu,
brak koncentracji,
trudności w skupieniu uwagi,
trudności w zapamiętywaniu,
zaburzenia snu i bezsenność,
chronicznie zły humor,
autyzm,
choroby psychiczne (w tym schizofrenia),
mikroskopijne rozsiane uszkodzenia mózgu,
ucisk ponad i za uszami,
uczucie opuchnięcia głowy,
nadwrażliwość na kosmetyki, substancje chemiczne, dym tytoniowy, perfumy.

narząd ruchu:
osłabienie i bóle mięśni, skurcze,
mrowienie w kończynach,
obrzęk ścięgien,
uczucie sztywności i bóle stawów,
reumatoidalne zapalenie stawów (RZS),
obrzęki stawów.

przewód pokarmowy:
niedowaga lub nadwaga,
spękane usta i biały nalot na języku,
zapalenie czerwieni wargowej,
ciągłe odchrząkiwanie,
suchość w ustach i gardle,
wrzodziejące zapalenie jelita grubego,
zespół jelita nadwrażliwego,
zaparcia lub biegunki,
wzdęcia po jedzeniu
metaliczny smak w ustach,
nieokreślone bóle brzucha,
burczenie, przelewanie, gazy jelitowe, zaburzenia trawienia, zgaga,
swędzenie i pieczenie w okolicy odbytu, czemu towarzyszą śluzowate stolce,
żylaki odbytu, mokry odbyt (sączenie wydzieliny),
nadwrażliwość i nietolerancja na spożywanie mleka, glute­nu - pszenicy i żyta,
rozdrażnienie z równoczesną chęcią jedzenia słodkich rzeczy,

układ moczowo-płciowy:
nawracające niebakteryjne zapalenia pęcherza moczowego i dróg moczowych,
parcie na pęcherz moczowy i częste oddawanie moczu,
uczucie pieczenia i swędzenia w czasie oddawania moczu,
powiększenie i zapalenie prostaty,
niepłodność u mężczyzn i kobiet,
niechęć do kontaktów seksualnych
impotencja,
zanik popędu płciowego,
zapalenie błony śluzowej macicy,
endometrioza
nawracające stany zapalne i zakażeniowe pochwy
cysty na jajnikach
mięśniaki macicy
kurcze i bóle w okresie miesiączkowania, napięcie przedmiesiączkowe.

skóra i włosy
sucha, łuszcząca się skóra,
obrzęk skóry twarzy (najczęściej poranny),
zimne ręce i stopy, obniżona poniżej 36,6 °C temperatura ciała,
kruche i zabrązowione paznokcie,
pokrzywka,
pseudołuszczyca,
nawracające grzybice skóry,
utrata włosów,
egzema (wypryski skórne),
AZS
trądzik,
tendencja do pękania naczyń i powstawania siniaków,
nieprzyjemny zapach skóry stóp,
mysi zapach skóry, mimo częstego mycia,
nadmierna potliwość skóry (poty nocne).

układ oddechowy:
problemy z zatokami szczękowymi oraz czołowymi,
poranny obrzęk śluzówki nosa,
zapalenia uszu,
uczucie zapchanego nosa z ciągłym wyciekaniem gęstej wy­dzieliny, świąd w nosie, chrypa, pogorszenie głosu,
przewlekły suchy kaszel z tendencją do zaostrzania się w za­leżności od warunków atmosferycznych,
poranne wykrztuszanie gęstej, lepkiej wydzieliny, zabarwionej na szaro i brązowo,
bóle gardła i podrażnienia krtani,
sztywność i uczucie napięcia w klatce piersiowej,
częste infekcje bakteryjne i wirusowe,
płytki oddech,
uczucie braku powietrza,
dychawica oskrzelowa (astma),
sapanie przy oddychaniu,

narząd wzroku:
pieczenie i łzawienie spojówek,
ciemnie plamki przed oczami (mroczki),
zaburzenia widzenia pod postacią rozmazywania się obrazu.

układ hormonalny:
zaburzenia wydzielania hormonów tarczycy.
zaburzenia w wydzielaniu hormonów płciowych

Lista nie jest wyczerpująca. Tylko sztandarowe objawy.

Blue - Sob Maj 30, 2009 10:46

Otóż objawy wymienione w poście wyżej, to objawy drożdżcy, infekcji Candidą, grzybem powszechnie obecnym w ludzkich jelitach.
Skąd się bierze? dlaczego atakuje człowieka?
Candida jest zawsze we florze drobnoustrojów jelita grubego człowieka. Syntetyzuje jakies witaminki i zyje z nami w symbiozie.
Więc dlaczego nagle objawia oblicze potwora?
Ano wszystko na świecie ma dwa oblicza- Anioła i Potwora.
Candida gdy nie ma konkurencji w jelitach, czyli czynnika ograniczającego jej namnażanie, z postaci jednokomórkowej przeradza się w postać plechy grzyba i atakuje ścianki jelit. wrasta w nie, przerasta, rozszczelnia, tworzą się nadżerki, stany zapalne, polipy, wrzody. Grzybnia dostaje się do układu krwionośnego poprzez naczynka przerastające jelita i wypuszcza zarodniki do krwi.. Szczelne jelita odgradzające ich zawartość od organizmu, nie spełniają już swojej roli. Ranki, wrzody i rozszczelnienia, powodują przenikanie toksyn gnilnych z jelit do krwioobiegu. Następuje zatrucie metabolitami jelitowymi i neurotoksynami candidy, zarodniki z krwią wędrują po organizmie i osiedlają się tam, gdzie są skancerowane komórki i słabe narządy.
Zawsze patogen atakuje najsłabsze komórki. W zalezności co zaatakuje, takie mamy objawy.
Oczywiście zakorzenianie się i wypuszczanie następnych zarodników jest przewidziane w programie. Ciało słabnie, coraz więcej niewydolnych organów, co pociaga za sobą dalszą degradację, tych jeszcze zdrowych.

Jak się to dzieje, że candida przestaje miec konkurencję? To proste. U ludzi prowadzących kurację antybiotykową, giną wszelkie pożyteczne bakterie, a candida jest odporna na antybiotyk. Wręcz go lubi, traktuje jak pożywkę.
Dodatkowymi czynnikami sa brak świeżego, surowego jedzenia, chemia z wysokoprzetworzonych produktów, leki sterydowe, tabletki hormonalne, - (więcej dla zainteresowanych)
Prawidłowe bakterie żywią się błonnikiem. Jego brak w jedzeniu powoduje to, że bakterie symbiotyczne umierają z głodu. Candida żywi się cukrem i innymi węglowodanami.

Wracając do tematu boreliozy: Zastanówcie się teraz, porównując objawy candidizy i boreliozy, czy bylibyście w stanie odróżnić jedne od drugich?
Ja osobiście nie wiedziałabym, czy objawy jakie mam to candidoza, borelioza czy niektóre z koinfekcji.

No i zagwozdka. Siedzę sobie przed zebranymi materiałami i zaczynam mysleć, co z tym pasztetem zrobić.

Wychodzi na to, że powinnam jednocześnie leczyć się na krętki boreliozy, na koinfekcje pierwotniakowe, bakteryjne, wirusowe, a także zrobic końską kurację na candidozę.
I jednoczesnie poprawić katastrofalny stan odporności, oraz oczyścić się z metabolitów tych drobnoustrojów.

Zaczynam rozumieć dogłębnie ( wcześniej tez rozumiałam, ale były to bardziej przeczucia niż wiedza) że żadna z proponowanych na boreliozę terapii, nie spełni swojego zadania, a wręcz pogrązy mnie w niekończących się dolegliwościach, skończy się degradacją organizmu i niezdolnością do życia.

Blue - Pon Cze 01, 2009 20:18

Pierwsza rzecz, jaką mogłam zrobić bez nakładu finansowego, to dieta.
zapoznałam się kiedyś z dietą wg Gersona i stwierdziłam, że to ma głęboki sens, a poza tym nie wymaga nakładów finansowych (były raczej niemożliwe) Akurat zaczynał się sezon na zielone, więc wielkiego problemu nie powinno być.
Założyłam sobie, ze nie będę jeść niczego, co ma w sobie chociaz gram chemii, wobec tego odpadły wszelkie konserwy, wszystko co w proszku, soki z kartonów, mięso, wędliny, wszelkie napoje sklepowe, prze de mną było poszukiwanie ciemnego jak najbardziej naturalnego chleba, na zakwasie, co nie było sprawą łatwą, ale jednak wykonalną.
Do jedzenia zostały mi warzywa, owoce, kasze, przrtwory z ciemnej mąki, twaróg, masło, śmietana, kefiry, oleje.
W miare wchodzenia warzyw i owoców z upraw polowych, w ruch miała pójść sokowirówka i przynajmniej litr soku z warzyw i owoców.

I tu nawiązanie do snu: We śnie byłam na targu warzywnym, a chłopiec zwrócił moją uwagę na marchewkę. Dopiero teraz zorientowałam się, żę to była wskazówka, warzywa, owoce i sok z marchwi jako podstawa.

Chodziło mi o jak największe odciążenie organizmu z toksyn, oraz dostawę najlepszych i świeżych składników odżywczych.

Druga rzeczą, jaką mogłam zrobić bez nakładów finansowych, była nalewka na złocie.
Skończyła mi się miesiąc temu, ale złota w butelce było jeszcze dość, więc należało wyskrobac parę złotych ma nalewkę nagietkową, bo on ma właściwości, jakie mogły być przydatne przy tej infekcji.
O nagietku napiszę potem.

Teraz wytłumaczenie dlaczego sok z marchwi i dlaczego nalewka na złocie.
Nie mam 100% pewności, ale z informacji jakie udało mi się ściagnąć, marchew i sok z niej ma jedną z większych zawartości ORME. Prawdopodobnie stąd jej właściwości lecznicze, pomocne przy leczeniu raka i stawianiu na nogi ludzi chorych.

Nalewką na złocie leczono kiedyś kiłę, a kiła to choroba krętkowa. Mam szacunek do wiedzy naszych poprzedników, a poza tym niczym nie ryzykowałam.

Założyłam sobie poszukiwanie wszelkich specyfików i ziół, jakie kiedyś używano na krętki, oraz ziół o jak największym spektrum działania, czyli grzybobójczych, bakteriobójczych, na pierwotniaki, wirusy, roztocza i wszelkie inne patogeny.

Blue - Pon Cze 01, 2009 21:02

Wyciągi z kwiatu nagietka działają przeciwzapalnie,
Mają właściwości bakteriobójcze, zdolność eliminowania grzybów, oraz stabilizowania ich namnażania, są antywirusowe.
Zwiększają zdecydowanie odporność na infekcje. Są również przeciwnowotworowe.
Nagietek jest przydatny w leczeniu atopowego zapalenia skóry i łuszczycy (choroby autoimmunologiczne).
Wiadomo z dostępnej literatury na temat boreliozy i innych koinfekcji, że wyzwalają one odpowiedź autoimmunologiczną organizmu. Złoto hamuje tą odpowiedź, więc zalanie złota nalewką nagietkową, to dobre posunięcie.

Tak na marginesie, nagietek to babskie ziółko. Dobry na wszelkie kobiece dolegliwości.
Także świetny kosmetyk.
Jeśli ktoś z Was zbierał i suszył zioła we własnym zakresie, to wie, że mają one kilkakrotnie większa moc i działanie.
Zioła które przejda drogę od zbieracza, poprzez przerób przemysłowy, konfekcjonowanie i oczekiwanie na sprzedaż, są słabsze. A te które mają olejki eteryczne, jak np melisa, mięta, tracą niemal wszystko.
Jak zaparza się miętę albo melisę własnego "chowu" i suszenia, zapach jaki rozchodzi się po domu jest niesamowity.

Optymistka - Wto Cze 02, 2009 07:19

Witaj Blue
Ja stosuje dietę o której piszesz już od dawna, teraz również dietę dr Budwing.
Oczywiście najtrudniejsze było dla mnie wyeliminowanie słodyczy :)
Zaintrygowałaś mnie tą nalewką ze złota , mam nadzieję, że przepisy też będą :wink:
Piłam srebro koloidalne, widziałam również złoto koloidalne ale nie próbowałam.
Zioła też są przeze mnie używane, w dużym stopniu pomocna jest mi strona dr Różańskiego o ziołach, olejkach i gemmoterapii.
Pozdrawiam i proszę o ciąg dalszy. :D

Blue - Wto Cze 02, 2009 07:55

Optymistko, dotarłam równiez do srebra koloidalnego, nawet kupiłam buteleczkę i zazywałam to po łyżeczkach.
Jednak nie była bym sobą, gdybym tematu srebra nie zgłębiła tak daleko, jak mi się uda.
Otóż po poskrobaniu z wierzchu tematu, okazało się, że dawki srebra jakie zazywam, są dawkami placebo. taka zawartość srebra jak w dziennej dawce z brązowej buteleczki z ładną nalepką i opisem, sa zazwyczaj w wodzie kranowej, oraz w spozywanym jedzeniu.
Pogrzebawszy dalej, odszukałam relacje ludzi, którzy pili srebro koloidalne w ilości dwóch, trzech szklanek dziennie. Podobno dopiero takie dawki, wykazują działanie lecznicze.
No ale musiałabym wypijać dziennie co najmniej dwie butelki srebra ze sklepu, co raczej było finansowo nieosiagalne.
Można jednak zrobić urządzenie do wytwarzania srebra koloidalnego. Potrzebne do tego jest srebro najwyższej próby, by uniknąć koloidu innych metalli, woda destylowana i urządzenie do jego wytwarzania.
Srebro niełatwo było zdobyć, ale znalazła się firma która sprzedaje srebrną blachę i sprzedała mi kawałek wysyłkowo, urządzenie wykonała mi osoba zaprzyjaźniona, natomiast zdobycie wody destylowanej w moim województwie, okazało się trudne. Zwykle jest taka na stacjach benzynowych, ale u mnie była tylko demineralizowana, a to za mało.
Udałam się więc w rajd po aptekach, gdzie patrzono na mnie jak na kogoś, kto chce kupić conajmniej narkotyk. destylowana woda tam jest używana do receptur i nie chcą jej sprzedawać, choć mogą.
W końcu trafiłam aptekę, gdzie rozglądając się nerwowo, pani Magister wyniosła z zaplecza litrową brązową szklaną butlę i nabiła na kasie 10zł..
Oczywiście, skoro stałyśmy się wspólniczkami zbrodni, korzystałam z tego jeszcze kilka razy, aż wyrzuty sumienia pani zza szklanej szyby stały się nie do pokonania.

Zanim przeszłam drogę od decyzji do wypicia pierwszej szklanki srebrnej wody, minęło sporo czasu, Zdobycie srebra, wykonanie urządzenia, zajęły chyba dwa miesiące, albo trochę więcej.

Wypijałam około 0,6 litra srebrnej wody dziennie. Trzy razy po 200ml.

Zanim jednak miałam możliwość skorzystania ze srebra, postanowiłam przetestować wodę utlenioną. Przeczytałam o Nieumywakinie i o jego książce. książka przez jakiś czas była dla mnie nieosiągalna, więc strawiłam masę czasu w necie, na znalezieniu jej dawkowania.
(książkę oczywiście mam już w biblioteczce)

Woda utleniona była w moim zasięgu, więc nic nie stało na przeszkodzie. Piłam jej około pięć razy dziennie po 25 do 30 kropel w wodzie.
To mogłam zacząć niezwłocznie. Woda kosztowała złotówkę.

ZGG - Wto Cze 02, 2009 18:20

Tak . Z wodą destylowaną jest kłopot. Można zrobić samemu.[ czajnik lub szybkowar i chłodniczka.] Pisałem wcześniej na ten temat, w temacie srebro koloidalne. Kolega który to robił, brał wodę destylowaną i dejonizowaną . Z politechniki. w 5 litrowych baniakach. Potem prąd do tego urządzenia powinien być maleńki, żeby kawałki srebra były też mikroskopijne I mogły przenikać poprzez błonę komórkową. Tyle z mojej strony.
Optymistka - Sro Cze 03, 2009 20:47

Blue czy przed kuracją wodą utlenioną robiłaś oczyszczanie organizmu, o którym pisze autor?
Mam nadzieję, że ciag dalszy Twojej opowieści nastąpi :?: :)

Blue - Sro Cze 03, 2009 21:30

Nier robiłam kuracji oczyszczającej, bo niewiele wiedziałam na ten temat. książki nie miałam, wiedziałam, że działa i znalazłam dawkowanie.
trudno to wytłumaczyć, ale po stwierdzeniu w jakim stanie jestem, nie wpadłam w panikę, ani żal do losu. Stwierdziłam , ze skoro tak juz jest, to wypróbuję wszelkie metody, traktując siebie jak eksperyment.
Praktycznie nie miałam nic do stracenia.
Odkąd zaczęłam zażywać wodę utlenioną, zaczeły się stany podgorączkowe między 37.2 a 37.8.
Jak na badacza i eksperymentatora, byłam bardzo nieporządna. Powinnam wszystko zapisywać, ale nie robiłam tego. Korzystałam ze zmienioonej perspektywy widzenia świata. Stał się jakby bardziej swieży i jaskrawy, ale również czas zwolnił. Gorączka sprawiała mi przyjemność.
Potem doczytałam, ze krętki boreliozy namnażają się jedynie w temperaturze niższej od 36.4
W każdym razie woda utleniona działała, pomogła w wytworzeniu gorączki, oraz efektu herx.
Nie wiem co to ginęło wtedy, ale zaczęłam czuć się dobrze.
Równolegle z wodą utlenioną zażywałam olejek pichtowy i piłam zioła których skład wybrałam sama.

Anunaki - Sro Cze 03, 2009 22:24

Chciałbym się o coś spytać mam nadzieje ze nie przeszkadzam w temacie. Sa badania które w szpitalu przeprowadzają jeśli się podejrzewa boreliozie, zapomniałem jak się już to nazywa ale bada się tam obecność czegoś. Na wyniku piszą 2 wartości, igM albo coś w tym stylu wiecie może jaka wartość jest dopuszczalna bo szukałem kiedyś tego i nie moglem znaleźć a chciałbym to wiedzieć, pisze pewnie nie zrozumiale ale może moglibyście mi na to jakoś odpowiedzieć?
Optymistka - Czw Cze 04, 2009 07:07

Witam
Wklejam opowiedni cytat odnośnie badania, o które pytasz, jest to niestety najczęściej wykonywane badanie ( chyba dlatego że jest najtańsze)
"Istnieje wiele kontrowersji i sprzecznych zdan na temat testow na borelioze.
Producenci tu niezle maca majac oczywiscie na celu by ich produkty uznano za najlepsze.
Dochodzi wiec do przeklaman lub nadinterpretacji. Firma moze np oglosic, ze jej test ma dokladnosc 99%.
Ktos moze byc pod wrazeniem niezwyklej skutecznosci testu, podczas gdy tak naprawde opis oznacza tylko tyle, ze jezeli ktos uzyje dokladnie ta sama probke surowicy i przeprowadzi test 1000 razy to 990 razy test wyjdzie tak samo. Tak naprawde wazne sa: blad falszywie dodatni i blad falszywie ujemny podczas gdy producenci mowia dla zmylenia o dokladnosci. Drugi rodzaj bledu wynika z jakosci antygenu uzytego to produkcji testu. Czesto do produkcji testu jest wybrany laboratoryjny antygen niekoniecznie ten sam, ktory wystepuje w naturze. W dodatku w naturze wystepuje duza roznorodnosc genotypow bakterii Borrelia.
Po trzecie kretki potrafia ukrywac sie w tkankach unikajac odpowiedzi ukladu immunologicznego i wowczas zaden test na przeciwciala nie bedzie pozytywny.

Testy na borelioze zwykle wykonuje sie w tzw dwoch klasach: IgG i IgM.
W przypadku wykrycia antygenu uznanego przez uklad immonologiczny za zarazek inwazyjny dochodzi do wytworzenia immunoglobuliny typu M (IgM). Zajmuje to 2 do 4 tygodni by wyprodukowac taka ilosc IgM by mozna bylo ja rozpoznac testem. IgM zostaje w krwiobiegu do gora 6 miesiecy a potem jej poziom spada. W niektorych infekcjach poziom IgM moze pozostac wysoki przez caly okres choroby. Nieobecnosc IgM nie oznacza wszakze braku choroby.
By wyprodukowac immunglobuline G (IgG) organizm potrzebuje miesiac lub dwa. IgG jest znacznie mniejsza czasteczka niz IgM i moze np przejsc przez lozysko i chronic plod.


Produkcja przeciwcial (immunoglobulin) zajmuja sie limfocyty. Kazdy specyficzny rodzaj IgG lub IgM jest produkowany przez specyficzny typ limfocytow. W zaleznosci od materialu genetycznego otrzymanego od rodzicow niektorzy z nas sa lepiej lub gorzej wyposazeni w specyficzne typy limfocytow co moze tlumaczyc dlaczego ludzie z okreslonymi typami tkankowymi choruja na borelioze czesciej niz inni.

Test ELISA (Enzyme-Linked Immunosorbant Serum Assay) jest najprostszym, najtanszym, najlatwiejszym i najbardziej popularnym testem.To wlasnie ten test bedzie prawie na pewno zlecony przez lekarza w pierwszym rzedzie. Ale jest on testem z wyboru nie dlatego, ze jest najlepszy; uzywa sie wlasnie ten bo moze byc on zrobiony automatycznie i hurtowo dla wielu probek na raz.
W tescie ELISA bakteria boreliozy z hodowli laboratoryjnej jest rozdrobniona na malutkie kawaleczki. Te drobne fragmenty sa pozniej osadzone na sciankach probowki przed dodaniem surowicy pacjenta. W zalozeniu przeciwciala z surowicy lacza sie z tymi fragmentami, ktore graja role antygenu. Antygen jest sprzezony ze specjalnym enzymem, ktory powoduje zmiane koloru plynu i zmiane koloru ocenia kolorymetr. Surowica jest rozwadniana i proces powtarzany, az do czasu, gdy zmiana koloru juz nie zachodzi. Wynik jest podany jako ostatni stopien rozcienczenia surowicy wywolujacy reakcje. Np. jezeli surowice rozcienczono tak, ze na jedna czesc surowicy dodano 256 czesci wody to wynik bedzie 1:256.

Teoretycznie wyniki powinny byc rzetelne oraz spojne jezeli chodzi o porownanie wynikow z roznych instytucji. Tak jednak nie jest. Lorie Bakken wykazala, ze test ELISA jest niedokladny i bardzo zle koreluje miedzy laboratoriami. Wyslane te same probki surowicy do roznych instytucji dawaly czesto diametralnie rozne wyniki. W pierwszym badaniu 45 laboratoriow prawidlowo zidentifikowalo obecnosc boreliozy tylko w 55% przypadkow. W nastepnej serii badan kiedy testowano az 516 laboratoriow okazalo sie, ze ilosc falszywie dodatnich i falszywie ujemnych wynikow byla nieomal jednakowa i oceniono, ze az 55% instytucji wyprodukowalo bledne wyniki. Czyli tylko 45% wynikow zgadzala sie z rzeczywistoscia. Moze wiec lepiej rzucac moneta? Wtedy przynajmniej szansa prawdziwego wyniku wyniesie 50%.

Specjalista chorob zakaznych z Bostonu Dr. Sam Donta po roku badan uznal, ze ELISA jest nieprawidlowa w 66% (1996), inni naukowcy wahaja sie w swoich ocenach miedzy 50-75%.

Czy wiec moze kogos dziwic, ze na dzien dzisiejszy uwazam test ELISA za bezwartosciowe narzedzie w diagnozie i leczeniu boreliozy i zalecam opieranie sie na symptomach klinicznych lub na innych testach?

Test ELISA powinien byc wrecz ZAKAZANY.


Moze kiedys ktos wymysli prosty test rzeczywiscie dzialajacy, ale na dzisiaj takiego testu nie ma.

Dlaczego test ELISA tak czesto wychodzi blednie?

Polimofizm borreli jest przynajmniej czesciowo odpowiedzialny za te sytuacje.Jezeli ktos porownuje gruszki ze sliwkami to nic dziwnego, ze cos sie tam idzie nie tak.
Z drugiej strony nawet ta sama gatunkowo Borrelia w organizmie produkuje nieco inne bialka powierzchniowe, niz w hodowli szkielkowej. W Europie problem komplikuje jeszcze to, ze w naturze wystepuja az 3 zupelnie rozne gatunkowo kretki wywolujace chorobe. Byc moze istnieja tez inne kretki, jeszcze nieznane nauce. Nawet wysoka czulosc i specyficznosc testow nie na wiele sie zda kiedy skutecznosc testow sprawdza sie w oparciu o laboratoryjne hodowle borreli, ktore moga miec naprawde malo wspolnego antygenowo z formami 'dzikimi'.

Ogromnym problemem ELISY jest takze to, ze test wymaga obecnosci wolnej immunoglobuliny w surowicy pacjenta, podczas gdy czesto te interesujace nas przeciwciala sa juz zwiazane z antygenem. Jest wiec ogromnym paradoksem, ze wielu lekarzy uzaleznia diagnoze boreliozy od pozytywnego testu ELISA gdy w istocie powinno byc raczej odwrotnie. Bardzo chory pacjent bedzie mial w surowicy tak duzo antygenu bakteryjnego, ze wszystkie przeciwciala zostana z nim zwiazane i wynik ELISY bedzie ujemny. I odwrotnie, bardzo dodatni test ELISA wcale nie musi oznaczac poteznej infekcji. Raczej bedzie swiadczyl o istnieniu silnej reakcji immunologicznej dla rodzaju Borrelia co moze byc cecha korzystna i dobrze rokujaca. Wlasnie ci pacjenci z bardzo dodatnimi wynikami nie musza wymagac dramatycznie silnego i toksycznego leczenia.
Moze wiec nalezaloby uznac test ELISA za wyraz gotowosci obrony ogranizmu przed zarazkiem a nie za kryterium ciezkosci choroby, jezeli ktos jeszcze upiera sie by uzywac ELISE w ogole, pomimo argumentow przytoczonych wyzej

Blue - Czw Cze 04, 2009 08:32

tak to jest z testami na boreliozę, a także z testami na koifekcje, którymi czestuje kleszcz po ukłuciu.
Jeśli dodac do tego candidozę, której poczatki w zasadzie każdy ma (nie leczy się jej oficjalnie, a jej skutki zakwalifikowuje jako choroby cywilizacyjne) a która rozwija elegancko po antybiotykoterapii, jesteśmy w ciemnym tunelu bez światełka na końcu.

Wracając do moich eksperymentów:
Zwróciłam uwagę na jod.
grzebanie w necie zaowocowało artykułem z Nexusa, który pozwolę sobie wkleić, bo ja tak dobrze tego nie opiszę.

Znaczenie jodu dla zachowania dobrego stanu zdrowia
Źródło: NEXUS nr 2(58) marzec kwiecień 2008

Płyn Lugola oraz jodynę można zażywać doustnie (dawniej często, obecnie sporadycznie) przy niedoborze jodu, w nieżycie oskrzeli, przy suchym kaszlu, przy miażdżycy i w chorobie wieńcowej. Jod przyśpiesza przemianę materii, nasilając przemiany kataboliczne (rozkładu) w ustroju (za pośrednictwem hormonów tarczycy – trijodotyroniny u tyroksyny).

Doustnie można zażywać 2-3 razy dz. 5-10 kropli jodyny lub 5-10 kropli płynu Lugola (w mleku z miodem).
W razie skażenia promieniotwórczego zaleca się przyjęcie preparatu jodu.

(IMG:/temp/news/zdrowie.jpg) Rośnie liczba danych, które wskazują, że Amerykanie cieszyliby się znacznie lepszym zdrowiem i znacznie niższą częstością występowania raka i torbieli w tkance włóknistej piersi, gdyby spożywali więcej jodu. Spadek ilości spożywanego jodu połączony ze wzrostem konsumpcji konkurencyjnych chlorowców, fluoru i bromu zrodził epidemiczny niedobór jodu w Ameryce.
Mieszkańcy Stanów Zjednoczonych spożywają średnio 240 mikrogramów (μg) jodu dziennie, podczas gdy Japończycy ponad 12 miligramów (mg) (12 000 μg), czyli pięćdziesiąt razy więcej. Japończycy spożywają wodorosty morskie, takie jak brązowe algi (klep), czerwone algi (arkusze nori z sushi) i zielone algi (chlorellę). Mieszkańcy min Honsiu, Kiusiu i Sikoku spożywają nawet 45 mg jodu (znajdujący się jod w 14,5 grama wodorostów), na Hokkaido nawet 200 mg jodu.

Wg raportów w USA na raka piersi zapada dziś co siódma Amerykanka a jeszcze trzydzieści lat temu, kiedy spożycie jodu było dwa razy wyższe (480 μg), na raka piersi zapadała co dwudziesta kobieta.
Badania przeprowadzone na zwierzętach pokazują, że jod zapobiega rakowi piersi. Inne badania podają też, że najbardziej narażone na rakowacenie komórki przewodowe w piersi są wyposażone w jodową pompę (symporter jodku sodu, taki sam, jak posiada gruczoł tarczycy) do wchłaniania tego pierwiastka.
W roku 1966 rosyjscy naukowcy wykazali po raz pierwszy, że jod łagodzi objawy torbieli w tkance włóknistej gruczołu piersiowego. Wiszniakowa i Murawiewa potraktowały 167 kobiet cierpiących na torbiele w tkance włóknistej gruczołu piersiowego 50 gramami KI (jodku potasu) w okresie menstruacyjnym i u 71 % wystąpił korzystny efekt leczniczy. Szersze badania przeprowadzane były tez przez Ghenta i jego współpracowników na kobietach w Kanadzie, w Seattle i wykazały, że jod ma statystycznie istotny, korzystny efekt na torbiele w tkance włóknistej gruczołu piersiowego. Wyniki zostały zamieszczone w 1993 roku w magazynie Canadian Journal of Surgery. Zaobserwowano, że jod zmniejsza wrażliwość, guzowatość, zwłóknienie i obrzmienie piersi oraz liczbe torbieli olbrzymich.

Wyniki badań zostały przekazane do Urzędu ds. Żywności i Leków (Ford and Drug Administration FDA) w 1995 roku, aby ten pozwolił na dalsze badania (tzw. losowa kontrolowana próba kliniczna z jodem jako środkiem przeciwko torbielom w tkance włóknistej gruczołu piersiowego). FDA odmówił wydania zgody na badania, oświadczając kierownikowi badań dr’owi Donaldowi Lowowi, że „jod jest substancją naturalna a nie lekiem”.

W dzisiejszej medycynie jod jest traktowany gółwnie jako środek odkażający, używany np. podczas zabiegów chirurgicznych do dezynfekcji skóry. Generalnie panuje opinia, że jodu potrzebuje głównie tarczyca do wytwarzania tyroksyny (T4) i trijodotyroniny (T3), a tarczyca potrzebuje tylko śladowe ilości jodu, 70 μg dziennie do wytworzenia wymaganych ilości T4 i T3. Stąd w opiniach lekarzy wystarczą mikrogramowe ilości jodu w dziennym spożyciu, jednocześnie ignorują lub nie biorą pod uwagę badań, które dowodzą, że jod w większych ilościach daje pozatarczycowe korzyści, szczególnie dla kobiecych piersi.

Jod potrafi również usuwać z organizmu toksyczne chemikalia, jak fluorki, bromki, ołów, aluminium, rtęć i biologiczne toksyny, powstrzymuje wytwarzanie przeciwciał przeciw własnym antygenom, wzmacnia adaptacyjny układ immunologiczny i chroni przed nienormalnym rozrostem bakterii w żołądku.
Poza tarczycą i sutkami również inne tkanki są wyposażone w pompę jodową (symporter sodu/jodu). Śluzówka żołądka, ślinianki i gruczoły sutkowe potrafią koncentrowac jod niemal do takiego samego stężenia, jak tarczyca (40-krotnie większego od stężenia we krwi). Inne tkanki wyposażone w taka pompę to jajniki, grasica, skóra, splot naczyniówkowy w mózgu (produkujący płyn mózgowo-rdzeniowy) oraz stawy, arterie i kości.

Dzisiejszy establishment medyczny odnosi się do jodu nieufnie – jest to w końcu najnaturalniej występujący, niemożliwy do opatentowania niefarmaceutyczny środek (!). [moja uwaga: czyt. niedochodowy i za bardzo skuteczny]
Zalecana dzienna dawka jodu przez organizacje zdrowia na 100-150 μg/dziennie jest wyraźnie niezgodny z danymi wskazującymi na jego wyższe zapotrzebowanie. Te dane to wyniki badan na zwierzętach, badań In vitro na szczepach ludzkich komórek rakowych, klinicznych prób jodu w przypadku torbieli w tkance włóknistej gruczołu piersiowego. Oraz dane epidemiologiczne. Spożywanie jodu w ilości 150 μg/dziennie zapobiega wolu i innym znanym dolegliwościom wynikającym z niedoboru jodu, ale nie zapobiega rakowi piersi. Zapobieganie rakowi piersi wymaga znacznie wyższych dawek jodu.
Po odkryciu w roku 1811 jod był wykorzystywany do leczenia wielu chorób aż do połowy lat 1900, kiedy to endokrynolodzy specjalizujący się w tarczycy ostrzegli, że jego „nadmiar” wpływa niekorzystnie na jej funkcjonowanie. Jod jest skuteczny w leczeniu różnych schorzeń skóry, chronicznej choroby płuc, grzybic, trzeciorzędowej kiły, a nawet stwardnienia tętnic, w ilościach mierzonych w gramach.
Jod najczęściej możemy spotkać w formie nieorganicznej (nieradioaktywnej) jako jodek I- oraz jod molekularny I2 . najpopularniejsze źródło to jodek potasu KI, występuje min w popularnym płynie Lugola (w jednej kropli jest 6,3 mg molekularnego jodu/jodku, w Jodynie.
Lekarze przez wiele lat stosowali jodek potasu w początkowych dawkach od 1,5 do 3 gramów aż do ponad 10 gramów dziennie w leczeniu astmy oskrzelowej oraz w przewlekłej obturacyjnej chorobie płuc i to z dobrymi rezultatami i zadziwiająco małą liczbą efektów ubocznych.
Dr Guy Abraham, były profesor położnictwa i ginekologii na Uniwersytecie Kalifornijskim, po przeczytaniu w 1997 r. pracy Ghenta na temat stosowania jodu w leczeniu torbieli, powołał do życia „ Jodowe Przedsiębiorstwo”. Mając swoją własna firmę Optimom Corporation produkująca Iodoral (roztwór Lugola w postaci tabletek), zatrudnił dwóch praktykujących lekarzy domowych do przeprowadzenia klinicznych badań Iodoralu.
Jego badania wskazują, że po podaniu wystarczającej ilości organizm zatrzyma znacznie więcej jodu, niż pierwotnie sądzono – 1500 mg, przy czym jedynie 3% tej ilości zatrzyma tarczyca.
Ponad 4000 pacjentów objętych tym badaniem spożywa dziennie od 12,5 do 50 mg jodu, a diabetycy do 100mg dziennie. Badacze zauważyli, że jod rzeczywiście usuwa torbiele w tkance włóknistej gruczołu piersiowego, że pacjenci cierpiący na cukrzycę potrzebują mniej insuliny, że pacjenci z niedoczynnością tarczycy wymagają mniej intensywnego leczenia, że zanikają objawy włókniakomięśniaka i że znikaja migrenowe bóle głowy u cierpiących na nie osób. Funkcje tarczcy pozostały bez zmian u 99% badanych. Niepożądane skutki jodu – alergie, opuchnięcie ślinianek i tarczycy oraz jodzica (zatrucie jodem) – wystąpiły zaledwie u niespełna 1 procent badanych. Jod usuwa z organizmu toksyczne chlorowce: fluor i brom. Jodzica, nieprzyjemny metaliczny posmak, cieknący nos i podobne do trądziku zmiany na skórze, jest powodowana przez brom, który jod ekstrahuje z tkanek. Symptomy znikaja przy zmniejszonej dawce jodu.
Ludzie którzy przyjmują jod w takich ilościach, donoszą, że maja znacznie lepsze samopoczucie, że są pełni energii i mają jaśniejszy umysł. Czują, że jest im ciepło w zimnym otoczeniu, że potrzebują mniej snu, że poprawia im się cera i że maja bardziej regularne ruchy jelit.
A zatem póki co powinniśmy naśladować Japończyków, zwiększając ilość spożywanego jodu, np. poprzez zjadanie morskich wodorostów, bądź przez zażywanie od dwóch do kilku kropli płynu Lugola.
Płyn Lugola kosztuje niewiele, około 5 zł, właśnie eksperymentuję na sobie, warto zwrócić w aptece uwagę, by zakupić wodny roztwór jodu, a więc płyn Lugola robiony na wodzie a nie na glicerolu. Generalnie na ulotkach pisze, że do użytku zewnętrznego, na wodnym roztworze pisze także że doustnie kilka kropli wg ustaleń lekarza. Co ciekawe płyn Lugola jest stosowany także w terapii Gersona.

I jeszcze jedna uwaga, głównie do kobietek - jod jest dodawany do preparatów odchudzających, ponieważ zwiększa przemiane materii, a więc dba nie tylko o nasze piersi ale i figurę (IMG:style_emoticons/default/oczko.gif)

Więcej w artykule „Znaczenie jodu dla zachowania dobrego stanu zdrowia” NEXUS nr 2(58) marzec kwiecień 2008 str.12, autor dr medycyny Donald W. Miller jr, są tam podane wszystkie źródła badań i przypisy.

Oczywiście spore dawki jodyny zostały uwzględnione w moim "menu" codziennym.

Blue - Czw Cze 04, 2009 08:49

Jeśli juz jesteśmy przy jodzie, podzielę się wszystkim co mam na ten temat. Może będzie przydatne.

LECZNICZY JOD

Na podstawie: Irina Filippowa "Jod isceliajuszczyj", wyd. "Wies`", St. Petersburg, 2001

Dzienna norma spożycia jodu wg WHO:

1 r. ż. - 50 mcg

2-6 l. - 90 mcg

7-12 l. - 120 mcg

od 12 lat - 150 mcg

ciąża - 200 mcg

Spożycie jodu w Polsce wynosi średnio 40-80 mcg/dz., tj. 2-3 razy mniej niż zapotrzebowanie fizjologiczne. Odpowiednio 2-3 razy niższe jest wydalanie jodu z moczem. Dla porównania spożycie jodu w USA: 400-800 mcg/dz., w Japonii 1500 mcg/dz.

Cała Polska jest obszarem niedoboru jodu. W pasie nadmorskim jest to niedobór umiarkowany, na pozostałym obszarze głęboki. Obszarem niedoboru jodu jest większa część Europy kontentalnej, Rosja (2/3 ludności w stopniu znacznym), Afryka, Ameryka Pd., Indie, Chiny.

W przypadku mórz chłodnych, jak Bałtyk, wysoka zawartość jodu w atmosferze, wodzie i glebie dotyczy wąskiego (5-7 km) pasa przybrzeżnego. Tylko z ciepłych mórz jod paruje, przechodzi do atmosfery i roznosi się po większym obszarze.

Różnica zawartość jodu Petersburg - Krym: ziemniaki - 20 razy mniej, wieprzowina - 4 x, żyto - 4 x, groch - 3 x, owies - 80%, jaja - 3 x.

Antagonistami jodu są brom (w medykamentach, grzybach) oraz chlor (woda chlorowana, sól kuchenna). Wolotwórczo działają wszystkie rodzaje kapusty. Wchłanianie jodu ułatwiają miedź i wapń. W profilaktyce krzywicy prócz wapnia i wit. D konieczny jest jod (krzywica i osteoporoza są powszechne w Afryce).

Najlepiej wchłania się jod zawarty w produktach naturalnych (rośliny - glon laminaria, zielone łupiny orzechów włoskich, pomidory, ryby zwłaszcza tłuste i owoce morza, jaja) oraz przez skórę. Nieorganiczne preparaty jodu należy przyjmować rozpuszczone w substancjach neutralizujących soki żołądkowe, jak substancje zawierające glicerynę, ocet jabłkowy, mleko i kefir.

Przy obróbce cieplnej większość jodu ulatnia się.

OBJAWY PRZEWLEKŁEGO NIEDOBORU JODU: powiększona tarczyca, zespół przewlekłego zmęczenia, częste depresje, drażliwość.

Według grup objawów:

Emocjonalne: obniżony nastrój, senność, apatia, zapominanie, napady niewytłumaczalnego przygnębienia, pogorszenie zapamiętywania i skupiania uwagi, obniżony intelekt, częste bóle głowy z powodu obniżenia ciśnienia wewnątrzczaszkowego;

Kardiologiczne: miażdżyca oporna na leczenie, także dietą, niemiarowość oporna na leczenie, podwyższone ciśnienie rozkurczowe z powodu obrzęku ścian naczyń;

Niedokrwistość: oporna na leczenie preparatami żelaza;

Obniżenie odporności: częste choroby przeziębieniowe (już przy niewielkim spadku czynności tarczycy);

Zwyrodnieniowe: osłabienie i bóle mięśni rąk, bóle korzonkowe w odcinku piersiowym i lędźwiowym, oporne na leczenie;

Otyłość: wzrost masy ciała niezależnie od ilości spożywanych pokarmów, bardzo trudny do obniżenia, nie pomaga nawet sport;

Obrzęki: wokół oczu lub uogólnione, przy których systematyczne branie środków moczopędnych pogarsza stan i daje lekozależność;

Oskrzelowo-płucne: obrzęk dróg oddechowych, prowadzący do przewlekłego zapalenia oskrzeli i ostrych infekcji dróg oddechowych;

Ginekologiczne: zaburzenia miesiączkowania - nieregularność, niekiedy brak, bezpłodność, mastopatia, podrażnienie i pękanie brodawek.

Zaburzenia czynności tarczycy mają związek z:

alergią, anemią, apatią, miażdżycą, bezsennością, nadciśnieniem, niedociśnieniem, depresją, szorstkością skóry, spowolnieniem wzrostu, wolem, impotencją, kurzą ślepotą, łamliwością paznokci, nerwowością, otyłością, drętwieniem kończyn, osłabieniem odporności, obrzękami, rakiem, niemiarowością, tachykardią, pogorszeniem pamięci, męczliwością.

U dzieci: opóźnienie rozwoju intelektualnego, pogorszenie pamięci, myślenia koncepcyjnego i liczenia, trudności z opanowaniem języka, zaburzenia neurologiczne (np. ruchów gałki ocznej). Przyczyna kretynizmu - niedobór jodu w okresie ciąży. Kretynizmowi towarzyszą: niedosłuch, zaburzenia mowy, koordynacji ruchów.

U ciężarnych: wole, dyspepsja, zatrucie ciążowe, brak pokarmu u karmiących, niedobory hormonalne, miażdżyca.

JOD NIEORGANICZNY

SUPLEMENTACJA JODU:

Laminaria (kapusta morska) - ok. 0,1% jodu. Działanie lekko przeczyszczające, sokopędne. Dawka 0,2 g/dz. Można dodawać jako przyprawę do surówek z wyjątkiem kapusty.

Orzechy włoskie: niedojrzałe orzechy w całości z zieloną łupiną zemleć w maszynce, zmieszać z cukrem lub miodem w stosunku 1:1. Słoik szczelnie zamknąć i zostawić w ciemnym miejscu na miesiąc. Przyjmować 3 x 1 łyżeczkę do herbaty przed jedzeniem.

Napar z liści orzechów włoskich (2 łyżki na szklankę). Wewnętrznie (miażdżyca, przemiana materii) i zewnętrznie (zapalne i alergiczne choroby skóry)

"Kalium iodide 200" (Berlin-Chemie). Zawiera dzienną dawkę jodu.

Drożdże piwne z jodem

"Jodkazein" - dodatek do żywności, "Jod-Aktiv"- tabl. (NPP "Medbiofarm", Obninsk, obw. Kaługa). Połączenie jodu z białkiem wytrzymujące 600 stopni C. Enzymy wątrobowe odszczepiające jod produkowane są tylko przy jego niedoborze.

PRZECIWWSKAZANIA DO PODAWANIA JODU NIEORGANICZNEGO

ciąża

skazy krwotoczne,

zapalenia nerek, pokrzywka, trądzik, czyraczność, piodermia, nadwrażliwość na jod i in.

Profilaktyka przed napromieniowaniem: 2-3 krople jodyny lub płynu Lugola w szklance mleka lub wody (chroni przed gromadzeniem radioaktywnego J-131 w tarczycy).

ZATRUCIE JODEM

Przewlekłe: zapalenie śluzówki górnych dróg oddechowych (katar, łzawienie, zapalenie krtani, zapalenie oskrzeli), wysypka, podrażnienie nerek. Odstawić preparaty jodu, dużo pić, zwiększyć zawartość NaCl w potrawach.

Ostre: obrzęk śluzówki jamy ustnej, gardła, krtani, przełyku i żołądka, wymioty treścią brunatną lub niebieską, po pewnym czasie wzrost temperatury ciała, spadek RR, pobudzenie, drgawki i porażenia, możliwy toksyczny obrzęk płuc.

Płukanie żołądka roztworem tiosiarczanu sodu, podawać w dużych ilościach krochmal, klajster z mąki, owsiankę lub kleik z ryżu, osmotyczne środki przeczyszczające, hospitalizacja.

Dawka śmiertelna: 2-3 g jodu albo ok. 30 ml nalewki.

ORGANICZNE PREPARATY JODU

Jod w preparatach organicznych traci właściwości toksyczne i drażniące, zachowując właściwości jako mikroelement i antyseptyk.

AMYLOJODYNA - jodowana skrobia

W 50 ml ciepłej wody rozpuścić 10 g mąki ziemniaczanej (1 czubatą łyżeczkę do herbaty), rozmieszać, dodać 10 g cukru (1 łyżeczkę do herbaty) i 0,4 g kwasku cytrynowego (dosłownie kilka kryształków). W tym czasie zagotować 150 ml wody i do wrzątku dodać otrzymany roztwór skrobi, tj. zagotować go. I dopiero po ochłodzeniu otrzymanej mieszaniny dodać 1 łyżeczkę stołową 5-procentowego spirytusowego roztworu jodu. Gotowy roztwór ma intensywny niebieski kolor. Ponieważ jodowana skrobia w środowisku zasadowym rozkłada się i traci swe właściwości, należy dodać kwasku cytrynowego, który łącznie z cukrem poprawia smak lekarstwa. Preparat przechowywać w zamkniętym naczyniu w temperaturze pokojowej.

Wskazania: jak jodynol

Dawkowanie: profilaktyka niedoboru jodu - 2 łyżeczki do herbaty na tydzień


JODYNOL - jodowany alkohol poliwinylowy

Przeciwbakteryjny o szerokim spektrum, przeciwwirusowy i przeciwgrzybiczy, działanie regeneracyjne, w oparzeniach i innych urazach tkanek, nietoksyczny, niepirogenny, nie wywołuje uczulenia. Ma przedłużone działanie.

Receptura 1 (z zawartością potasu):

9 g alkoholu poliwinylowego zalać 700-800 ml wody i pozostawić do napęcznienia na 1 - 6 godz. Jeśli mamy gatunek dobrze rozpuszczalny, fazę napęczniania można opuścić i przejść do ogrzewania: do temp. 90-100 stopni C przez 0,5-3 godz. do otrzymania prawie przeźroczystego roztworu. Po schłodzeniu do temperatury pokojowej dolać 100-150 ml wodnego roztworu, zawierającego 1 g jodu krystalicznego i 3 g jodku potasu, po czym dopełnić wodą do 1 l. Otrzymany roztwór ma kolor ciemnoniebieski, pH 6,45.

Receptura 2 (bez zawartości potasu):

9 g alkoholu poliwinylowego zalać 700-800 ml wody i pozostawić do napęcznienia na 1 - 6 godz. Jeśli mamy gatumek dobrze rozpuszczalny, fazę napęczniania można opuścić i przejść do ogrzewania: do temp. 90-100 stopni C przez 0,5-3 godz. do otrzymania prawie przeźroczystego roztworu. Po schłodzeniu prawie do temperatury pokojowej dolać 3 ml kwasu jodowodorodowego (ciężar właściwy 1,4) i dopełnić wodą do 1 l. Otrzymany przejrzysty roztwór ma kolor ciemnoniebieski i trwałość ponad 3 lata przy przechowywaniu w zamkniętym naczyniu szklanym (najlepiej ze szkła obojętnego) w temp. od 3 - 30 stopni C.

Wskazania:

Przewlekłe zapalenie migdałków, ostra angina, ropne zapalenie ucha, zanikowy nieżyt nosa, ropne choroby chirurgiczne, oparzenia cieplne i chemiczne, w tym rany ropne, owrzodzenia troficzne i żylakowe, środek dezynfekcji rąk w praktyce

położniczej. Ponadto: ciężkie oparzenia chemiczne krtani i przełyku, odma opłucnej, w tym gruźlicza, przewlekłe zapalenie płuc, ropne zapalenie otrzewnej, czerwonka, wrzodziejące zapalenie jelita grubego.

Dawkowanie: zewnętrznie, wewnętrznie, domięśniowo, dożylnie, dotętniczo w dawkach do 2-3 ml / kg wagi ciała / dobę.

JOD W RÓŻNYCH SCHORZENIACH

Drożdżyca jamy ustnej

Amylojodyna wewnętrznie 50 ml 3 razy dziennie oraz spryskiwanie jamy ustnej 30 ml. Pod wpływem jodowanej skrobi śluzówka z nadżerkami całkowicie się regeneruje, połykanie staje się bezbolesne.

Nie stwierdza się utraty wrażliwości drożdżaków na preparaty jodu.

Przewlekłe zapalenie migdałków

U dzieci smarować migdałki jodynolem, u dorosłych przepłukiwać lakuny (kuracja 10 płukań co 2 dni, można powtórzyć po 2-4 miesiącach).

Ostre zapalenie górnych dróg oddechowych, zapalenie oskrzeli

Inhalacja jodowa: czajnik napełnić wodą do 1/4 objętości, doprowadzić do wrzenia, następnie wlać 4-5 kropli 5% spirytusowego roztworu jodu i zdjąć z ognia. Inhalację przeprowadza się przez rurkę, nasuniętą na dzióbek czajnika, w ciągu 15-20 min. Przy zapaleniach krtani, tchawicy, tchawicy i oskrzeli zaleca się przeprowadzać zabieg 2 razy dziennie przez 5-7 dni.

Płukanie jodowe: w schorzeniach jamy ustnej i gardła (szczególnie ropnych) zaleca się codzienne wielokrotne (do 6-10 razy) ciepłe płukania z dodatkiem soli kuchennej i 1-2 kropli 5% spirytusowego roztworu jodu. Zamiast soli kuchennej dobrze jest używać soli morskiej, sprzedawanej w aptekach.

Jodowe kąpiele nóg: w chorobach przeziębieniowych zaleca się co drugi dzień kąpiele nóg (najlepiej wieczorem). Do miednicy nalać gorącej wody (40-50 stopni) i dodać 5% spirytusowego roztworu jodu (około 5 kropli na każdy litr). Temperaturę wody podtrzymuje się, stopniowo dolewając do miednicy gorącej wody (można jednocześnie dodawać i roztworu jodu). Nogi należy zawinąć, aby para nie wychodziła na zewnątrz. Długość zabiegu określa się indywidualnie (zwykle do pojawienia się pierwszych obfitych potów), po czym należy się wytrzeć najpierw wilgotnym, potem suchym ręcznikiem frotte i położyć się do łóżka, nasmarowawszy podeszwy stóp 5% spirytusowym roztworem jodu i włożywszy ciepłe wełniane skarpety.

Miażdżyca

"Napój energetyczny": do 1 szklanki ciepłej wody wlać 1 kroplę płynu Lugola i 1 łyżeczkę do herbaty octu jabłkowego, dokładnie wymieszać. Przyjmować 1 raz w tygodniu wieczorem po jedzeniu.

Można przyjmować mleko z jodem: do 1 szklanki ciepłego mleka dodać 1 kroplę 5% spirytusowego roztworu jodu, dokładnie wymieszać. Przyjmować 1 raz w tygodniu wieczorem po jedzeniu.

Choroby przewodu pokarmowego

Czerwonka bakteryjna: amylojodyna (jodowana skrobia) wewnętrznie w dawce co najmniej 1500 ml dziennie. Poprawa następuje 5-6 dnia, pod koniec drugiego tygodnia następuje pełna normalizacja stolców i wyzdrowienie (obserwacja wyniszczonych, odwodnionych więźniów w łagrach, stan ciężki i średnio ciężki). Z badań w warunkach szpitalnych: normalizacja temperatury u prawie wszystkich chorych w ciągu 1 doby od rozpoczęcia leczenia, normalizacja stolca u 60% w ciągu pierwszych 1-5 dni, u pozostałych na 6-12 dzień. Na kurację ostrej czerwonki zużywano średnio 7 dawek dobowych (po 500 ml) amylojodyny. U większości chorych normalizacja posiewów stolca następowała w ciągu 5 dni, u pozostałych - w ciągu 10 dni.

Gronkowcowe zapalenie jelita grubego u dzieci: zaleca się jak najwcześniejsze rozpoczęcie leczenia

Choroba wrzodowa żołądka i dwunastnicy, inne schorzenia żołądkowo-jelitowe zarówno bakteryjne, jak i alergiczne: preparat zacząć podawać jak najwcześniej i w dużych dawkach. Jest to całkowicie bezpieczne. Nie stwierdza się żadnych działań

ubocznych.

Cholera: leczenie i profilaktyka - duże dawki (amylojodyna do 3000 ml na dobę, jodynol do 1000 ml na dobę).

Otyłość

jodek potasu 200 mikrog / dziennie (np. "Kalium iodide 200" 1 tabl./dz.)

Schorzenia ginekologiczne:

Drożdżyca pochwy: irygacje z 50 ml jodynolu oraz amylojodyna wewnętrznie 50 ml 3 razy dziennie dla pozbycia się drożdżycy z przewodu pokarmowego

Rzęsistkowica: usunąć śluz i wydzielinę ropną z pochwy, cewki moczowej i kanału szyjki macicy za pomocą fizjologicznego roztworu NaCl. Następnie dokładnie przetrzeć jodynolem śluzówkę w/w okolic 2-3 razy w ciągu jednego zabiegu, po czym zastosować irygację pochwy z 15-20 ml roztworu. Zabiegi takie przeprowadzać codziennie lub co drugi dzień, łącznie 5-10 razy. Jeśli rzęsistka wykrywano w cewce moczowej lub w moczu, wówczas wprowadzano jodynol dopęcherzowo. Jednocześnie z leczeniem kobiet leczono ich mężów celem likwidacji nosicielstwa rzęsistka. Polegało to na wlewach roztworu jodynolu do

przedniego odcinka cewki moczowej od 3 do 5 razy codziennie lub co drugi dzień. Ustąpienie bądź znaczne złagodzenie objawów miało miejsce po 2-3 zabiegach, trwałe wyleczenie można jednak osiągnąć dłuższym leczeniem, niż tutaj zaproponowane.

Owrzodzenia i ropiejące rany krocza: w ciągu dnia wielokrotnie spryskiwać pochwę i zranione powierzchnie jodynolem po uprzednim ich oczyszczeniu z wydzieliny ropnej. Oczyszczenie ran z ropnych nalotów i zaprzestanie wydzielania ropy następowało w ciągu 3-4 dni od rozpoczęcia leczenia.

Pęknięcia brodawek po karmieniu niemowląt: nanosić preparat na brodawkę (do całkowitego wyschnięcia) przy pomocy pipetki lub tamponu dwa razy dziennie. Wodny roztwór nie dawał pozytywnego wyniku. Zastosowanie wodno glicerynowego roztworu jodynolu przy istnieniu powierzchownych pęknięć brodawek likwidowało bolesność po upływie 1-2 dni. Zagojenie następowało na 2-3 dzieź. Przy głębokich krwawiących pęknięciach brodawek bolesność ustępowała po upływie 2-3 dni. Epitelizacja rozpoczynała się na 4-5 dzień.

Choroby oczu

Sanacja worka spojówkowego przed planowaną operacją gałki ocznej: stosowano następujący roztwór amylojodyny:

jod krystaliczny - 0,1 ml

jodek potasu - 0,3 ml

krochmal rozpuszczalny (amylodekstryna) - 1,0 ml

woda destylowana - 100 ml

Roztwór wprowadzano w ilości 1-2 kropli 2-3 razy dziennie. Objawów podrażnienia spojówki nie stwierdzono. Posiewy z worka spojówkowego stawały się jałowe już następnego dnia u ponad połowy pacjentów, po dwóch dobach u 63 na 69 pacjentów. Tylko w dwóch przypadkach flora zniknęła po okresie dłuższym niż 3 doby.

Profilaktyka rzeżączkowego zapalenia spojówek u noworodków: 0,85% roztwór amylojodyny zakrapiano do worka spojówkowego noworodka zaraz po urodzeniu, po uprzednim przetarciu oczu suchym sterylnym tamponem. Po 2-3 godzinach ponownie zakrapiano amylojodynę. Roztwór nie wywoływał podrażnienia spojówki. Nie stwierdzono rozwinięcia się ani jednego przypadku rzeżączkowego zapalenia spojówek u 4500 dzieci, mimo że rozpoznano rzeżączkę u 10 matek z tej grupy.

Zapalenia rogówki i spojówki, urazy i oparzenia gałki ocznej i przydatków oka: zbadano leczniczy efekt jodynolu u 55 pacjentów, u niektórych po odstawieniu preparatów przeciwbakteryjnych i przeciwzapalnych, u niektórych (w ciężkich i

odpowiedzialnych przypadkach) - łącznie z nimi. W trudnych przypadkach, gdy obok rogówki proces zapalny porażał łożysko naczyniowe, a zakrapianiu preperatu w ciągu 5-6 dni nie towarzyszyła poprawa, do zakrapiania dodawano elektroforezę wg Bourguignona. W przypadkach ran powiek i oczodołu spryskiwano jodynolem zranioną powierzchnię i namoczano w nim sączki, wprowadzane w głąb rany. W oparzeniach obob zakrapiania nawilżano preparatem oparzoną powierzchnię rany. W bardzo ciężkich przypadkach oparzeń oczu i twarzy 3-go stopnia jodynol nanoszono na oparzoną powierzchnię przy pomocy spryskiwacza. Czas

trwania leczenia - 7-20 dni. Pozytywny efekt leczniczy uzyskano w zapaleniu spojówek, opryszczkowym, ropnym i kiłowym zapaleniu rogówki, ranach i oparzeniach oczu. W bakteryjnym zapaleniu spojówek złagodzenie objawów zapalnych następowało trzeciego dnia, a wyzdrowienie - na 5-7 dzień od początku leczenia. W wirusowym zapaleniu spojówek następowało to trochę

później.

Zapalenie jamy ustnej

Leczono 86 dzieci, z tego 56 z rozpoznaniem zapalenia aftowego, 17 - polekowego i 13 - ostrego wrzodziejącego. Schemat leczenia był taki sam: dzieciom do 2 lat spryskiwano śluzówkę jamy ustnej, dzieciom od 2 lat w postaci przymoczek. Leczenie prowadzono codziennie: pierwszy zabieg w ambulatorium, kolejne 2-3 dni w domu. W ciężkiej postaci choroby (temperatura 38-40 stopni, powiększenie i bolesność węzłów chłonnych, rozległe zmiany śluzówki) stan chorych stabilizował się na 2-5 dzień leczenia. Przy średniej ciężkości choroby (temperatura w granicach 37,5-38,5 stopni, niewielkie powiększenie i bolesność węzłów chłonnych, nadżerki, afty i niewielkie owrzodzenia śluzówki) stwierdzano poprawę już na 2-3 dzień. W lekkiej postaci choroby (temperatura nieprzekraczające 37,6 stopni, na śluzówce jamy ustnej małe pojedyncze owrzodzenia) normalizacja temperatury miała miejsce następnego dnia. Całkowite wyzdrowienie następowało na 2-3 dzień. To jest już po tygodniu wszystkie dzieci, nawet z najcięższymi zmianami śluzówki, były absolutnie zdrowe.

Choroby stomatologiczne

Wypróbowano jodynol w leczeniu powikłań po usunięciu zębów, uwzględniając nie tylko jego efekt antyseptyczny, lecz i przeciwzapalny. Uporczywym powikłaniem po ekstrakcji bywa zapalenie zębodołu, które może przejść w zapalenie szpiku kości

szczęk. Stosowano jak następuje: w znieczuleniu wyłyżeczkowywano zębodół ze skrzepu i resztek pokarmowych. Na zębodół nakładano tampon zmoczony w jodynolu i pozostawiano na 5-7 min. do całkowitego nasączenia zębodołu. Pacjenci obserwowali zmniejszenie bólu już po 2-3 godzinach po zabiegu, a po 6-8 godzinach ból całkowicie ustępował. Przy ponownej wizycie po 2 dobach stwierdzano całkowity brak objawów zapalnych i częściowe zarastanie zębodołu. Po 6-7 dniach następowała jego całkowita epitelizacja.

Ropne choroby chirurgiczne

Z chirurgicznego punktu widzenia jodynol posiada następujące zalety:

- szerokie spektrum przeciwbakteryjne, przeciwwirusowe i przeciwgrzybicze, niewystępowanie zjawiska antybiotykooporności;

- dobra rozpuszczalność preparatu, co wiąże się z przenikalnością w głąb tkanek i działaniem w tkankach ciężko uszkodzonych,

martwiczych, szczególnie w roztworze wodno-glicerynowym;

- trwałość w obecności krwi;

- brak działania drażniącego na ranę;

- minimalna toksyczność;

- tworzenie spolimeryzowanej błonki na powierzchni rany, skutecznie chroniącej ranę przed infekcją wtórną.

Leczenie niegojących się ran i owrzodzeń z wysiewaniem się gronkowca i paciorkowca: przewlekłe zapalenie szpiku kostnego, ropowice powierzchowne (podskórne), zakażone rany i oparzenia, ropnie tkanek miękkich różnej lokalizacji, ostre zapalenie okołoodbytnicze, niszczące zapalenie trzustki, ostre ropne zapalenie sutka. Preparat stosowano do przepłukiwania ran i przetok, przy czym w głębokie rany wprowadzano sączki namoczone w jodynolu, a na powierzchowne owrzodzenia i rany nakładano opatrunki z jodynolem.

Przewlekłe zapalenie szpiku kości kończyn dolnych po ranach postrzałowych: szerokie przetoki przepłukiwano codziennie jodynolem, po czym wprowadzano na dobę sączek z tym preparatem. Jeśli wąskość przetoki nie pozwalała na założenie sączka, przepłukiwano codziennie przetokę za pomocą cewnika gumowego, wprowadzanego do porażonej kości. Taka metoda leczenia sprzyjała zamykaniu się w stosunkowo krótkim czasie - w granicach 30 dni - przetok długotrwale (niekiedy ponad 20 lat) nie gojących się.

Podobny sukces uzyskano w leczeniu ostrego zapalenia okołoodbytniczego, ostrego ropnego zapalenia sutka, zainfekowanych ran. Zastosowanie jodynolu w sączkach, a także w opatrunkach, jeżeli ropna rana była powierzchowną, prowadziło do szybszego i pomyślnego gojenia się ran. Stosowanie jodynolu w takich przypadkach wymaga codziennej zmiany opatrunków. Przy wielokrotnych posiewach ropy z ran okazywało się, że paciorkowiec i E. coli przestawały wysiewać się z ran już po 3-4-krotnym zastosowaniu jodynolu. Bardziej opornym okazał się gronkowiec, ale przy dłuższym stosowaniu jodynolu znikał i on.

Bardzo dobre wyniki uzyskiwano w leczeniu pacjentów z rozległymi owrzodzeniami troficznymi podudzi, utrzymującymi się przez 5-18 lat, i z owrzodzeniami na tle żylaków kończyn dolnych. Metodyka jest bardzo prosta. Przy przyjęciu pobiera się materiał na posiew w celu zdiagnozowania zarazka odpowiedzialnego za infekcję wtórną. Następnie powierzchnię owrzodzenia myje się gorącą wodą z mydłem i szczotką, wyciera jałowym ręcznikiem, a brzegi owrzodzenia smaruje maścią cynkową. Na powierzchnię owrzodzenia nakłada się opatrunek z trzech warstw gazy, zmoczony jodynolem, suchą serwetkę, niewielką ilość waty i przymocowuje zwykłym sposobem. Opatrunki zmienia się na początku co 12 godzin, prze czym zdejmuje się tylko dwie wierzchnie warstwy opatrunku, a spodnią warstwę, na którą składają się trzy warstwy gazy, jedynie ponownie skrapia się jodynolem. Co 7 dni, jeżeli ropna wydzielina jest skąpa, lub co 3-5 dni, jeśli ropy jest dużo, zaleca się pacjentom całkowitą lub miejscową gorącą kąpiel, po czym kontynuuje leczenie. Wyniki leczenia grupy 90 chorych: u 59 osób owrzodzenia całkowicie się zagoiły, u

26 leczenie umożliwiło przygotowanie do operacji przeszczepu skóry. U 5 chorych odnotowano jedynie poprawę, lecz były to bardzo ciężkie przypadki: wiek ponad 78 lat, z objawami ciężkiego wyniszczenia, udaru i następczymi objawami porażenia kończyn dolnych.

Wyjątkowo interesujące są wyniki stosowania jodynolu w zarostowym stwardnieniu tętnic z początkowymi objawami zgorzeli palców stopy. Jodynol podawano dożylnie i dotętniczo. Podawanie dotętnicze rozpoczynano od dawki 5 ml w skojarzeniu z 20 ml 40% roztworu glukozy, 1 ml 1% roztworu morfiny i 20 ml 0,5% roztworu nowokainy. Dawkę jodynolu stopniowo podwyższano do 25-50 ml. Na kurację składało się 5-10 wlewów co drugi dzień. Każdemu wlewowi preparatu do tętnicy udowej towarzyszyło natychmiastowe przekrwienie uda i goleni oraz poczucie mrowienia w kończynie. Objawy te ustępowały po 3-5 minutach. U wszystkich chorych stwierdzano zmniejszenie się procesów zapalnych w okolicy palców.

Ostre zapalenie sutka: średni okres leczenia jodynolem 15 kobiet operowanych z tego powodu wynosił 14 dni. Jodynol stosowano w opatrunkach, płukano nim przetoki i jamy ropne nie rzadziej niż ray na dobę, długotrwale skrapiano oraz podawano w elektroforezie.

Oparzenia chemiczne krtani

Zastosowanie amylojodyny w oparzeniach chemicznych lekkiego stopnia przyśpiesza gojenie i zapobiega obrzękowi krtani. 50% oparzeń spowodowanych jest przypadkowym wypiciem względnie małej ilości amoniaku (25-30 ml) lub esencji octowej (nie więcej niż 40 ml). U takich pacjentów stwierdza się uszkodzenie tylko warstwy nabłonkowej - obrzęk, powierzchowne naloty i nieznaczne nadżerki. Nie ma zatrucia organizmu, stan ogólny nie jest pogorszony, bóle przy połykaniu niewielkie i często ustępują po 3-5 dniach po urazie. Do przyjazdu pogotowia chory taki powinien sam udzielić sobie pierwszej pomocy. Koniecznie wypić do 1 l mleka, albo połknąć nie mniej niż 5 surowych jajek, albo wypić szklankę oleju roślinnego. Jeśli ich nie ma pod ręką, wypić 1,5 l ciepłej wody i spowodować wymioty. Jeśli w domu jest jodowana skrobia, przyjąć na raz 200 ml. Tacy chorzy z reguły nie przebywają w szpitalu dłużej niż tydzień,

Oparzenia

Największy problem sprawia tutaj ból i uraz mechaniczny tkanki przy zmianie opatrunków, Częściowo zaradza się temu zmieniając opatrunki pod narkozą. Przy stosowaniu jodynolu zmiana opatrunków w ogóle nie jest potrzebna. Metoda leczenia - ta sama, co w zwykłych owrzodzeniach. Po mechanicznym oczyszczeniu z grubsza rany oparzeniowej (jodynol i tak wszystko potem dokładnie wysterylizuje!) na jej powierzchnię nakłada się opatrunek z 3-5 warstw gazy, obficie zmoczonej jodynolem. Później zazwyczaj nie ma potrzeby zmiany opatrunku, skrapia się go ponownie jodynolem aż do całkowitego zagojenia rany. W rzydkich przypadkach (obfita wydzielina ropna itd.) opatrunek łatwo się zdejmuje i po opracowaniu rany na czystą powierczhnię zakłada się nowy, nasiąknięty jodynolem.

SIATKI JODOWE

Stosuje się tu 5% roztwór jodu. Działa on przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo, oraz przy zastosowaniu zewnętrznym - przeciwzapalnie i drażniąco. Podrażnienie receptorów skóry wywołuje odruchową reakcję narządów wewnętrznych.

Blue - Czw Cze 04, 2009 09:01

I jeszcze link do stronki o jodzie, Pana dr Henryka Różańskiego:
http://luskiewnik.strefa.pl/biochemia/iodum.htm

Optymistka - Czw Cze 04, 2009 09:17

Ja mam pecha bo jestem uczulona na jod :( a wiec ta forma wspomagania organizmu odpada.
Anunaki - Czw Cze 04, 2009 13:37

Dzięki za odpowiedz. Hmm ten jod będzie miał coś wspólnego z tą borelioza. Ja w wakacje miałem kleszcza zaledwie kilka godzin ale musiało to wystarczyć bo 2 miechy po wakacjach stała się dziwna sprawa. W miejscu gdzie miałem kleszcza żadna otoczka ani nic z tych rzeczy się nie zrobiła zero jakiś śladów zaczerwienienia. Zrobiły mi się takie jakby 3 małe grudki, krostki jedna na brodzie druga na czole i kolo wargi. Niby nic rano wyglądały normalnie ale wieczorem nagle zaczęło to puchnąc i się zrobiło nie ciekawie. Uczulenia na nic nie mam już kiedyś robiłem badania... Podano mi środki odczulające w szpitalu i wróciłem do domu, że niby musiał mnie komar ugryźć. Następnego rana zeszło ale od razu zaczęło się robić znów grudka nad okiem i na nosie. Znów zaczęło puchnąć i znowu dostałem środki odczulające ale w nocy zaczął mi już puchnąc język i pojechałem na kilka dni do szpitala bo to już było podejrzane. O golnie twarz spuchnięta jakbym niezły łomot dostał nigdy czegoś takiego nie miałem. Lekarze podejrzewali uczulenie i na tym się głownie opierali ale powiedziałem ze kleszcza 2 miechy wcześniej wyciągałem z reki więc mi badania zrobili i wyszło ze to IgG i IgM jest podwyższone( wiesz może jaka jest norma jakie powinno być wskazanie bo mi nie powiedziano i ciezko sie mi odwzorowac czy 2,5 to byl duzy wynik czy maly). Nie pamiętam dokładnie ale wyniki były jakoś że 2,5 i 2,1 albo coś w tym stylu. ALe co dziwne wyszło ze jeszcze coś właśnie od tarczycy podwyższone było. W sumie ze tak powiem góral jestem to możliwe bo się mówi ze jak się w górach mieszka to prędzej się ma kłopoty z tarczyca ale znów ja zdrowy jak koń zawsze bylem. Dali mi kuracje 20 dni antybiotyki no i nie powiem pomogło. po 2-3 miesiącach powtórzyłem badania i spadło to igG albo igM do 1,5 wiec się chyba poprawiło ta tarczyca była już ok.
Ostatecznie nie powiedzieli mi czy to była wina uczulenia, boreliozy czy jakieś bakterii sam nie wiem. Myślę ze to chyba od tego kleszcza. Rumień wędrujący tak z nazwy mi pasował do objawów bo właśnie takie grudki miałem i one sie przemieszały ze tak powiem po twarzy jak zeszło z jednej strony to na drugiej się pojawiało.
Nawiązując jeszcze do jodu, to jeśli miało to coś wspólnego z kleszczem to by potwierdzało to co piszesz że jod tutaj byłby pomocny bo widocznie borelioza ma jakiś wpływ na ta tarczyce.
O golnie te kleszcze to świństwo jest;/

Blue - Czw Cze 04, 2009 17:45

Annunaki, jod raczej nie ma wiele wspólnego z boreliozą, ale z ogólna odpornościa organizmu.
W podanej literaturze pisze, że był również podawany na choroby kretkowe.
Nie było podane, czy działa równiez na krętka boreliozy, no ale kto to wie. ja tez nie wieedziałam, a wypróbować zawsze można.
Starałam sie dostarczyć substancji bakteriobójczych, wirusobójczych, pierwotniakobójczych, a jednocześnie podnieść odporność organizmu.
Wiedziałam, że mam słabą odporność immunologiczną i prawdopodobnie kilka trudnych infekcji. Wyszłam z założenia, że należy jak najbardziej wspomóc organizm w podnoszeniu odporności, odbudować i dostarczyć mu "amunicji" do działań wojennych.

Blue - Czw Cze 04, 2009 19:54

wspomniałam wcześniej o olejku pichtowym, więc żeby nie być gołosłowną, wstawiam info o działaniu olejku.

Olejek pichtowy działa
immunostymulująco,
żółciopędnie, żółciotwórczo,
przeciwzapalnie,
moczopędnie,
przeciwobrzękowo,
przeciwświądowo,
przeciwdepresyjnie,
Necrosis Factor).

Jest silnym wirustatykiem (virustatica), czyli substancją hamującą replikację i dojrzewanie wirusów. Olejek pichtowy uszkadza osłonki lipoproteinowe wirusów i strukturę rdzenia nukleinowego wirusów.
Zażywany dłuższy czas poprawia samopoczucie.wspomaga usuwanie toksyn i martwych komórek;
Odżywia: uzupełnia niedobory witamin i mikroelementów;
Energetyzuje: wzmaga potencję, dodaje sił witalnych;

Olejek pichtowy działa
przeciwłuszczycowo,
przeciwtrądzikowo,
zapobiega wypadaniu włosów,
likwiduje łupież skóry owłosionej.

Wskazania do stosowania olejku pichtowego:
depresja, nerwice, stres,
ropnie na skórze, czyraki, liszaje, liszajce, grzybice skóry u układowe,
łojotokowe zapalenie skóry, łuszczyca, trądziki, opryszczka, owrzodzenia,
reumatyzm, artretyzm,
przeziębienie, nieżyty układu oddechowego, chrypka, kaszel, zapalenie zatok obocznych nosa, kamica żółciowa, kolki, zaparcia,
zapalenie gruczołu krokowego, niemoc płciowa,
blednica skóry, słabe krążenie w kończynach (stale zimne, blade lub sine dłonie i stopy)
i krążenie mózgowe, świąd skóry, ukąszenia owadów i pająków, użądlenia,
zaburzenia trawienne, ból brzucha, skąpe miesiączkowanie, stan przedmiesiączkowy i zaburzenia emocjonalne okresu przekwitania I pokwitania, bóle głowy, obrzęki, plamy na skórze.
WSPÓŁCZESNE BADANIA NAD OLEJKIEM

W wielu krajach świata min w Finlandii, Polsce, Niemczech, Kanadzie, Japonii i Rosji przeprowadzono serię szczegółowych badań nad leczniczymi właściwościami olejku pichtowego z jodły Białokorej. W ich trakcie dowiedziono, iż olejek ten posiada wiele znakomitych właściwości leczniczych: działa zabójczo na bakterie, wirusy i grzyby, wzmacnia układ odpornościowy, wspomaga usuwanie toksyn i martwych komórek z organizmu, zapobiega chorobom nowotworowym, wykazuje działanie przeciwzapalne, znieczulające i rozluźniające. Uczeni badając skład odkryli, iż zawiera on znaczne ilości bio-przyswajalnego hormonu młodości AJ(u)G-1 (cena tego hormonu na rynku światowym wynosi około 100 mln USD za kilogram). Stwierdzono również że osoby starsze, regularnie przyjmujące olejek pichtowy wyglądają dużo młodziej od rówieśników, są sprawniejsze, pełne energii, oraz charakteryzują się zwiększoną potencją do późnych lat życia. W wielu szpitalach na całym świecie stosuje się olejek z jodły białokorej w leczeniu chorób nowotworowych, ciężkich przypadków oparzeń, trudno gojących się, zainfekowanych ran i wielu innych chorób. W roku 1992 w Rosji olej pichtowy uzyskał status oficjalnego środka leczniczego.
Doustnie /per os/:
co 4-6 godziny 3 krople na cukrze lub miodzie; przy chorobach zakaźnych i przeziębieniu – co 2 godziny 3 krople na miodzie.

Informacje ze stron Pana dr Henryka Różańskiego.

Optymistka - Pią Cze 05, 2009 07:54

Blue a co sądzisz o hirudoterapii? Oczywiście mam na myśli leczenie z pewnego źródła?
Blue - Pią Cze 05, 2009 20:45

Nie wiem Optymistko. Nie jestem w stanie odtworzyc wszystkiego, każdego toku myślenia, ale z jakiegos powodu starłam się eliminować wszelkie leki rozrzedzające krew. Już wiem, chodziło o salicylany i wszelkie specyfiki zawierające ją. Zauwazyłam każdorazowe powiększanie rumienia po zazyciu popularnych tabletek od bólu głowy z salicylanami. Nie drążyłam tematu, ale skojarzyłam to w jakiś sposób z rozrzedzaniem krwi i szybszym rozprzestrzenianiem się krętka. Czy mam rację, nie wiem. W każdym razie unikałam tego jak ognia. Pijawki to nie to samo co salicylany i działają zupełnie inaczej, ale nie mam doświadczeń związanych z ich stosowaniem, więc trudno mi cokolwiek poradzić.

Skoro nawiązałam juz do powiększania się rumienia, to odrazu napiszę, że powiększał się, a jakże. Obrysowywałam go juz potem długopisem lun flamastrem, zeby nie ulegać złudzeniom.
Szukałam w literaturze i opisach przypadków boreliozy sposobów postępowania z samym rumieniem. Rumień to przecież stan zapalny w miejscu gdzie zostały wprowadzone zarazki. Skoro jest, to znaczy, że organizm się broni i wytwarza ten stan zapalny. Znaczy też, że krętki tam ciągle są, namnażają się i atakują.
Zastanawiałam się, czy ktokolwiek wpadł na pomysł smarowania rumienia czymś, co wnika w skórę i pomaga opanować miejsce ataku.
Nic nie znalazłam, więc zastanawiałam się nad sensem tego działania i nad tym, czego ewentualnie mogłabym użyć.
Użyłam jodyny na zmianę z olejkiem pichtowym i wodą utlenioną.
Po kilka dni, na zmianę. Uczucia po eksperymencie mam mieszane, bo tempo wzrostu rumienia nie malało. Najlepiej było widać jak smarowałam jodyną, bo robiłam zawsze centymetrowy obrys poza rumień, na zdrowej skórze. Po kilku dniach, jak jodyna się wchłonęła, rumień miał wielkość obrysu z jodyny. urósł.
Rozum mi podpowiadał, że trzeba działać na miejsce inwazji, bo stamtąd ciągle wydostają się świeże krętki i że jodyna wnika w skóreę, a ma takie dobre właściwości, to samo woda utleniona i olejek pichtowy, a rumień urósł. Smarowałam dalej, ale już z mniejszym zapałem i czestotliwością. Ot, jak sobie przypomniałam.

Ciekawostka dotycząca krętków:
Na początku wieku (oczywiście chodzi o wiek XX), a chorobami wywołanymi przez krętki radzono sobie w ten sposób, że zarażano delikwenta dodatkowo zarodźcem malarii.
Malaria wywoływała wysoką temperaturę, która zabijała krętka. Potem radzono sobie z malarią.
Goraczka w boreliozie nie jest zła. jakaś grypa może ? :D
Albo częste wizyty w saunie?

Optymistka - Pią Cze 05, 2009 21:49

Co do sauny to wiele osób leczących borelioze i koinfekcje sobie chwali, szczególnie
Infrared sauna.
Ja sama jeszcze nie próbowałam ( troche brakuje kasy na wszystko).
Wklejam wypowiedz jednej z takich osób;
"W leczeniu chlamydi pn mozna uzywac infrared sauny (sauna na
podczerwień) Dr Powell (ktory leczy taki chorby ja Lupus, FM, CFS,
FM zanim zacznie abx stosuje najpierw infrared saune i chorzy
odczuwają po niej typowe Herxy.

Równierz chorzy na cpn którzy sa juz jakiś czas na abx i zaczeli
korzystac z infrared sauny (IS) mają nasilone objawy.

Wklejam link do dyskusji na froum cpn o reakcji na pobyt w IS

www.cpnhelp.org/turning_up_the_heat

Szczegolnie mocne Herxy sa po suplemntacji z witaminą D jak i w
czasie brania metro/tyni.

Ja zaczełam dzis uzywać IS ( pierwszy pobyt 10 min, Raven
(zdiagnozowane sm i cfs- ma cpn i mykoplasmy) ) z forum cpn 2x po
30 min dziennie). Po około 2 godzinach wystapiły Herxy w głowie -
uczucie rozsadzania czaszki i zatok potem w ciagu dnia nastepne
Herxy - stawy. Ogolne poczucie jak w czasie grypy.

Poszukałm tez na lymeNetcie i znalzłam info ze częsc osob tez
zgłasza herxy po IS.
Np córka Kelmo był na rif i azytro ( na bartonelle) i jak dodali vit
D i saune to leczenie zadziałało.
tinyurl.com/2lf9oq
Sauny ifrared mozna kupic do domu (takie cos w rodzaju szafy włącza
sie do kontaktu, moze stać w pokoju) lub znleźć jakies miejsce typu
salon odnowy - gdzie maja cos takiego.
.

Sauny nie sa polecane dla osób które mają silne herxy zeby nie
przedobrzyły z leczeniem."

Optymistka - Pią Cze 05, 2009 21:52

Wnioskujac z wypowiedzi działanie jest a najważniejsze, że organizm pozbywa się toksyn.
Blue - Sob Cze 06, 2009 07:57

Ja też zamierzałam się na saunę Optymistko i uważam to za doskonały element kuracji, jednak też nie dane mi było skorzystać, czego żałuję.
Podam teraz zioła, z jakich korzystałam. jak nadmieniłam na początku, chodziło mi o jak najszersze spektrum działania, takie ciężkie działo ;)
Dlaczego, też już pisałam wcześniej, ale powtórzę: Nie potrafiłabym nigdy powiiedzieć, jaki patogen wywołuje ewentualne dolegliwości, czy krętki boreliozy, czy wirusy, inne bakterie, candida, pierwotniaki, pasożyty, czy inne coś.
Dlatego należało działać kompleksowo.
Zioła działały nie tylko zabójczo na patogeny, ale miały dodatkowe działanie usprawniające i leczące narządy wewnętrzne.

Glistnik jaskółcze ziele
wrotycz
szałwia
tymianek
bazylia
nawłoć
przytulia
oman
orzech włoski

To mieszanka jakiej użyłam. Uzbierałam sama, jedynie bazylia i tymianek były kupione na targu od człowieka handlującego ziołami przyprawowymi, więc bez polepszaczy, konserwantów, substancji smakowych i wypełniaczy treści. Sprzedawał ich spore opakowania, mniej więcej w po 50 gram.

Oczywiście dotarłam do wieści o ziołach zagranicznych, ale wyszłam z założenia, że natura napewno nas nie pokrzywdziła, dała leki na wszystko i nam, może trochę inne, ale równie skuteczne.

Miałam też bzika na punkcie pączków topoli, niestety o tej porze pączków nie było, do następnej wiosny daleko, więc tak jak w porzypadku sauny, obeszłam się smakiem.
Tak samo obeszłam się smakiem, jeśli chodzi o kłącze rdestowca japońskiego. Został namierzony, ale nie skonsumowany w przetworach, bo sezonem na kłącza jest wczesna wiosna, albo późna jesień. Wtedy są wartościowe.

Teraz jest fajnie, bo Pan dr Henryk Różański na swoich stronach podpowiada zioła jakie mogą być użyteczne, za co należy Mu się wielki szacunek i podziękowania. Wtedy takiego luksusu nie miałam.
Optymistko, napewno dotarłaś do stron Doktora o boreliozie więc podaj linka na forum , pewnie wiele osób skorzysta.

Blue - Sob Cze 06, 2009 08:18

Jak zauważyliście, nic nie piszę o badaniach. Bo ich poprostu nie wykonywałam. Za postępy lub ich brak, przyjmowałam moje subiektywne samopoczucie. Rumień boreliozowy uznałam, za 100% diagnozę i uważam, że miałam szczęście, że wystąpił.
Stwierdziłam, ze nie dam się wkręcić w badania i porównywanie wyników, bo badania jak zaznaczyłam na samym poczatku, są niepewne i niczego tak naprawdę nie potwierdzają, ani niczemu nie zaprzeczają.Doniemają o pewnych infekcjach, ale nie stwierdzają np candidozy, dającej te same objawy Są młynem dla paniki dla osób podatnych, a kompletnie nieprzydatne dla osób chcących doprowadzić swój organizm do prawidłowej odporności i funkcjonowania.
to oczywiście moje prywatne zdanie, a nie oficjalne negowanie wartości badań.
Każdy wybiera sam.
Za chwilkę zrobię zestawienie oficjalnych objawów boreliozy, objawów jakie u mnie wystąpiły, i objawów jakie mam teraz.

Po zaznajomieniu się z objawami boreliozy, pospieszyłam zanotować te, jakie miałam przed ukłuciem kleszcza, żeby przypadkiem jeśli sie ostaną po kuracji, nie przypisywać ich tej chorobie.

Blue - Sob Cze 06, 2009 09:45

Wg medserwis.pl

.Najbardziej pewnym objawem sugerującym, że jesteśmy chorzy na boreliozę jest rumień występujący po ugryzieniu. Niestety, tylko u nielicznych chorych on występuje.
Jest to jedyny dowód na to, że doszło do zakażenia. Nie ma żadnego testu, który by później ze 100% pewnością zaprzeczył lub potwierdził boreliozę.

U mnie wystąpił, więc (+)
Inne możliwe wskaźniki boreliozy:
w pierwszym etapie choroby mogą pojawić się objawy grypopodobne. - w miarę postępowania choroby objawów jest coraz więcej. Oto występujące najczęściej:
gorączki,( +)
poty,( +)
dreszcze, (+)
fale gorąca; (+)
zmęczenie, ociężałość; - występowały wcześniej, po infekcji płuc więc (+warunkowy)
nawracające dolegliwości stawowe - wystąpił lekki stan zapalny stawów dłoni. Wcześniej nie było nic takiego, więc ( +)
drętwienie kończyn lub tylko palców; (-)
trzeszczenie szyi, Występowało wcześniej więc (+ warunkowy)
sztywność i bóle szyi; (-)
bóle i skurcze mięśni; (-)
tiki mięśni twarzy lub innych mięśni; ( +, - ) takie lekkie wrażenie
kłucie, igiełki pod skórą, ( +, nogi i obszar rumienia )
utrata czucia, palenie, przeszywające bóle; (-)
drętwienie języka, zwłaszcza jego czubka lub warg; (-)
kołatanie serca, ( + warunkowy, było wcześniej )
skoki ciśnienia; (-) stabilnie niskie
podwójne rozmyte widzenie, (Powiedziała bym pogorszenie wzroku, ale nastąpiło wcześniej i lekko się pogłębiło, więc ( + warunkowy)
częste czarne plamy w polu widzenia , z osłabienia owszem, ale wcześniej już były - (+) warunkowy
wrażliwość na światło; (-)
dzwonienie, bóle uszu, Dzwonienie było wcześniej więc (+ warunkowy) bóle uszu(-)
wrażliwość na dźwięk;(-)
problemy z koncentracją , czytaniem, (+ warunkowy, bo czytanie ok, koncentracja na krótszych etapach dobra - do 5-6godzin ciągłej pracy umysłowej, czyli zmniejszyła się o jakieś dwie. Jednak wystąpiło to wcześniej, po infekcji płuc)
trudności z myśleniem, trudności w znalezieniu słowa; (+ warunkowy) Patrz punkt wyżej.
słaba pamięć krótka, luki pamięciowe; ( + warunkowy) Patrz punkt wyżej.
porażenie nerwów, w tym np. twarzowego (opadanie kącika ust) (-)
objawy podrażnienia lub zapalenia opon mózgowo-rdzeniowych i nerwów obwodowych, (-)
zapalenie mięśnia sercowego.(-)

Do objawów z medserwis.pl, dodam jeszcze, że wystąpiła u mnie choroba lokomocyjna, co było dość uciążliwe, ze względu na codzienne niemal dojazdy do miejsca gdzie pracowałam.

Jak jest teraz?
z objawów wymienionych zostało mi trzeszczenie kręgów szyi, co wystąpiło lata przed boreliozą, i zostało zauważone przy okazji pewnych ćwiczeń.
Nie mam żadnych objawów wskazujących na cokolwiek. Stawy jak naoliwione, mięśnie ok, żadnych objawów neurologicznych, stanów zapalnych i niczego takiego.
Wygląda na to, że przy przy okazji leczenia boreliozy, pozbyłam się także innych problemów.
Serce też w porządku. Czasem sobie wariowało, teraz już nie.
Żadnych objawów nerwicowych, bezsenności.

Optymistka - Nie Cze 07, 2009 13:56

Blue
Jak byś mogła podać swój sposób stosowania tych ziół tzn. ( napar, odwar, nalewka i ile razy dziennie i przez jaki okres)?
Dla zainteresowanych podaje linka do świetnie opracowanej strony dr Różańskiego o ziołach i nie tylko.
http://www.rozanski.cal.pl/?s=borelioza
Jeżeli chodzi o mnie to miałam kleszcza dwa razy.
Za pierwszym razem żadnych objawów typu rumień tylko dwa lata później gwałtowny ból kolana, który sam minął, bóle korzonkowe.
Przy drugim kleszczu wystąpił wielki rumień i stopniowo dołączyły inne objawy:
-sztywność karku
-ból kręgosłupa szyjnego
-ból kręgosłupa lędźwiowego z dwukrotnym wysunięciem dysku (z niczym nie powiązane)
-sztywność stawów
-ból ścięgna achillesa
-ból barku aż do łokcia
-błyski w oku
Te objawy dotyczą głównie lewej strony ciała.
-suchość oczu ( uczucie piasku pod powiekami )
-wypadanie włosów
-gwałtowne przybranie na wadze.
-nagłe kłopoty z ortografią
-trudności w znalezieniu słowa
Oczywiście wszystkie badania wychodzą w normie a lekarze patrzą jak na wariatkę :wink:
Więcej "grzechów nie pamiętam" :)
Nagle ze zdrowej osoby, która nie wiedziała co to choroba i lekarz, stałam się zramolałą staruszką.
Przepraszam wszystkie staruszki jeżeli poczuły się obrażone :D

Blue - Pon Cze 08, 2009 18:20

Zioła zmieszane po równo, bardzo czubata łyżeczka na szklankę wrzątku, przykryć, niech naciągnie ze 20 minut i wypić. Ja nie cedzę ziół, traktuję jak herbatę sypaną.
Trzy razy dziennie, pierwsza porcja na czczo, druga pół godz przed posiłkiem, a trzecia na noc, dobrze po kolacji, przed snem.

Najważniejsze jest postawienie na odnowę odporności organizmu, więc bardzo ważne jest wyeliminowanie toksyn z diety, picie ziół ( warto nie bazowac jedynie na tych co wypisałam, ale samemu poszukać. W komponowaniu mieszanki trzeba wziąść pod uwagę zioła krzemionkowe, potrzebne do odbudowy komórek, oczyszczające, zabójcze dla patogenów, a także działające leczniczo na dokuczające aktualnie organy)
Dieta dla nieprzyzwyczajonych może wydawac się ascetyczna, jednak właśnie ona dostarcza wszystkiego co potrzebne i pozwala odbudować odporność. Po przyzwyczajeniu, zaczyna się czuc smak jedzenia i nie ma się ochoty na poprzednie jedzenie.

W małym podsumowaniu tego co stosowałam w pierwszym etapie
-Dieta (kasze, chleb z pełnego przemiału na zakwasie, warzywa, owoce, czasem ryba, biały ser, kwasne mleko, maślanka, masło, kefir,śmietana, jogurt bez dodatków, sól morska lub kopalna, oleje roślinne, sporo wszelkiego rodzaju przypraw, typu kurkuma, czosnek, pieprz, papryka, czarnuszka, oregano i tym podobne.

-odstawione biale pieczywo, pieczywo na drożdżach, wszelkie jedzenie z zawartością cukru, mięso, wszelkie przetwory z fabryk, ocet spirytusowy, cukier, słodkie mleko, przestrzegam przed używaniem mikrofalówek,

-Picie naparów ziołowych
-zażywanie nalewki na złocie
-zażywanie jodyny
-zażywanie wody utlenionej
-zażywanie olejku pichtowego
-od czasu do czasu napar z siemienia lnianego (dobre właściwości odżywcze)
-smarowanie rumienia na zmianę olejkiem, jodyna i okłady z wody utlenionej.
.

Optymistka - Wto Cze 09, 2009 07:37

Tak dieta brzmi bardzo znajomo już od dawna :) jeszcze powinnam zrezygnować z kawy ale nie potrafię :wink:
Jeszcze mam do Ciebie pytanie jak długo stosowałaś to wszystko? I czy stosowałaś homeopatię?

Blue - Wto Cze 09, 2009 20:32

Dietę staram się utrzymywac ciągle, oczywiście czasem mam małe odstępstwa, zioła piję czesto, bo mam do czynienia z ziołami na codzień, więc sobie też nie żałuję, srebra nie biorę, od czasu do czasu wode utleniona i jodynę.
Kawę piję, jakoś mi nie przeszkodziła w niczym.

To co opisałam, to warstwa zewnętrzna kuracji. Według mnie bardzo ważne były jeszcze inne działania, z wykorzystaniem medytacji, leczenie energią, a najważniejsze, to nastawienie do zycia jakie wtedy uzyskałam.

Trzeba powiedzieć, że w moim wypadku borelioza podarowała mi sporo. Dużo się nauczyłam o sobie i o świecie.

Blue - Czw Cze 11, 2009 08:18

Nalewka na złocie została wykonana wg przepisu Pana dr Henryka Różańskiego.
http://www.luskiewnik.gower.pl/aurum.htm

VAV EL - Czw Cze 11, 2009 18:41

Kilka miesięcy temu , dowiedziałem się ze mogę prawdopodobnie tez mieć Borelię... zignorowałem temat, /rumienia nie ma/, wszystko niby było ok ze mną... ale chyba nie jest. Nie będę się rozpisywał....
Traktuję ten temat jako nieprzypadkowy znak i zabieram się za to... kasy nie ma , więc pójdę Twoją ścieżką, Blue. Dzięki za ten temat :)

Znalazłem cos takiego w necie, myslę ze od strony psychologicznej wzbogaci temat:
http://marcelina.blox.pl/...any-wrog-1.html

Optymistka - Pią Cze 12, 2009 08:01

Witaj "w klubie" :cry:
Jeżeli sądzisz, że masz borelioze nie ignoruj jej, to naprawdę niebezpieczna choroba.
Życzę wytrwałości w leczeniu :)

Blue - Pią Cze 12, 2009 21:00

A ja życzę, żebyście obydwoje pozbyli się choróbska w sposób lekki i szybki :D
A jest to jak najbardziej możliwe. W moim przypadku było możliwe, a startowałam z trudnej pozycji.
Zdaję sobie sprawę, ze do końca zycia powinnam już dbac o stan swojego organizmu, czyli utrzymac zmienioną dietę i dobrą kondycję fizyczna i psychiczną, przeprowadzać przynajmniej wiosenne oczyszczanie.
To jest coś, co podarowała mi borelioza, bo dotychczas wszystko wokół mnie było wazniejsze ode mnie. W każdym razie wygrywało z moimi potrzebami. Choroba zwróciła moją uwagę na to jak siebie traktuję i zmusiła mnie do zmiany życia, co raczej nikomu się nie podobało, oprócz mnie ;)
Wspomniałam wczesniej o zmienionej perspektywie widzenia świata. Może trochę uściślę.
Borelioza przeniosła centrum mojego widzenia gdzieś poza mnie. Nie odczuwałam strachu, obawy, raczej ciekawość i irracjonalną pewność tego, że wszystko będzie dobrze, ze nie będę chorować.
To nie była wiara, ale pewność. Jednocześnie wiedziałam, że musze działać i nie zaniedbać niczego, bo to jest warunek.
Jeśli podejmowałam decyzję, to przemyślałam j ą dobrze, a potem realizowałam bez wahań.
Przez ponad dwa miesiące zażywałam duże dawki tych specyfików i żyłam bez obawy o to, co się ze mną stanie. To był stan przekroczenia drzwi w nieznane.

Sen
Obudziłam się rano, swieciło słońce i cały pokój był jasny. Leżałam przez chwilę i wpadło mi do głowy żeby zobaczyć jak wygląda mój boreliozowy rumień. Odchylam kołdrę i patrzę, a tam, gładka i jasna skóra, a w samym centrum, tam gdzie było ukąszenie kleszcza, jest nabrzmienie pod skórą. Naciskam palcami i na prześcieradło wylewa się gładka, jasnożółta substancja. Jak budyń.
Myślę sobie, no ładnie, prześcieradło do prania, a za chwilę myśle, ze jednak rumienia już nie ma, patrzę znów na nogę, a tam ani śladu po zgrubieniu, nawet otworu. Nic. Gładka skóra. Oglądam żółty "budyń" na prześcieradle.
Następna myśl- przecież śpisz. To sen.
Budzę siędrugi raz. Jest jasno w pokoju, świeci słońce. Leżę przez chwilę w dobrym nastroju i nagle wpada mi do głowy, żeby zobaczyć co z moim rumieniem.
Odchylam kołdrę i patrzę, a tam gładka skóra. Jakby nigdy nic nie było, w wieczorem był taki paskudny i wielki na pół uda.
Eee myślę sobie. To sen.
Ale to nie był sen. Naprawdę zniknął w jedną noc, a ja przez sen dostałam wiadomość, że nie mam już boreliozy( żółty budyń który wylał się ze zgrubienia). To była pewność irracjonalna, ale irracjonalizm mojego przekonania wcale mi nie przeszkadzał. Nie mam jej i już.
Do tej pory nie mam żadnych objawów.

Wracając do tematu srebra koloidalnego. Zażywałam je ok 2 tygodni, na ten czas przerwałam zażywanie wody utlenionej.
Na sprawach technicznych nie bardzo się znam, więc jeśli ktoś ma schematy urzadzenia do produkcji koloidów metali, to prosze o wklejenie ich tu i objaśnienie sposobu wykonania i obsługi.

Jakub - Pią Cze 12, 2009 22:15

Problemem przy produkcji srebra koloidalnego jest uzyskanie możliwie najmniejszych cząsteczek tego metalu, w postaci zawiesiny w wodzie destylowanej.
W warunkach domowych najprościej i najłatwiej jest osiągnąć ten cel łącząc w szereg 3 baterie 9V typu 6F22. Najlepiej jak będą to baterie alkaliczne. Uzyskujemy wtedy napięcie około 30V i jest ono optymalne dla otrzymania odpowiednio małych cząstek srebra w postaci koloidu. Sam proces elektrolizy należy prowadzić kontrolując jego przebieg stałym pomiarem natężenia prądu w obwodzie. Na cały obwód składają się wymienione prędzej 3 baterie , słoik z wodą destylowana, oraz elektrody srebrne zanurzone w wodzie znajdującej się w słoiku. W szereg włączamy miliamperomierz. Miliamperomierz należy włączyć w ten sposób , że jego ujemną końcówkę oznaczoną znakiem - podłączamy do wolnego bieguna baterii oznakowanego jako + , a plusową końcówkę łączymy kablem z elektrodą w słoiku. Drugą srebrną elektrodę łączymy z wolnym biegunem baterii oznaczonym znakiem -. Zaczyna w tym momencie płynąć prąd o niemal zerowym natężeniu i miliamperomierz może się wcale na początku nie wychylać i pokazywać zero wartości prądu płynącego w obwodzie. W miarę upływu czasu i postępów procesu elektrolizy natężenie prądu będzie też rosło. Kończymy cała zabawę , to znaczy odcinamy dopływ prądu w momencie gdy miliamperomierz pokaże nam wartość 5 mA. Oznaczać to będzie , że mamy koloidalny roztwór srebra o stężeniu 5ppm. Przy jednoczesnym zachowaniu struktury wielkości ziaren skutecznych w leczeniu. Przeciąganie tego procesu , owszem daje nam roztwory o większym stężeniu ppm ale jednocześnie gwałtownie zwiększają się wymiary cząsteczek srebra w omawianym koloidzie. Srebro wówczas traci możliwość wnikania przez błonę komórkowa bakterii i staje się nieskuteczne. Generalnie im mniejsze natężenie prądu tym mniejsze stężenie srebra w koloidzie, ale w zamian tym więcej jest go w formie zabijającej bakterie, czyli tego najdrobniejszego niemal atomowego.

Można oczywiście i stosować do tego celu wszelkiego rodzaju prostowniki pełnookresowe zasilane napięciem z sieci 230V. Nie mniej w takim przypadku wejście zasilania musi być galwanicznie / to znaczy przez transformator/ odizolowane od wejścia napięcia na prostownik , celem jego wyprostowania. Przy czym spadek napięcia do wymaganych 30 volt należy uzyskać za pomocą tak zwanej przekładni transformatora. Praktycznie na wyjściu transformatora bez obciążenia, napięcie mierzone powinno wynosić około 33 do 34 volt.

Musimy pamiętać, że na elektrody można używać srebra o próbie powyżej 900. Najlepsze jest srebro używane do analiz chemicznych.
To tyle wskazówek na temat domowego wyrobu srebra koloidalnego.

Blue - Pią Lip 03, 2009 20:27

Natrafiłam dzisiaj po raz drugi na film, który ogladałam jakiś czas temu.
Opisywanie mojego spotkania z boreliozą, wymusiło na mnie refleksje dotyczące tamtego czasu, a film uświadomił mi, jak wielką rolę w wyzdrowieniu odgrywał mój sposób myślenia.
To nawet nie był sposób myślenie, ale wewnętrzna pewność, ze bedę zdrowa. Nie było przyzwolenia na chorobę, ale było przyzwolenie na zdrowie. Nie chciałam żyć z chorobą, przyzwyczajać się do niej. Ja poprostu chciałam jej nie mieć, być zdrowa bez żadnych pozostałości po chorobie.

Podaję linka do filmu, który jest drogowskazem dla tych, którzy mogą pójść tą drogą.
http://newworldorder.com.pl/film.php?id=87
Film ma również tryb pełnoekranowy .

VAV EL - Pią Lip 17, 2009 09:45

http://www.mmstargard.pl/...zien-17255.html

:shock: nie ma co liczyć na "służbę" zdrowia....

VAV EL - Nie Paź 18, 2009 21:48

W ostatnim Nexusie (67 nr) jest artykuł. :shock:
Borelioza jest obecnie uważana za najszybciej rozprzestrzeniającą sie chorobę zakaźną świata.Niektórzy eksperci uwazają ze co 15-ty Amerykanin jest zarażony co daje ogólna liczbę 20-tu milionów zakażeń. Kilku lekarzy amerykańskich ( Dr Mattman, Dr Ralph Rowen) po testach uznało ze przenosi się ona z osoby na osobę. Istnieją dowody na przenoszenie się boreliozy drogą płciową jak i jako przypadki wrodzone.

Co ciekawe infekcje boreliozą pozostają bezobjawowe dopóty, dopóki ich ofiara nie doświadczy stresującego wydarzenia np. szoku ,wypadku , poważnej operacji chirurgicznej, rozwodu.

Jakub - Pon Paź 19, 2009 01:08

Bo to jest kwestia systemu immunologicznego. Doprowadź zwój system immunologiczny do porządku, a nie będzie objawów chorobowych. Będą tylko dodatnie wyniki testów.
Fried - Sro Sty 06, 2010 22:12

Jestem tu nowy i trafiłem przez przypadek, ale zainteresowała mnie ta strona i mam nadzieje że ktoś odpowie na moje wołania;)

Konkretnie mam pytanie do Blue, a propos Twojej przebytej boreliozy.

Postaram sie po krótce opisać historie dolegliowości.

To było 5,5 roku temu. Miałem wtedy 17 lat.
Podczas przejażdżki rowerowej wogół dosyć gęsto zarośnietego jeziora poczułem swędzenie w dolnej części brzucha. Odruchowo podrapałem się, i wydaje mi się że zdrabałem coś czarnego i małego (pamiętam jak przez mgłe, bo to było dośc dawno). Z racji swojego głupiego wieku zlekceważyłem to.

W wakacje, mniej więcej dwa tygodnie potem, po wstaniu z łózka czułem się bardzo dziwnie. Towarzyszył mi rodzaj jakiejś beznadziei intelektualnej. To nie był zwykły zły nastrój- to było specyficzne uczucie, albo raczej brak uczuć. Bardzo nieprzyjemne uczucie odizolowania od świata, lenistwo mysli, otępienie, miałem wrażenie, że to jest wynik jakiejś choroby oczu, ale z oczami mam raczej wszystko w porządku. To polegało na tym, że jakby nie chciało mi sie ruszać gałkami ocznymi,były zawieszone gdzies w pustej przestrzeni, i nie towarzyszyły mi wtedy żadne myśłi, jak to jest przy zwykłym zamyśleniu czy zapatrzeniu. Ten specyficzny stan pojawił sie z dnia na dzień, i nie moge go porównać z żadnym załamaniem. Poza tym towarzyszył mi uporczywy ból głowy tak jakby w srodku głowy za prawym okiem.

Po mniej więcej tygodniu, moje zazwyczaj wolne spokojne tętno 48 i ciśnienie 120/45 (choruje na jakąś niezdiagnozowaną chorobę ukłądu krążenia) zamieniło się w rozszalałe kołatanie serca. Nie mogłem wziać głębokiego oddechu, ponieważ pojawiało się wtedy bardzo bolesne kłucie z boku serca. Cały czas towarzyszył mi ból głowy i to potworne "przymulenie".

Po tygodniu serce i głowa uspokoiły się. Na brzuchu był ślad po ukąszeniu tego "czegoś". Poszedłem do lekarza. Zrobił mi ekg i obejrzał ślad. Powiedział, że za dużo się denerwuje, ekg jest ok (serce zawsze mam ok na badaniach), i nie ma zagrożenia ze strony kleszcza. Nie wiem czy miał racje, bo co prawda ślad nie był książkowy, ale był okrągły, czasem swędział i znikł mniej więcej po roku. Miał około 1 cm średnicy.

5 miesięcy później zachorowałem na grype. Jednak po jej wyleczeniu nadal miałem podwyższona temperaturę. I tak jest do dziś. Stany podgorączkowe pojawiają się najczęściej w nocy i przed południem.

Cały czas jestem przymulony. To mi strasznie utrudnia studia i kontakty z ludźmi. Nie potrafie znaleść słowa i pamięc mi nawala, jakbym miał 70 lat. Nie rozumiem co czytam. Do tego doszły problemy z utrzymaniem wzwodu:(
Studiuje na Akademii Muzycznej Fortepian- wystarczy lekkie zimno, i ręci mi kostnieją i słabną. Ciągle mi za zimno, albo za gorąco. Poza tym zauważyłem gorszą koordynacje rąk.

Objawy mają charakter "pływowy"-kilka dni jest w miare dobrze, a kilka gorzej.

Niedawno byłem u lekarza, zrobił mi ten trefny test na borelioze i nic nie wyszło.

Chciałbym, żebyś podzieliła się ze mną doświadczeniem, i opisała dokładnie swoje objawy fizyczne i psychiczne; czy one zgadzają się z moimi. i czy możliwe jest, zebym żył z tym prawie 6 lat.

Z góry dziekuję.

Blue - Czw Sty 07, 2010 18:04

Witaj Fried na forum.
Sześć lat się z tym męczysz, to sporo czasu.
Rozumiem, że szukasz sposobu jak wydostać się z matni. Zawsze jest taki sposób, jeśli osoba chora zdecyduje się wziąść odpowiedzialność za siebie i zacząć poszukiwania, zamiast zdawać się na mechanizmy administracyjne wydziału zdrowia.

Jeśli chcesz działać, to nie ma sprawy. Pytaj o co chcesz, postaram Ci się przekazać zgromadzoną wiedzę w zakresie w jakim będziesz tego potrzebował.

Nie podejmuję się wyleczyć Ciebie, ale podejmuję się pomóc Ci tak, abyś sam siebie mógł wyleczyć.

Pytasz o moje objawy. Ja nie mam już żadnych objawów przypisywanych boreliozie.
Jestem w lepszej kondycji psychofizycznej, niż kiedykolwiek byłam przed ukąszeniem kleszcza.
W zasadzie swoją drogę opisałam w tym wątku, ma ona oczywiście ciąg dalszy, bo ciągle zdobywam nowe klocki z układanki pt "powrót do źródła zdrowia" i stosuję te które mnie zaintrygują na sobie.

Najnowszy eksperyment jest w zamierzeniu i chyba się zacznie wiosną, a potrwa do jesieni.
Jeśli szefowie Forum nie mają nic przeciwko temu, opiszę go krok po kroku na KC ;)

Grosik - Pon Lut 22, 2010 19:37

Blue, Witaj Blue!!
Chciałabym zapytać Cię co sądzić o rumieniu boreliozowym , który wystąpił powtórnie po 1,5 roku od ugryzienia przez kleszcza? Tak właśnie zareagował organizm mojej znajomej , kiedy zaczęła brać zioła typu vilcacora, Pau darco , olejek pichtowy, -reszty jej specyfików nie znam. Zaznaczam ,że leczyła się ostatnio abx-ami przez pół roku według Ilads -niestety jej narządy wewnętrzne się zbuntowały przeciwko abx . Na abx-ach rumienia nie było -wystąpił tylko po ukąszeniu kleszcza i właśnie teraz .

Blue - Wto Lut 23, 2010 19:56

Witaj Grosik
Nie jestem lekarzem, mogę jedynie spekulować na temat tego, co dzieje się z Twoją znajomą. Napewno borelioza jest, skoro znów pojawił się rumień. Możliwe, że poczas terapii antybiotykami, krętki przeszły w fazę przetrwalników, a teraz się uaktywniły.
One przechodzą w fazę przetrwalników, jeśli jest jakaś niekorzystna dla nich sytuacja.
W fazie przertrwalników nie da się ich zabić. Rumień to stan zapalny w miejscu gdzie ciała odpornościowe walczą z zarazkami.

Blue - Wto Cze 14, 2011 20:59

Bardzo dobre opracowanie na temat boreliozy. Okazuje się, że mogą ją przenosić równiez pchły i komary, a zresztą sami przeczytajcie: D.J. Fletcher , Tom Klaber "Borelioza: Nierozpoznana epidemia"
http://www.borelioza.org/...tlumaczenie.pdf

Mariuszsz - Wto Cze 14, 2011 21:58

Istnieją testy laboratoryjne ( z krwi) na boreliozę. Dwa rodzaje, "stare" i "nowe" zakażenie, chodzi o jakieś białka w klasie IGG i IGM. Cena ok.80 zł.za sztukę. Na kasę chorych to trzeba namierzyć jakiegoś specjalnego specjalistę. Tak czy inaczej zdiagnozowanie boreliozy nie jest takie łatwe i oczywiste, więc należy to robić pod nadzorem myślącego lekarza.
baria - Wto Cze 14, 2011 22:03

Grosik, zajrzyj na stronę dr. Różańskiego znajdziesz informacje o leczeniu boreliozy u niego na http://rozanski.li/ i na jego forum zielarskim.
Jakub - Sro Cze 15, 2011 04:57

Mariusz Ty chyba nie czytasz tego co piszemy od dawna . testy nic nie są w stanie wykryć , a szczególnie już testy na białka , czyli inaczej przeciwciała. Takie testy wskazują jedynie ,że mieliśmy w swoim życiu kontakt z patogenem, nic więcej . Poddaj takim testom grupę leśników i ciężko się zdziwisz. Testy wskażą , że prawie wszyscy z nich są chorzy na boreliozę, prawda tymczasem jest taka , że żaden z nich nie choruje , nie ma objawów.
gumppek - Pią Wrz 09, 2011 15:25

Jakub napisał/a:
Mariusz Ty chyba nie czytasz tego co piszemy od dawna . testy nic nie są w stanie wykryć , a szczególnie już testy na białka , czyli inaczej przeciwciała. Takie testy wskazują jedynie ,że mieliśmy w swoim życiu kontakt z patogenem, nic więcej . Poddaj takim testom grupę leśników i ciężko się zdziwisz. Testy wskażą , że prawie wszyscy z nich są chorzy na boreliozę, prawda tymczasem jest taka , że żaden z nich nie choruje , nie ma objawów.

Niestety w moich okolicach jest inaczej. Bardzo duża grupa leśników choruje. Niektórzy bardzo ciężko.

gumppek - Pią Wrz 09, 2011 15:51

Kurcze brak czasu i nie ma kiedy czytać KODU CZASU, a szkoda :( Od wiosny tego roku zacząłem aktywnie pomagać chorym na boreliozę. To spłata długu jaki mam u opatrzności która pomogła mi w mojej chorobie. Z zainteresowaniem przeczytałem to co napisała blue. Każda z dróg która prowadzi do celu jest dobra, a jest ich bardzo wiele. Blue taką drogę znalazła, choć jak chadzam trochę innymi drogami :) Pod wszystkim co napisała podpisuję się obiema rękoma. Ziół jakie mogą być pomocne przy boreliozie jest wiele więcej. Te które stosowała blue są powszechnie znane.

Zioła w leczeniu boreliozy
1. Olej z czarnuszki
http://rozanski.li/?p=250

2. Kora brzozy
http://www.laboratoriumur...cid,t10771.html
3.Olejek pichtowy
http://rozanski.li/?p=465

4.Śnieguliczka
http://rozanski.li/?p=640

5.Olejek grejfrutowy
http://www.rozanski.ch/oleum.htm

6.Psianka słodkogórz
http://rozanski.li/?p=1280

7.Czworolist
http://rozanski.li/?p=2325

8. Jastrzębiec kosmaczek
http://rozanski.li/?p=302

9.Śledziennica
http://rozanski.li/?p=1683

10.Wierzbówka kiprzyca opracowanie w toku :) liść wg Rosjan to najsilniejszy środek p.zpalny 11.Pau 11. d'Arco
http://rozanski.li/?p=2348

12. Paczki lub kora topoli
http://rozanski.li/?p=1207

13. Krwiściąg
http://rozanski.li/?p=32

14.Czeremcha
http://rozanski.li/?p=348

15.Wrotycz
http://rozanski.li/?p=348

16. Piołun
http://rozanski.li/?p=337

17.Pszeniec gajowy ew. Zagorzałek opracowanie w toku
http://rozanski.li/?p=257

18. Babka lancetowata
http://rozanski.li/?p=853

19.Liść dziewanny z kwiatem
http://rozanski.li/?p=394

20. Czyściec leśny
http://rozanski.li/?p=2427

21.Łoczyga
http://rozanski.li/?p=2414

22. Sałatnik leśny
http://rozanski.li/?p=2423

23. Olejek z drzewa herbacianego
http://www.kobieta.info.p...ca-alternifolia

http://www.doz.pl/apteka/...Pharmatech_10ml

http://rozanski.li/?p=348

24. sadziec amerykański
http://rozanski.li/?p=848

24. Żyworódka
http://rozanski.li/?p=2309

25. Aloes
26. Fibs
http://rozanski.li/?p=370

27. Szczeć
http://rozanski.li/?p=345

28. Pau d’Arco
http://lapacho-paudarco.info/

http://www.jiaogulan.pl/paudarco.html

http://www.doz.pl/czyteln...211_skarb_Inkow

http://rozanski.li/?p=2348

29. Rdestowiec
http://www.luskiewnik.eu/...onvolvulus.html

30. Zagorzałek, szelężniik
http://rozanski.li/?p=345

31. Siedmiopalecznik błotny
32. Diabelski szpon
http://luskiewnik.pl/auto.../new-page-8.htm

33. Sarsaparilla
http://luskiewnik.pl/auto.../new-page-2.htm

33. Trędownik
http://rozanski.li/?p=615
34. Vilcacora
http://rozanski.li/?p=2021
35. Lilak
http://rozanski.li/?p=1542


Moim zdaniem podstawą leczenia jest rdestowiec, pau d’Arco , kora brzozy, jeżówka /wzmocnienie układu odprornościowego. Czepota ewentualnie /duże dawki konieczność korzystania z synergii/.
Leczy nalewka ze szczeci plus nalewka z pączków czarnej topoli poprzez wzmocnienie Qi nerek i odtrucie organizmu. Rola rdestowca, pau D'Arco, kory brzozy, jeżówki polega na wzmocnieniu układu odpornościowego. Czepotę raczej nie polecam chyba, że na zmianę z lapacho i przy wykorzystaniu synergii witaminy B1, B6, cynku, centella asiatica, bacopa monieri i rozmarynu. To pozwoli na znaczne zmniejszenie dawek co zmniejsza prawdopodobieństwo skutków ubocznych. Skuteczność tego zioła jest zależna do chemotypu więc zazwyczaj kupujemy kota w worku. Chodzi o to, że chemotypy różnią się zawartością i występowaniem alkaloidów tetra lub pentacyklicznych. Cenniejsze są te ostatnie.
Pozostałe zioła po pewnym czasie w zależności od potrzeb. Do tego dochodzą zioła które stosuje się przy neuroboreliozie. To już inna bajka.
Koinfekcje można zwalczać czwrolistem plus śnieguliczka oraz olejek kminkowy, z drzewa herbacianego, grejpfrutowy, pichtowy ew macierzankowy i kolendrowy plus olej czarnuszkowy. Dobre recenzje zbiera ta mieszanka olejków

http://forum.gazeta.pl/fo...y_przepis_.html

Ja osobiście bardzo cenię trędownika, łoczygę, sałatnika i nie wymienioną tu głowienkę. Ponieważ moja choroba czasem wraca mam doświadczenie w ich stosowaniu. Bardzo dobre rezultaty daje stosowanie roślin świeżych. Ponadto dobry jest świeży krwawnik i dziurawiec. Na ten ostatni ktoś się może oburzyć. Niesłusznie :) Rosjanie bowiem nazywają go zwierobojem i przypisują mu właściwości magiczne min walkę ze złymi duchami.

baria - Pią Wrz 09, 2011 21:18

Gumppek, miło, że się tak obszernie wpisałeś, temat ważny, a powiedziałabym, że coraz ważniejszy, o dziurawcu w odniesieniu do boreliozy nie wiedziałam, czy tylko świeży ?
zablokowany - Pią Wrz 09, 2011 22:36

Możecie zapodać co zrobić by pozbyć się świeżo przyczepionego kleszcza w warunkach polowych?
najlepiej w paru rożnych wariantach ,bo jak wiadomo w lesie czy na odludziu trudno o cokolwiek.

gumppek - Sob Wrz 10, 2011 01:54

O dziurawcu myślałem w odniesieniu do IBS ale nic nie przeszkadza by go stosować przy boreliozie. Szczególnie że działa antydepresyjnie, a to jest dość istotne przy neuroboreliozie.
gumppek - Sob Wrz 10, 2011 02:15

zablokowany napisał/a:
Możecie zapodać co zrobić by pozbyć się świeżo przyczepionego kleszcza w warunkach polowych?
najlepiej w paru rożnych wariantach ,bo jak wiadomo w lesie czy na odludziu trudno o cokolwiek.

kupić sobie specjalną strzykawkę /pompkę/ do wyciągania kleszczy. Tyle że kleszcze lokują się w bardzo dziwnych miejscach. Ja już kilka razy miałem w zgięciu pod kolanami. Tam nie łatwo jest samemu coś zadziałać. Najlepiej to pić systematycznie Pau d'Arco i nalewkę z jeżówki. Krętka bowiem nie zwalczy nic poza naszym układem immunologicznym. Jeśli sprawnie działa szybko sobie poradzi. Z dwa miesiące temu pani pielęgniarka /nie wiem ona chyba tylko ją udawała/ wyciągała mi kleszcza igłą, bowiem w tym ośrodku nie mają czegoś takiego jak penseta !!!!!Jednego nie widziałem a drugiego zobaczyłem jak to robi kątem oka. Zdębiałem bo robiła to tak udanie że kleszcz zwrócił krew do rany. No i stało się miałem krętki we krwi. Następnego dnia miałem straszne herxy. Miałem iść do pielęgniarki i coś jej zrobić :) Dwa dni miałem tak dramatyczne, że teraz wiem na czym polega herx. Powodem pewnie było to, że zarobiłem dawkę podwójną bo drugi kleszcz był też pewnie z krętkiem. Warto by wreszcie ta pani zarobiła kleszcza z krętkiem. Ciekaw jestem czy wtedy też będzie taka beztroska jak w moim przypadku. Jak zwróciłem jej uwagę to się jeszcze oburzyła. Ciekaw jestem ilu ludzi już zaraziła przez takie wyjmowanie kleszczy. I moja rada jak zarobicie kleszcza to omijajcie Centrum Medycyny Rodzinnej s. c. Niepubliczny Zakład Opieki Zdrowotnej w Kraśniku ul. Sikorskiego bodaj 11

metody11 - Sob Wrz 10, 2011 20:40

Ja obciąłem strzykawkę zaraz za miejscem gdzie się zakłada igłę i jest pompka z niej do wyciągania nie tylko kleszczy, ale nawet kolców, bo przy zassaniu trochę się wysuwają. Oczywiście trzeba przed użyciem miejsce strzykawki zmoczyć by była szczelna komora ssania.
zablokowany - Nie Wrz 11, 2011 10:04

Jakoś nie tego się spodziewałem.
Kiedyś chodziły słuchy ze trzeba kleszcza czymś posmarować naftą czy cuś.
Może są inne metody ? coś typu posmarować go jaskółczym zielem ?by sam się odczepił.
Jeśli się nieco napije krwi i jest wielkości małego paznokcia to wtedy jak go zassać.?
Jak urwie mu "zadek odwłok czy jak to się tam zwie" to głowa może zostać w ciele.
wtedy igła czy skalpel.
Dla prostoty idąc przez paprotki wbija mi sie taki w ciałko swymi zębami - kapnę się od razu bądź po czasie ale zakładając że się przyczepił 30 min temu(zgrubiał) i jestem w szczerym polu
to co wtedy iść spokojnie dalej aż znajdę pompkę czy jakoś reagować od razu.
----------------------------------------------------------------------------------
z wiki ale to teoria
Kleszcze usuwać najlepiej przy pomocy pęsety. Należy złapać kleszcza jak najbliżej skóry (nie ma wtedy obawy, że szczypce rozgniotą kleszcza lub spowodują, że wydzieli on zawartość jamy brzusznej do ranki) i delikatnie, ale zdecydowanym ruchem pociągnąć przeciwnie do kierunku wkłucia. Kleszcze "wkręcają" się w ciało prawie zawsze w prawo, zatem wyciągając skręcamy lekko w lewo. Dostępne są w aptekach specjalne urządzenia do wyjmowania kleszczy. Niestety, tylko część tych urządzeń jest efektywna, dlatego warto mieć ze sobą także pęsetę do usuwania dorosłych kleszczy.

Dość popularna jest następująca metoda usuwania kleszcza: należy obciąć zaślepioną stronę strzykawki nożem i następnie założyć tłok odwrotnie, by część, za którą trzyma się tłok wystawała ze strony obciętej; zwiększy to szczelność aparatu. Następnie przykłada się urządzenie tak, by kleszcz znalazł się pomiędzy tłokiem a skórą i wyciąga tłok. Różnica ciśnień powinna wyrwać kleszcza na tyle szybko i delikatnie, by nie zdążył zwymiotować. Czasami nie udaje się usunąć kleszcza w całości. Dzieje się tak na ogół wtedy, gdy kleszcz wpił się już głęboko w skórę i zaczął żerować. Pozostawiony w skórze kawałek aparatu gębowego kleszcza lub główka na ogół oznacza, że - jeżeli był on zarażony - zdążył przekazać ugryzionemu czynnik infekcyjny.
-----------------------------------------------------------------------

Blue - Pon Wrz 12, 2011 13:34

Bańka ogniowa z małego słoiczka po musztardzie, albo kupić bańki szklane z tłoczkiem do odsysania powietrza. Są takie w aptekach. Zabierać ze sobą do lasu.
Jakub - Nie Paź 16, 2011 22:18

Ten artykuł pochodzi z neta niestety nie mam linka do źródła polskiego , ani nie wiem kto to tłumaczył.


D.J. Fletcher , Tom Klaber


Borelioza: Nierozpoznana epidemia
oryginalny artykuł w j.angielskim:
http://www.livingwithlyme...wn_Epidemic.pdf
Miliony ludzi zdiagnozowanych ze stwardnieniem rozsianym, fibromyalgią, Alzheimerem,
syndromem chronicznego zmęczenia i innych degenerujących chorób mogą w rzeczywistości
chorować na boreliozę. „Zapomnij wszystko to, co wydaje ci się, że wiesz o boreliozie” – nawołują
Fletcher i Klaber. To nie jest rzadka choroba – jest to epidemia.
Nie jest przenoszona wyłącznie przez kleszcze – przenoszą ją inne owady: pchły, moskity, roztocza.
Do zarażenia może dojść nawet przez kontakt płciowy z chorym człowiekiem.
Nie zawsze jest też rozpoznawana na podstawie wystąpienia rumienia wędrującego, ponieważ
pojawia się on w mniejszości przypadków zakażenia.
Borelioza - wyłączając wczesną fazę zakażenia – bardzo rzadko jest uleczalna krótkotrwałą
antybiotykoterapią. To nie tylko choroba, która sprawia, że jest się zmęczonym i obolałym – ona
może całkowicie zniszczyć życie, a nawet doprowadzić do śmierci.
W gruncie rzeczy Borelioza może okazać się najbardziej podstępną zakaźną chorobą naszych
czasów – a zarazem najmniej rozpoznaną. „Gdyby nie AIDS – mówi doktor Nick Harris, dyrektor
IgeneX Inc., laboratorium naukowo-badawczego w Palo Alto, Kalifornii - borelioza
prawdopodobnie byłaby najważniejszą chorobą zakaźną w Stanach Zjednoczonych i w Europie
Zachodniej.”
Pierwszy raz borelioza została rozpoznana w Stanach Zjednoczonych w 1975 roku, zaraz po
tajemniczym rozprzestrzenianiu się artretyzmu w okolicach miasta Lyme, w stanie Connecticut. W
1982 roku rozpoznano krętka powodującego tę chorobę. Bakteria ta została nazwana Borrelia
burgdorferi (Bb), na cześć doktora Willy’ego Burgdorfera, który to zapoczątkował badania nad nią.
Obecnie borelioza postrzegana jest jako coś więcej niż pojedyncza infekcja, a mianowicie jako
złożona choroba, na którą składają się również współinfekcje przenoszone przez kleszcze, takie jak
Babesia i Ehrlichia. Badania nad zwierzętami wykazały, że w niecały tydzień po zainfekowaniu
krętek boreliozy może być głęboko osadzony w ścięgnach, mięśniach, tkankach, w sercu i w
mózgu.
– Wśród ponad 5000 dzieci, które leczyłem, 240 miało wrodzoną boreliozę – mówi doktor Jones,
specjalizujący się w pediatrii (dr Jones leczy dzieci i młodzież). – U dwanaściorga dzieci
karmionych piersią przez zakażoną matkę rozwinęła się borelioza. Borrelia burgdorferi może być
przenoszona przez łożysko matki, nawet przez zapłodnienie in-vitro. Znam ośmioro dzieci
zakażonych w ten sposób. Pacjenci pochodzący z Azji, którzy przychodzą do mnie z objawem
rumienia wędrującego, zostali zakażeni przez pchły i komary.
Na Zjeździe Amerykańskiego Stowarzyszenia Psychiatrii w październiku 2000 roku Gregory Bach,
doktor osteopatii, zaprezentował badania nad przenoszeniem Bb poprzez nasienie. Potwierdzone
one zostały testem PCR (Polymerase Chain Reaction) i wykazały obecność DNA Borrelii w
spermie.
Z powodu podobieństw genetycznych dr Bach nazywa bakterię boreliozy „bratem krętka syfilisu”.
Zaobserwował on, że kiedy leczy pacjenta pozostającego w związku z małżeńskim, często leczy
również jego współmałżonka. Innymi słowy, infekując się nawzajem, partnerzy mogą przekazywać
sobie nawzajem bakterię Borrelii.
Dr Tang dodaje również inne możliwości zakażenia: „Przekazanie bakterii może także nastąpić
podczas transfuzji krwi, a także poprzez ugryzienie moskitów i innych owadów.” Dr Cowden
twierdzi, że niepasteryzowane mleko kozie lub krowie również może doprowadzić do infekcji Bb.
Zawodne testy
Jaka jest przyczyna rozbieżności pomiędzy rządowymi statystykami, a faktycznymi obserwacjami
lekarzy zajmujących się boreliozą? Mówi dr Jones: „Kryteria CDC (Center for Disease Control)
wprowadzone były wyłącznie do celów statystycznych, a nie diagnostycznych. Boreliozę
diagnozuje się głównie na podstawie stanu klinicznego pacjenta. Testy mogą służyć jedynie
pomocniczo w diagnozie klinicznej, a nie służyć jako jedyne kryterium oceny. Około 50%
pacjentów, z którymi się spotkałem, było seronegatywnych (mieli ujemne wyniki testów), mieli
jednak wszystkie typowe objawy kliniczne.”
Dr Cowden wyróżnia dwa testy, opracowane kolejno przez dr Whitaker oraz przez Lidę Mattman
(dyrektora Nelson Medical Research Institute w Warren, Michigan).
Dr Whitaker tłumaczy: „Utworzyliśmy test pozwalający na szybką identyfikację Bb (Rapid
Identification of Bb – w skrócie RIBb). Do wykrywania bakterii zastosowano wysoko oczyszczoną,
fluorescencyjną plamę przeciwciała charakterystycznego dla Bb. Tego typu test zapewnia
uzyskanie wyniku w ciągu 20–30 minut, co jest istotne w przypadku konieczności szybkiego
podjęcia leczenia.”
Test dr Mattman również opiera się na technice użycia plamy fluorescencyjnego przeciwciała, która
pozwala na obserwowanie żywej hodowli pod mikroskopem fluorescencyjnym. „U osoby chorej –
mówi dr Mattman – przeciwciała zostają zatrzymane w tkankach, co nosi nazwę kompleksu
immunologicznego, i przestają być wykrywalne w osoczu krwi. Nie oznacza to jednak, że tych
przeciwciał nie ma lub nie zostały wytworzone. Są po prostu niewykrywalne. Dlatego też testy,
które opierają się na wykrywaniu przeciwciał, dają fałszywie negatywne wyniki”. Testy dr
Whitaker i dr Mattman nie szukają przeciwciał, tylko znajdują organizm – w ten sam sposób, w jaki
diagnozowana jest gruźlica.
Istnieje kilkanaście powodów, dla których borelioza jest trudna do wykrycia testami i trudna w
leczeniu. Weźmy dla przykładu rumień wędrujący – wysypkę, która przypuszczalnie powinna
pojawić się po ugryzieniu kleszcza, zakażonego krętkiem boreliozy. Wszyscy lekarze, z którym
rozmawiali autorzy tego tekstu, stwierdzali, że rumień występował tylko w 30–40% przypadkach
zainfekowanych pacjentów. Dr Jones jest zdania, że u zainfekowanych dzieci, które badał, rumień
wędrujący wystąpił nawet u mniej niż 10%.
Nieuchwytny mistrz
Ważne jest, że bakteria Borrelii wybitnie szybko rozsiewa się po całym ciele. W swojej klasycznej
formie krętka sama wkręca się i napędza w ruch – poruszając się niczym sprężyna. W efekcie
sprawia to, że jest jej łatwiej pływać w tkankach niż we krwi.
Bakteria ta przemieszcza się przez ściany naczyń krwionośnych i przez tkankę łączną.
Badanie zakażonych zwierząt wykazało, że w niecały tydzień po zainfekowaniu krętek boreliozy
bywa już głęboko osadzony w ścięgnach, mięśniach, tkankach, w sercu i w mózgu.
Atakuje on tkankę, powiela i niszczy komórkę żywiciela. Czasami ściana komórki zapada się wokół
bakterii, formując osłaniający ją twór – a osłona ta uniemożliwia detekcję bakterii za pomocą
testów i rozpoznanie przez układ odpornościowy chorego.
Krętek boreliozy (Bb) jest polimorficzny, co oznacza, że może radykalnie zmieniać swoją formę.
Niektóre zdjęcia ukazują kolonie Bb w formach krętka i w formach nie mających ściany
komórkowej (cell wall deficient form – CWD). Bakteriom w formie CWD może brakować błony,
która przekazywałaby niezbędne informacje rozpoznania i atakowania bakterii przez układ
odpornościowy i do zastosowanych antybiotyków. Dr Lida Mattman twierdzi, że w przypadku
organizmów nie mających ściany komórkowej właściwsze jest określenie „organizmy o rozbieżnej
ścianie komórkowej”.
Krętek boreliozy może zmieniać formę nie tylko z klasycznej postaci krętka w owalną, ale także
odwrotnie: z postaci owalnej z powrotem w formę krętka.
Wciąż główną przyczyną dla której Bb jest tak oporna w wykrywaniu i leczeniu jest jej
polimorficzność, umożliwiająca radykalną zmianę formy. Dr Whitaker wyjaśnia: „Zbadaliśmy
próbki krwi pobrane od ponad ośmiuset chorych na boreliozę za pomocą testu RIBb i rzadko kiedy
trafialiśmy na bakterię nie będącą w formie bez ściany komórkowej (CWD).”
„Problem polega na tym, że organizmy CWD nie mają stałej zewnętrznej błony przekazującej
informację, która pozwoliłaby na odpowiedni atak układu odpornościowego i antybiotyków, a także
na łatwe wykrycie bakterii za pomocą powszechnie dostępnych testów.”
„Borrelia burgdorferi w formie CWD – mówi dr Mattman – jest niezmiernie różnorodna w swojej
postaci, aktywności i wrażliwości”. Dr Cowden dodaje: „Ponieważ Bb jest polimorficzna, nie
można oczekiwać, by którykolwiek antybiotyk okazał się w pełni efektywny. Bakteria dzieli się
swoim materiałem genetycznym z inną bakterią, zatem kolejne pokolenia mogą mieć nowe, oporne
na antybiotyki sekwencje genetyczne.
Diagnoza kliniczna
Wszyscy lekarze, z którymi rozmawiali autorzy niniejszego tekstu, mają osobiste preferencje
odnośnie testów. Ale żaden nie miał wątpliwości, że boreliozę należy diagnozować klinicznie, a
testy mają znaczenie wyłącznie pomocnicze.
„Oceniamy historię pacjenta, jego objawy, tendencje genetyczne, metabolizm, problemy
odpornościowe w przeszłości, przebyte infekcje, a także przebieg i długość terapii
antybiotykowych, współinfekcje, sposób odżywiania czy też czynniki psychologiczne” – wyjaśnia
dr Bock.
Dr Tang stosuje wszystkie wymienione kryteria, a ponadto analizuje pod mikroskopem krew w
ciemnym polu, jednakże przestrzega, że nie znalezienie krętka nie oznacza, że pacjent nie ma
boreliozy.
Dr Cowden wykorzystuje także testy mięśni i tzw. electrodermal screening. Dr Burrascano
opracował także kryteria diagnostyczne i kompletną listę objawów.
„W badaniach pediatrycznych – wyjaśnia dr Jones – pytamy się pacjentów o nagłe, czasami
subtelne zmiany w zachowaniu lub funkcjach poznawczych, jak np.: utrata zdolności, utrata
umiejętności uczenia się nowych rzeczy, niechęć do zabawy i spotykania się ze znajomymi,
gorączka czy nadwrażliwość na światło lub dźwięki. Jeżeli ktoś zgłasza problemy ze stawami,
wiemy, że toczy się proces zapalny lub infekcyjny. Cechą charakterystyczną boreliozy jest
zmęczenie, które nie ustępuje nawet podczas odpoczynku.”
Dr Barkley odkrył, że u kobiet wykonywanie testów w czasie menstruacji zwiększa
prawdopodobieństwo wychwycenia obecności Bb. „Kobiety chorujące na boreliozę doświadczają
pogorszenia symptomów w czasie menstruacji.” – wyjaśnia dr Barkley – „Jest to związane z
obniżaniem się poziomu estrogenu i progesteronu w końcówce cyklu miesiączkowego.”
Prześladowania lekarzy przez rząd
Lekarze leczący boreliozę w sposób różny od ustalonego standardu kuracji – który przewiduje
antybiotykoterapię trwającą krócej niż 30 dni – narażają się na zaborcze, wyczerpujące i
pochłaniające czas dochodzenia, które mogą doprowadzić nawet do utraty licencji i prawa leczenia.
Działacze donoszą, że w ostatnich trzech latach prowadzono dochodzenia przeciwko pięćdziesięciu
lekarzom z Texasu, Nowego Jorku, Oregonu, Rhode Island, New Jersey, Connecticut i Michigan,
ukarano ich lub odebrano licencje – w związku z ich podejściem do leczenia boreliozy.
W Nowym Jorku odbyły się demonstracje, w których wzięło udział około pięciuset pacjentów,
którzy wyzdrowieli dzięki leczeniu alternatywnemu. Demonstranci zebrali się, aby bronić doktora
Josepha Burrascano, który leczył około 7000 przypadków boreliozy.
W czasie gdy to zdarzenie miało zostać opublikowane, nowojorskie biuro do spraw wykroczeń
medycznych (New York’s Office Professional Medical Misconduct) opracowało rozporządzenia
pozwalające biurokratom wynajdywać nawet najmniejsze nieprawidłowości, które byłyby użyte
przeciwko doktorowi Burrascano. Aktywiści działający na rzecz leczenia boreliozy potępiają tego
typu działania.
Stanowe komisje lekarskie wydają się chronić firmy ubezpieczeniowe, bardziej niż pacjentów. W
większości przypadków leczenie efektywne, alternatywne lub uzupełniające wymaga o wiele
większego poświęcenia czasu pacjentowi przez lekarza. Najczęściej oznacza to również kurację
większa ilością leków i suplementów, które byłyby zażywane przez znacznie dłuższy okres.
Pociąga to za sobą duże wydatki finansowe, przekraczające obecne standardy akceptowane przez
ubezpieczycieli medycznych.
Podczas demonstracji pacjenci zdecydowanie odrzucili sugestie komisji lekarskich, jakoby
opowiadali się przeciwko doktorowi Burrascano. W rzeczywistości, stwierdzili, że to właśnie
wiedza, cierpliwość i opieka doktora w końcu uwolniła ich od bólu i osłabienia, które tak bardzo
obniżały jakość ich życia.
Leczenie antybiotykami
Urzędy, z którymi kontaktowali się autorzy tekstu, prezentowały opinię, że podstawę leczenia
boreliozy stanowią antybiotyki. Jednakże fakty wykazują, że „standardowe” antybiotykoterapie
(akceptowane przez ubezpieczycieli, organizacje zdrowotne i lekarzy głównego nurtu) są
niewystarczające.
Czasami postać boreliozy jest klasyfikowana i stopniowana, np. postać wczesna, postać chroniczna
lub postać miejscowa, postać rozsiana. „Największa różnica jest pomiędzy postacią wczesną, a
postacią chroniczną” – tłumaczy dr Whitaker.
„Na początku zaatakowanych jest wiele organów, podczas gdy pacjent może nie doświadczać
żadnych objawów. Wraz z upływem czasu wiele symptomów zaczyna się uwidaczniać, zwłaszcza
jeśli chodzi o centralny i obwodowy układ nerwowy, a także układ mięśniowo-szkieletowy i układ
krążenia. Wiele przypadków boreliozy rozpoznawanych jest również przez psychiatrów. Dr Brian
Fallon bada ujawnianie się objawów neuropsychiatrycznych i objawów związanych ze
zdolnościami poznawczymi.”
„Problem tkwi w tym, – mówi dr Barkley – że nie istnieje żaden kompletny model leczenia. Jeżeli
jakiś lekarz mówi ci, że masz boreliozę i przepisuje standardową antybiotykoterapię, a ty nie
odczuwasz poprawy, to zaczynasz zastanawiać się, czy może dolega ci coś innego (np. problemy
autoimmunologiczne) lub, czy w ogóle miałeś boreliozę.”
„Krótkoterminowe doustne antybiotykoterapie efektywne są tylko w leczeniu wczesnej postaci
boreliozy, podczas gdy postać rozsiana wymaga leczenia dożylnego i (lub) długotrwałego
doustnego podawania antybiotyków.”
Dr Bock w swojej codziennej praktyce zawsze starał się unikać podawania antybiotyków, ale
wyjaśnia: „Jeśli przyjrzymy się syfilisowi, historia krętków wskazuje nam, że bakteria ta jest w
stanie chować się i ponownie pojawiać, powodując poważną i wyniszczającą chorobę
neurologiczną. W przypadku Borrelii burgdorferi nie radzę unikać antybiotyków.”
Większość lekarzy przepisuje natychmiastową, krótkotrwałą terapię antybiotykami wszystkim,
którzy zostali ukąszeni przez rodzaj kleszcza żerującego na jeleniach oraz tym, u których rozwijają
się określone objawy. „Musi minąć pewien czas, zanim układ odpornościowy rozpocznie produkcję
przeciwciał” – mówi dr Barkley.
„Dlatego właśnie diagnozowanie boreliozy za pomocą testów – innych niż biopsja skóry z miejsca,
w którym pojawiła się wysypka do 14 dni po ugryzieniu kleszcza – może nie przynieść właściwego
rozpoznania”. Symptomy boreliozy obejmują: gorączkę, nocne poty, zmęczenie lub objawy
grypopodobne, które nie ustępują w ciągu trzech do pięciu dni”. Inne objawy wymieniane przez
lekarzy to: sztywność karku, długotrwałe bóle stawów i mięśni, palpitacje serca, tzw. mgła
umysłowa czy też znaczne bóle głowy.”
„Spisuję wszystkie początkowe symptomy oraz oznaki choroby i staram się pozbyć ich jeden po
drugim.” – wyjaśnia dr Jones. Jednakże zaraz przestrzega – „Długość leczenia jest zmienna i
indywidualna dla każdego pacjenta. Jeśli ktoś skończy antybiotyki przedwcześnie, rozwinie
bardziej oporną infekcję Bb, która spowoduje więcej urazów ciała i mózgu.”
Terapie uzupełniające
Żaden z tych lekarzy nie polega wyłącznie na antybiotykoterapii. W leczeniu używają również
wytycznych mających na celu wzmacnianie systemu odpornościowego chorego.
„Układ odpornościowy gorzej reaguje, jeżeli organizm jest obciążony wydalaniem toksyn, – mówi
dr Bock – a antybiotyki również pogłębiają przeciążenie organizmu. W celu ogólnego podniesienia
odporności stosujemy grzyby maitake i reishi, astragalus oraz korzeń
żeń-szenia.”
„Z medycyny naturalnej można również wykorzystać mediatory przeciwzapalne, takie jak tran rybi
i olej z nasion wiesiołka; poza tym wykorzystujemy także wzmacniające multiwitaminy i minerały,
koenzym Q10 i inne składniki; a także substancje polepszające zdolności poznawcze, takie jak
karnityna czy określone ekstrakty ziołowe.” „W redukowaniu bólu przydatna może się okazać
akupunktura połączona z ćwiczeniami fizycznymi. W Internecie znajduje się więcej moich
artykułów, zgłębiających alternatywne podejście do leczenia.”
„Dr Cowden wylicza składniki naturalnej immunoterapii. Jego zalecenia obejmują: „Transfer
Factor, Immune Factor 2 i Cell Response; Thymic Protein A; kombinacje grzybów leczniczych, jak
np. ImmPower AHCC; glyconutrients, np. Ambrotose; arabinogalactan (Larix), uwydatniające
odporność polisacharydy; i Astragalu Supreme.”
Dr Cowden również zauważa, że: „Jeśli używa się antybiotyków, to w celu odciążenia wątroby i
nerek trzeba stosować także ziołowe środki przeciwgrzybicze.”
Zmiana trybu życia
„Unikać cukrów, ponieważ stanowią one pożywienie dla Bb.” – doradza dr Cowden –
„Najistotniejsze jest, aby zachować pH śliny pomiędzy 6.7 a 7.0. Minerały zawarte w pożywieniu
(diecie) podnoszą zbyt niskie pH. Unikanie stresu również podnosi poziom pH. Należy rozpoznać i
usunąć alergeny pokarmowe i wziewne. Należy także rozpoznać swój typ metabolizmu i
zastosować odpowiednią dietę.”
„Ekstrakt z pestek grejpfruta i niektóre inne substancje, zawierające witaminę C, mogą
przeszkadzać w penetrowaniu tkanek przez antybiotyki, co zmniejsza ich efektywność. Należy brać
jak najmniej nieistotnych suplementów – trzeba skonsultować się z lekarzem, posiadającym wiedzę
o odpowiednim odżywianiu. Suplementy należy brać w zupełnie innych godzinach niż
antybiotyki.”
Dr Bock przypomina: „Ważne jest, aby wspomagać również układ hormonalny. W niektórych
przypadkach, po uprzednim wyleczeniu problemów z subkliniczną postacią niedoczynności
tarczycy poprawiały się zdolności poznawcze. Przewlekły stres może wstrzymywać układ
odpornościowy. Należy kontrolować stres – w tym celu można użyć technik relaksacyjnych,
„biofeedbacku”, przydatna także może okazać się grupa emocjonalnego wsparcia.”
Dr Jones w swojej praktyce odkrył, że: „Branie probiotyków (acidophilus) jest zawsze ważne.”
(Antybiotyki niszczą florę jelitową, niezbędną do trawienia i funkcji odpornościowych. Probiotyki,
takie jak lactobacillus, ją odbudowują).
„Należy unikać alkoholu lub znacznie go ograniczyć. Trzeba wdrożyć zdrowe zasady życia.
Potrzebny jest odpoczynek. Zauważamy także, że rodzic, który ma chore dziecko na boreliozę,
często czuje się winny. Podkreślam, że to nie wina rodzica, należy pracować nad tego typu
odczuciami. Nie jesteśmy w stanie w pełni uchronić nasze dzieci przed boreliozą”.
Obecne ograniczenia
Żaden z ekspertów, z którymi konsultowali się autorzy, nie jest w stanie stwierdzić, że w pełni
rozumie wszystkie zagadnienia boreliozy, ani że jest w stanie wyleczyć każdy przypadek. Niektóre
osoby zainfekowane Bb mogą nigdy nie rozwinąć objawów tej choroby. Inni natomiast w krótkim
czasie od zakażenia stają się ciężko chorzy. Leczenie może być bardzo zróżnicowane i powinno być
dobierane indywidualnie dla każdego pacjenta. „Niektórzy chorzy mogą pozbyć się boreliozy nie
używając antybiotyków” – mówi dr Barkley. „Jednakże zdarzają się też takie sytuacje, w których
pacjenci umierają pomimo zastosowanej antybiotykoterapii.”
Mówi dr Jones: „Leczyliśmy chore dzieci – od noworodków (od pierwszego dnia życia) do
mających 18 lat. Wymagały one leczenia antybiotykami, trwającego od trzech miesięcy do sześciu
lat. Mieliśmy także pacjentów leczonych antybiotykami przez bardzo długi okres, u których po
leczeniu właściwym kontynuacja uzupełniająca wynosiła piętnaście lat. Kryterium wskazującym na
zakończenie antybiotykoterapii jest ustąpienie wszystkich objawów boreliozy, plus dodatkowe dwa
miesiące leczenia – dla pewności. Nie może w tym czasie pojawić się inna infekcja, herx, czy też
pogorszenie objawów w czasie miesiączki u kobiet, które mogłyby spowodować nawrót boreliozy.
(Herx – reakcja Jarischa–Herxheimera, czyli zaostrzenie się symptomów pod wpływem
antybiotykoterapii, oznaczające umieranie bakterii).
– Lista symptomów, którymi może przejawiać się borelioza, jest bardzo długa. Naprawdę jest
niewiele objawów, które nie należałyby do boreliozy – twierdzi dr Cowden. – Ponad pięćdziesiąt
procent chronicznie chorych ludzi może mieć boreliozę, nie wiedząc o tym.
Obecna sytuacja jest trudna. „To smutne, jak daleko w tyle jesteśmy z tą chorobą.” – mówi dr
Cowden. „Chorzy zmuszeni są najpierw przechodzić terapię ‘standardową’, zanim otrzymają
właściwe alternatywne leczenie. Musimy tę sytuację odwrócić, nadać jej logiczny porządek.”
Chęć zmiany tej sytuacji musi wypływać nie tylko od osób, u których rozwinęły się klasyczne
objawy infekcji po ukąszeniu kleszcza, ale także od tych, którzy cierpią na „niewytłumaczalne”
bóle mięśni i stawów, ciągłe zmęczenie, osłabienie poznawcze i tych, którzy cierpią na
wyniszczającą chorobę, być może spowodowaną przez boreliozę.
Obecnie jest niewielu lekarzy doświadczonych w odpowiednim leczeniu boreliozy, głównie z tego
powodu, że jest to „nowa” choroba i wiedza o niej jest niedostateczna, a także dlatego, że lekarze,
którzy wykazują odpowiednie podejście do diagnozowania i leczenia boreliozy, są zazwyczaj
nękani przez komisje lekarskie, korporacje ubezpieczeniowe i różne organizacje nadzorujące.
Do pacjentów należy więc uświadamianie swoich lekarzy o nieodpowiednich rozporządzeniach
dotyczących diagnozowania boreliozy za pomocą standardowego testu i o potrzebie stosowania
bardziej zaawansowanych metod diagnostycznych. To od pacjentów zależy walka o godne leczenie.
Im wcześniej borelioza będzie zdiagnozowana, tym łatwiejsza jest w leczeniu!
Dla pacjentów z boreliozą chroniczną droga do wyzdrowienia może być długa. Wraz z
odpowiednim i pełnym leczeniem (połączenie medycyny konwencjonalnej i naturalnej) ich zdrowie
może ulec znacznej poprawie.

metody11 - Wto Paź 18, 2011 09:19

Nie wiem czy to tu powinienem wkleić, ale może się komuś przyda wygląda na rewelacje.

link usunąłem zgodnie z regulaminem pkt # 4.3. mówi: Na forum zabrania się reklamowania czegokolwiek. Dotyczy to w szczególności treści komercyjnych, ale i nachalne promowanie treści o charakterze niekomercyjnym, również nie jest zbyt mile widziane.

Jakub - Wto Paź 18, 2011 19:40

Nie wydaje mi się żeby to była rewelacja.
Jest to żel , a wiec jest w tym jakaś chemia.
Być może usuwa z organizmu toksyny , ale wtedy sam zajmuje ich miejsce, ale najprawdopodobniej po prostu blokuje wchłanianie toksyn na jakiś czas.
Nie ma cudownych suplementów diety ze względu na fakt iż są robione w takich stężeniach i dawkach , że praktycznie nie leczą .
To co napisano o tym to zwykła reklama , a więc niekoniecznie odpowiada ona prawdzie. W zasadzie nie przytoczono na to żadnych dowodów za wyjątkiem gołosłownych stwierdzeń, że badania , że to i tamto.
Jeżeli ktoś ma za dużo pieniędzy niech kupi sobie.

Chodzi o suplement nazwany Enterosgel

BratUazx - Sob Sty 07, 2012 12:02

Witam serdecznie.
Jestem nowy na forum, choć można powiedzieć że stary, bo przeglądałem go już od dawna i uważam za arcyciekawe. Zarejestrowałem się jak trafiłem na ten wątek.
Borelioza nie dotyczy mnie osobiście ale mam z nią do czynienia w najbliższej rodzinie od jakichś sześciu, siedmiu lat.
Kiedy pojawiały się pierwsze objawy, rumień nie wiedzieliśmy z czym mamy do czynienia. Lekarz u którego się konsultowaliśmy nic nie stwierdził, dał tylko leki odczulające. Pierwsze leczenie było koło 6-ciu miesięcy po ugryzieniu, potem następne i kolejne. Ile ich było, już nie pamiętam, ale osoba (moja żona) zaczęła gasnąć. Lekarze stwierdzili że już nic nie można zrobić. Jakimś cudem trafiliśmy do ludzi zajmujących się medycyną niekonwencjonalną, chronologii nie jestem już w stanie odtworzyć, było to ogólne oczyszczanie organizmu, regenerowanie i chyba leczenie ziołami przez Tybetańczyka i bioterapia. To w ciągu chyba niecałego roku postawiło ją na nogi. Co było tak naprawdę skuteczne, nie wiem.
Problemy zaczęły się ponownie jakieś 6 do 8 miesięcy temu, zacząłem szukać znowu a miedzy czasie wykorzystywać metody już wcześniej znane. Skutek jest o tyle niezły że (chyba) udało się dolegliwości trochę spowolnić. Zgodnie z wiedzą na temat boreliozy, jest teraz podejrzenie jej wersji neurologicznej. Dodatkowo robią się problemy ze sztywnością mięśni, ogólnym osłabieniem, i jakiś problem ze stawem kolanowym, który spuchł i boli.
Jesteśmy narzazie w fazie badań zleconych przez lekarza. Natomiast ja czytając wypowiedzi Blue poprosiłem żonkę żeby piła srebro koloidalne i ziele nagietka z tymiankiem staram się zorganizować złoto koloidalne.

I tutaj mam prośbę do Blue o korektę lub dodatkowe zalecenia tego co można by robić żeby się pozbyć tego choróbska a ja będę kontynuował czytanie wątku.

Zdaje sobie sprawę że dość chaotycznie wszystko opisałem jeśli pominąłem coś istotnego, pytaj, jestem tylko elektronikiem z wykształcenia.

Piotrek

Blue - Nie Sty 08, 2012 12:12

Bracie Uazx
Najważniejsze jest w takich wypadkach podnoszenie odporności organizmu, tak by on sam dawał sobie radę z patogenem. Zabijanie krętka wiele nie da, jeśli ciało jest słabe. Atak nastąpi ponownie, jeśli przestaną być wprowadzane do organizmu substancje niszczące krętka.
Krętki mają wiele mechanizmów obronnych i nie jest możliwe zabicie ich do końca nigdy.

To co robiliście wczesniej, jest bardzo dobre i dało efekty. Trzeba si ę tego trzymać, szczególnie wazne jest oczyszczanie organizmu z toksyn wytwarzanych przez krętka. Zazwyczaj to toksyny patogenów uszkadzają system nerwowy.

Co mozna jeszcze zrobić? zalecen dawac ci nie mogę, jednak napiszę, co sama bym zrobiła (z perspektywy czasu jaki upłynął i wiedzy jaką zdobyłam)
Położyła bym nacisk na sprawność układu wydalania (nerki, watroba, jelita)
Uzupełniła bym niedobory witamin, minerałów i enzymów(niesłychanie ważne) za pomocą pyłku pszczelego (dwie łyżeczki rano i po południu rozpuszczone w soku owocowym lub warzywnym), także zaczęła bym pić conajmniej półtora litra soku wyciśniętego z marchwi, jabłek (stare odmiany, np reneta), selera, buraka (niewielki dodatek) i innych, wg uznania i smaku (uwaga na pietruszkę, nie dodawać dużo)
Witamina C jest bardzo ważna, zajrzyj na watek na KC o niej.
Zastanowiła bym się mocno i pozytywnie nad suplementacją jodu (też mamy watek na forum)
Zioła i produkty zawierające krzem (pokrzywa, skrzyp-nalezy go gotować con.15 minut, dać naciągnąć pół godziny), ze spożywczych to kasza jaglana, kasza gryczana, poszukaj więcej góglem.
Żeby zmniejszyć zakwaszenie organizmu i dostarczyć nie zniszczonych składników odżywczych, przeszła bym na jedzenie surowe, w przynajmniej 80%- surówki, koktaile, soki, orzechy i tym podobne. W sieci jest sporo przepisów witariańskich.
Sklepy z zywnością przetworzoną, potraktowała bym odmownie. Żadnych butelkowanych wód, soków i napojów, garmażerki, konserw, słoików.
Drożdże (1/4 opakowania drożdży swiezych rozetrzeć z łyżeczką cukru lub miodu, poczekać aż ruszą i zalać wrztkiem- witaminy z gr.B)
Pic 2x dziennie.
To narazie tyle, i aż tyle, bo jest to budowanie podstawy zdrowia i odporności.

Ważne jest również współdziałanie z podświadomością. Nagranie Adama Bytofa "Wodospad" z tej strony: http://www.adambytof.pl/free
działa na mnie bez pudła. Może będzie przydatne również dla Twojej Żony.
I jeszcze jedno, napisz na pw do Jakuba w sprawie boreliozy Twojej Żony.
Pozdrawiam serdecznie.

Mariuszsz - Nie Sty 08, 2012 16:18

BratUazx

Z mojej strony jak i innych obecnych na tym forum, pewnikiem możecie liczyć na dużą porcję dobrych fluidów.

Nie stawiaj sobie sztucznych barier i ograniczeń, nie urodziłeś się elektronikiem jesteś przede wszystkim człowiekiem.

baria - Nie Sty 08, 2012 19:41

BratUzax , jak przeglądałeś forum to pewnie zauważyłeś, że często polecamy stronę dr. Różańskiego, dla przypomnienia http://rozanski.li/?s=bor....x=0&submit.y=0 wszystko o boreliozie możesz też zajrzeć na forum zielarskie tez jest wątek.
Blue jako ozdrowieniec jest najlepszym przykładem ile można zdziałać podnosząc odporność organizmu. Mój syn też złapał to świństwo, użarła go nimfa, podobno najbardziej zjadliwe, i sam chciał wyciągnąć, choć wie, że z psa tylko ja wyciągam, no i rozgniótł. Odczynu właściwie nie było maleńki zaczerwienie jak ugryzieniu czegokolwiek. Chyba po tygodniu lub dwóch zrobiliśmy badania, leczenie antybiotykiem prawie bez rezultatu, więc odstawiony i tylko homeopatia, są preparaty "kleszcz" i "borelia" (wg wskazań lekarza), wit. B i Betuleco. Jak na dziś pomogło, lekarka od pasożytów mówiła, że ślad we krwi może się utrzymywać całe życie. Drugi przypadek, znajoma w ciąży ukąszona z natychmiastowym odczynem klasycznym b.źle znosiła antybiotyk i tylko na homeopatii, do dziś krew czysta. Tyle, że leczenie w obu przypadkach było b. szybko od ukąszenia. Mnie przed laty na działce tez udziabał, ale zdążyłam zaraz wyciągnąć, bo zauważyłam, teraz dużo się pisze o bardzo odległych w czasie najróżniejszych objawach, wygląda na to, że wszyscy powinniśmy sobie robić testy.
Serdeczności dla żony.

BratUazx - Pon Sty 09, 2012 06:54

Bardzo dziękuję za pomoc, mądre i dobre słowo.


Żona ma grupę krwi „A”, to raczej wyklucza surowizny, natomiast sprawa jak najbardziej z marchwią aktualna, będziemy dziś próbować soku. Oczywiście nikt z nas dwojga nie zauważył, że wyjątkowo Jej smakowała marchewka duszona przy obiedzie.
Czy jest jakaś dieta oparta na jedzeniu gotowanym?
Do objawów zapomniałem dodać średni lub mocny ból większości ciała, to, że dużo śpi a w okolicach po godzinie 19.00 wiele z objawów ustępuje i czuje się dużo lepiej.
Wczoraj wieczorem „zjedliśmy” pyłek, Jej żołądek średnio toleruje soki, więc był podany w kubku w wodzie z łyżeczką soku z cytryny, mam nadzieje że pomysł dobry.
Blue, piszesz o pokrzywie i skrzypie, masz na myśli mieszankę, czy kupujemy osobno i mieszamy? „Wodospad” genialny!!
Baria mam pytanie, te preparaty homeopatyczne, kto to produkuje, jakie są dokładne nazwy, pytałem w aptekach i niewiedzą, o co mi chodzi. Piszesz też o Betuleco stosowane doustnie?

Wiem, zadawane pytania mogą się wydawać śmieszne ale chce być pewien zwłaszcza ze to nie chodzi o mnie a ja jestem z innej branży.

Jeszcze jedno, czy picie nagietka z odrobiną tymianku to dobry pomysł?

Narazie dziękujemy za pomoc.

Piotrek

jokerwader - Pon Sty 09, 2012 09:51

Ja teraz stosuje krzemionkę(diatom) czyli diatomx, posiada ona dużo minerałów, jest organiczna, buduje stawy, wzmacnia skore, paznokcie, kości, włosy i działa oczyszczająco, rano każdy może się przekonać. Oczywiście dużo wody wit. C i jak Blue napisała, soki z owoców, najlepiej tych polskich. Same soki mogą na prawdę dużo zdziałać, wiem to po córce kuzynki, która chorowała nie tylko na nerki, ale i ciągłe kaszle, katary, a soki i wit. C(naturalna) wszystko zniwelowały i teraz każdy dookoła lata do apteki i średnio co 3 miesiące się leczy, a my jesteśmy zdrowi.

Bardzo ważna jest też psychika, bo bez tego ani rusz.

Powodzenia.

baria - Pon Sty 09, 2012 12:38

BratUazx, nagietek doustnie ma silne działanie przeciwnowotworowe, myślę, ze nie zaszkodzi taki zestaw, ale specem zielarskim jest Blue. Betuleco kupisz w sklepach ze zdrową żywnością i niektórych aptekach lub przez internet. Co do homeopatii to powinien leczenie zaordynować lekarz homeopata. W Gdyni jest weterynarka, która jest jednocześnie homeopatą ludzkim i bardzo dobrze radzi sobie z tym paskudztwem (jak słyszę od pacjentów), ja korzystałam z pomocy koleżanki homeopatki. Na niektóre leki i tzw. wysokie potencje trzeba mieć receptę od homeopaty.
Na temat diety wg grup krwi trudno mi się wypowiadać, bo w mojej rodzinie to się nie sprawdza, ja mam A , a córka 0 i mamy upodobanie vege, a panowie raczej mięsne, choć też grupy A i O. W zimie generalnie organizm domaga się gotowanego przynajmniej mój i rodzinki. Nie wiem, czy nie warto pokusić się o gotowanie wg pięciu przemian, wszystko w necie jest, ale nie mam pojęcia, jak to jest z takim żywieniem przy borelce. Może Blue coś podsunie na temat gotowanego jedenia.

ZGG - Pon Sty 09, 2012 15:55

Michał Ziębowski Swarzędz Ul Cieszkowskiego 19, tel. 061-651-0272 jest dobry mi pomógł wyleczyć gronkowca.A jak wiecie nikt tego nie potrafi. Słyszeliście może jak kobietę po operacji zakażono gronkowcem, i trzymano na gipsowni tak się bali .A on ją wyleczył. Było w tellawizji. Moja matka też ma zaawansowaną boreljoze. Niestety nikt jej nie przekona. Tylko doktórki mają rację więc. :)(71 Ale możecie spróbować. kosztowało to 100złote, i koilejka jakiś tydzień, trzeba umówić się co do dnia i godziny.
Blue - Pon Sty 09, 2012 22:10

BratUazx
nie słyszałam, by grupa "A" wykluczała surowizny, jesli są sensacje żołądkowe po surowych sokach, warzywach i owocach, trzeba je wprowadzać stopniowo, po trochu, az w jelitach namnożą się prawidłowe bakterie, trawiące błonnik i dające ciepło w żołądku i jelitach. Wtedy ciało zacznie wracać do równowagi.
Według Medycyny Chińskiej, brzuch to piec ciała. W piecu tym ciepło powstaje dzięki bakteriom zjadającym SUROWY błonnik. Jeśli bakterie go nie dostają, umierają z głodu, a na ich miejsce namnażają się bakterie gnilne i grzyby i co tam jeszcze się zmieści. One nie dają ciepła, ale wzdęcia, gazy, biegunki z zaparciami na przemian, produkują toksyny wchłaniane do krwi, z którymi musi sobie potem radzić wątroba. To malutki wycinek wiedzy, bo mogła bym napisac jeszcze że watroba ma dodatkowy problem, gdyż nie otrzymuje ENZYMÓW i witamin, bo one giną w wysokiej temperaturze. Bez nich nie może syntetyzować składników do budowy i odnowy ciała, a słabe komórki są atakowane przez bakterie. I mogła bym napisac sto innych rzeczy, np jak to działa na nerki w dalszej części i inne narządy.
Napisałam ci wynik- jedz surowe, pij surowe soki.


Byłam zapytana, swoje zdanie wyraziłam, zrobicie jak wam wasze uznanie podpowiada.
Wszystko co napisałam jest przemyślane i ma sens, choć wygląda prosto i mało barwnie.
Spis ziół na boreliozę znajdziesz na blogu dr.Różańskiego. http://rozanski.li/

Przed Twoją Żoną prywatna droga zdobywania wiedzy i prób.

Prosze mnie źle nie zrozumieć, pisze teraz do wszystkich zainteresowanych.
Etap leczenia innych, choć zdobyłam "szlify" w zawodzie zielarki, mam już za sobą. Świadomie zrezygnowałam z udziału w procesie leczenia innych ludzi, gdyż jest to sprawa szacunku do ich decyzji i poziomu rozumienia.

W większości ludzie przychodzą, by zrobić dla nich lub za nich cud.
Można go zrobić, tyle że to nie rozwiązuje sprawy. Obrazowo ujmę to tak: Jeśli ktoś lubi walić głową o ścianę i przychodzi o poradę na ból głowy, można mu powiedzieć "przestań tłuc głową o ścianę, to przestanie boleć". Jeśli jednak odpowiedź brzmi, że dziadek tłukł, babcia, ojciec, matka, bracia i siostry, bo taka tradycja rodzinna, a ból głowy jest dziedziczny, cóż można zrobić.
Lekarz da tabletki przeciwbólowe i sterydy przeciwzapalne, a zielarz da zioła przeciwbólowe i okłady na siniaki. Obaj skasują pieniądze. Pomoże? Jasne. Przestanie boleć. I można dalej wg tradycji rodzinnej tłuc głową o ścianę, zapijając tabletki ziołami.
Prawdziwa zmiana nastąpi, jeśli sam człowiek pojmie związek tłuczenia głową o ścianę z bólem, a opuchniętą wątrobę z tym co wkłada do ust. Wtedy jest możliwe prawdziwe uleczenie i wtedy zioła pomagające wygoić ciało mają sens.
Każda praca z chorobą, to praca ze świadomością. Zrobienie cudu dla kogoś, to nie jest żaden problem praktyczny.

Jest to problem moralny.

Dlaczego moralny? Bo dokonując cudu, odciągamy go od drogi poszukiwania i wpychamy na stare tory. Mówiąc ezoterycznie: zatrzymujemy jego drogę rozwoju i "bierzemy jego karmę na siebie"
Prawdziwy cud uzdrowienia może zrobić dla siebie sam chory. I będzie to cud świadomości. A tą zdobywa się samemu. Nie można nauczyć się świadomości, można tylko otworzyć na nią umysł.
Przyczyną boreliozy nie jest kleszcz i krętek. Niektórzy ludzie żyją z tym i krętek nie wyrządza im żadnej szkody. Trzeba poszukać PRZYCZYNY dla której właśnie w tym wypadku wystąpiły objawy, (czyli krętek ma możliwość rozwijania się i zatruwania swoimi toksynami ciała). Sprawa odporności? Otóż to.

Wiedza jest wszędzie. Nie da się jej włożyć komuś do głowy, lub dac wyniku własnej drogi zrozumienia do wierzenia i wykonywania. Bo nigdy nie zostanie to wykonane perfekcyjnie. Zawsze można zastąpić surową marchewkę gotowaną.
Perfekcyjnie da się wprowadzić w życie jedynie własne wnioski z poszukiwań.

Nie trzeba bac się choroby. Choroba to tak jakby Twój Anioł postukał Cię w plecy i powiedział " Hej, zapędziłeś się na manowce. Masz teraz czas przemyśleć to wszystko i wrócić na prawdziwą ścieżkę. Możesz tego nie zrobić, ale to będzie bolało. A potem jeszcze bardziej i bardziej. Możesz tez pójść do kogoś, kto zdejmie ból. Jednak potem bedzie bolało jeszcze mocniej. A potem możesz się zapędzić tak daleko, że nie wystarczy Ci sił na powrót. Własnie teraz nadszedł czas wzięcia odpowiedzialności za własne wybory"


Dlatego już nie leczę. Z szacunku do czasu i wyborów każdego człowieka. Absolutnie uczciwie mogę sprzedac poszukującym czyste i dobre zioła, mogę o nich podac dodatkowe informacje, podsunąć jakie preparaty bedą miały najlepsze działanie i jaki jest sens łączenia lub nie różnych roślin w jednej mieszance.
Jeśli ktoś wybrał drogę pogoni za bakterią, by ją utłuc i wyzdrowieć, mogę jedynie powiedzieć, że jest jeszcze inna droga: spowodowanie by sam organizm był tak sprawny, by żadna infekcja nie miała szans już na samym początku.
I to jak myślę, jest zdrowie.

Alexandra - Pon Sty 09, 2012 23:28

Blue,kocham Cie za to co piszesz.Twoja skromnosc i duza wiedza lapie za serce .
"jedz surowe,pij surowe" jakby sie ludzie tego posluchali to na pewno by byli zdrowsi. Ja pewnie juz bym siedziala w wozku inwalidzkim gdyby nie fakt, ze jem surowe i pije surowe, nic z puszki i zadnego smiecia ze sklepu. Zero miesa a tylko wspaniale zielone dary natury.
Blue, jestem starsza pania i mam nadzieje, ze byc moze bede miala takie szczescie, ze Cie kiedys usciskam i powiem: dziekuje za dobre rady. Wiedza medyczna w dzisiejszym swiecie kosztuje fortune, a Ty..prosze bardzo, dajesz ja od serca.
Wszystkiego najlepszego w Nowym Roku...Alexandra :)

Blue - Wto Sty 10, 2012 18:24

Dziękuję Aleksandro za miłe słowa i życzenia.
Wiedzę rozdaję, bo sama ją tak samo otrzymałam.
To co robię, ze skromnością raczej nie ma nic wspólnego.

Pozdrawiam i życzę doskonale udanego roku 2012.
Jesli będziesz kiedyś w Polsce, daj znać. Z przyjemnością Cie poznam.

baria - Wto Sty 10, 2012 20:00

Blue, dzięki za link do "Wodospadu" już sobie co nieco nagrałam z podanej strony, jak znalazł, bo dwa dni temu dopadło i mnie, tzw. korzonki, ale już jest prawie dobrze.
Mariuszsz - Czw Sty 12, 2012 10:36

Blue - podpisuję się pod tym co piszesz rękoma i nogami.
Lecz w tak trudnej sytuacji, w jakiej znalazł się BratUazx, w obrębie związków a zwłaszcza rodziny, zaczynają działać kody, programy czy też zwyczaje, nie do końca racjonalne, ale dające ogromną działkę witaminy "M" wręcz "atomówki" pozytywnej energii - dotknięcie absolutu. To właśnie takie chwile , po pewnym czasie, pozwalają stwierdzić, że życie ma jeszcze jakikolwiek sens. ( wiedza nabyta doświadczalnie )

BratUazx - Pon Sty 16, 2012 14:59

Na razie "leczenie" wygląda tak: rano i wieczorem srebro koloidalne, dwa razy dziennie pyłek i mleczko pszczele z modem po ok5mg(mleczka).
Do tego zioła: nagietek+tymianek+bazylia+świeży imbir. Druga mieszanka to skrzyp z pokrzywami. Troszkę soli himalajskiej w wodzie źródlanej. Taki pakiet ziółek jest na jeden dzień.

Co do surowizny wprowadzamy ją stopniowo, niestety idzie jak po grudzie.

Korzystamy też z bo terapii u już zaprzyjaźnionego Pana, to on ją ostatnio postawił na nogi przy współudziale lekarza z Tybetu, jak nasi lekarze się poddali.
Oczywiście do tego dochodzi "wodospad", modlitwa i inna praca z podświadomością.

Zwracając uwagę na różne objawy doszliśmy do wniosku że problem u żony leży w układzie nerwowym i nerkach a właściwie w nadnerczach. Jak narazie zakładamy też że objawy spuchniętych stawów są spowodowane błędami w działaniu układu nerwowego, które spowodowały przykurcze a to z kolei miejscowe stany zapalne mięśni i ścięgien.
skąd pomysł, bioterapeuta rozluźnił jej przykurczone mięśnie i opuchlizna się zmniejsza.

Wracając do nerek i nadnerczy, chcemy najpierw na ile to możliwe podnieść ich wydolność a następnie skorzystać z oczyszczania wątroby wg przepisu który dostałem na priv. od jednego serdecznego człowieka. Przepis sprawdziłem na sobie i ma naprawdę dużą moc, boję się żeby Jej nie zniszczyć nerek, swoje poczułem że mam.

Na dzień dzisiejszy można powiedzieć że się troszkę poprawiło, mniej boli i stawy lepiej się zginają, wrócił apetyt i ma trochę więcej siły.

Teraz poszukujemy sposobów na polepszenie działania nerek i układu nerwowego, czy są na to jakieś specyfiki? Ograniczamy się narazie do "trzymania" ich w cieple, odrobinka dziennie dobrze spreparowanej kawy z kardamonem i cynamonem.
Chcemy też wykluczyć auto-agresje podając złoto koloidalne, jak tylko je przyślą.

Narazie tyle co możemy zrobić, staram sie zorganizować więcej ziółek i międzyczasie robimy badania żeby zobaczyć co się zmienia i jak.

sabra - Sob Sty 21, 2012 14:08
Temat postu: bolerioza czy niedobór magnezu


Niedobór magnezu. Daje objawy identyczne niemal jak borelioza, tyle że na boreliozę zapada jedna osoba na 10 000, zaś niedobory magnezu ma 1 na 5. Innymi słowy, na 2000 osób z objawami boreliozy, 1 ma borelkę, 2000 - niedobory. W skrócie najważniejsze objawy niedoboru tego pierwiastka:

- zaburzenia pracy nerwów obwodowych, a więc nagłe uczucie ciepła, bólu, drętwienia
- zaburzenia działania układu immunologicznego - podatność na infekcje, w związku z tym np chroniczny ból gardła

- przy chronicznych niedoborach organizm pobiera magnez z kości i stawów, więc zaczynają rypać niemiłosiernie, że tak powiem.
Innymi słowy - strzelanie wszystkich stawów, bóle kości i mięśni, ból karku, strzykanie w krzyżu

- zaburzenia pracy centralnego układu nerwowego, zwłaszcza nerwice, stany lękowe, ciągłe uczucie zmęczenia, duże problemy ze snem, uczucie jakby upicia się, zaburzenia równowagi, nawet "echo" w uszach

- zaburzenie "gry" naczyń włosowatych i ogólnie metabolizmu, co objawia się siniakami, czerwonymi plamkami wyskakującymi na skórze, wychodzącymi żyłkami (takie jakby pajęcze znaczki) - no i najważniejsze - cały czas będą skakać mięśnie, będzie nam serce "dęba stawać" na sekundę, powodując porażający lęk, będzie wrażenie że "coś po nas łazi", że prąd przebiega, że drętwieje, powieki będą same skakać.

Objawy brzmią jakby znajomo, co? :)
Tak, tak, całkiem sporo oszustów sprzedaje ludziom za grubą kasę antybiotyki na "boreliozę" wmawiając im, że objawy niedoborowe to tak naprawdę groźna choroba.

Warto zaznaczyć, że po pierwsze - niedoboru magnezu nie wykryje się badaniem z surowicy, jako że tam zawsze jest go dużo aż do ostatnich chwil, po drugie regeneracja tego pierwiastka trwa nawet parę tygodni - więc cierpliwości, a po trzecie - można mieć niewłaściwe wchłanianie / metabolizm, a wtedy żadna suplementacja nie pomoże, trzeba leczyć przyczynę, np usunąć pasożyty przewodu pokarmowego.
Regeneracja układu immunologicznego wykończonego niedoborem magnezu trwa do 2 miesięcy - od momentu uzupełnienia niedoboru.

Uzupełnienie - najskuteczniejszy jest magnez wraz z witaminą B6, ale tutaj trzeba uważać żeby nie przesadzić z ilością. Warto pamiętać, żeby uzupełniać jednocześnie wapń, w stosunku 2 części wapnia na 1 część magnezu.
Przydałby się też potas, trochę cynku... jak o to nie zadbamy, nadmiar magnezu w diecie wypłucze z kolei wapń ze stawów i będzie pytanie się po forach internetowych "stawy mnie rypią i strzelają, czy to borelioza?".

Skąd biorą się niedobory? Ze spożywania żywności jaką można dostać w sklepie.
W ostatnich latach poziom magnezu w tym, co leży na półkach spadł dość znacząco.
Po prostu mniej jest go w glebie.
Do tego mąka z pełnego przemiału jest go w zasadzie pozbawiona, a kto tak naprawdę je pieczywo i makarony razowe?
Magnez znika po prostu w czasie stresu i choroby, bardzo zwiększa się zapotrzebowanie w czasie intensywnego wysiłku fizycznego czy umysłowego.
Wymywają go napoje gazowane, dieta wysokowapniowa (mleko, sery) oraz spożywanie mięsa.


http://www.borelioza.vegie.pl/magnez.html

http://www.bioslone.pl/po...-ludowej/magnez

Jakub - Sob Sty 21, 2012 16:34

Jeżeli to ma być polemika z tym co opisała Blue to myślę , że Ona doskonale wiedziała co opisuje.
Medycyna oficjalna uznaje i stosuje jedną metodę leczenia , są nią końskie dawki antybiotyków. Antybiotyk wprawdzie zabija krętki, ale nie jest w stanie zabić ich przetrwalników w organizmie. Następuje chwilowa poprawa stanu zdrowia. W następnej kolejności rozpadający się antybiotyk w organizmie, staje się doskonałą pożywką dla candidy.
Candida to inaczej grzyb który stale bytuje w naszym przewodzie pokarmowym i dopóki jego ilość jest na niskim poziomie wspomaga procesy trawienne. W momencie podania mu pożywki następuje niekontrolowany wzrost populacji tego grzyba, a system immunologiczny cały wysiłek i środki jakimi dysponuje, kieruje na zwalczenie tej infekcji. W tym samym mniej więcej czasie z przetrwalników zaczynają się uwalniać krętki i przystępują do rozrodu. Takiej podwójnej infekcji nie jest w stanie przeciwstawić się żaden system immunologiczny. Choroba powraca ze zwiększonymi objawami. Znowu więc antybiotyk i koło się zamyka. Borelioza jest nieuleczalną chorobą doprowadzającą do wyniszczenia organizmu i w następstwie do śmierci, ale tylko dlatego , że nie dajemy szansy naszemu systemowi odpornościowemu.
Znane są przypadki nosicielstwa zarówno przeciwciał na krętki jak i na inne choćby HIV i co dziwne ci ludzie nie zapadają na chorobę, ona u nich się nie rozwija. Świadczy to o tym , że ich system immunologiczny działa prawidłowo i doskonale radzi sobie ze wszelkimi patogenami wewnątrz organizmu. Znaczy to , że potrafi utrzymać ich ilość na poziomie, który nie powoduje widocznych objawów chorobowych.
Teraz wracając do braków magnezu, oraz mikro i makroelementów w organizmie to rzeczywiście te braki mogą wywoływać objawy jakie opisujesz , ale nie znaczy to wcale, że będziemy je uznawać za Boreliozę jak sugerujesz.

Tak na marginesie to zwalczcie candidę , a stwierdzona u Was cukrzyca, w wielu wypadkach ustąpi samoistnie.

sabra - Nie Sty 22, 2012 16:19
Temat postu: art
Do głowy mi nie przyszło ,ze to ma byc polemika ?
Artykuł przeczytałam i wkleiłam - jako informacje jedną z wielu.
Nie ja opisuje ,nie ja ...

Blue - Nie Sty 22, 2012 16:27

Sabra, myślę, że dobrze się stało, ze ten materiał tu wkleiłaś. Na objawy choroby zwanej boreliozą skłąda się wiele rzeczy, w tym niedobory minerałów i witamin. Warto zwracać uwagę na zbieżne objawy o różnych przyczynach.
Jak widać niedobory magnezu mają wiele objawów przypisywanych boreliozie.
Najwazniejsze jest poszukiwanie i kojarzenie faktów. Nie wolno zdawać się bez reszty na autorytety.

BratUazx - Wto Sty 24, 2012 13:09

Diagnoza medyczna to: zapalenie stawów i ścięgien z przykurczami- większości.
Wyniki IGm dobry OB lekko podwyższone itd...
Szykuje nam się pobyt i leczenie w szpitalu.

Na dzień dzisiejszy są dwie opcje początki RZS lub jakąś pochodna po
boreliozie. Domyślamy się że dadzą sterydy a opuchnięte kolano chcą zlikwidować ściągając opuchliznę igłą (jeśli dobrze zrozumiałem).
Później rehabilitacja i postawienie się na nogi po leczeniu. Tyko jak?

Jeśli chodzi o magnez to się zgadzam faktycznie żonie wyszedł minimalny niedobór, tylko pytanie co jest przyczyną, stres czy borelia, bo raczej jedzenia pilnujemy żeby było dobrej jakości i z dobrego źródła.

Co do candidy to, coś w tym jest. Przyznam że u siebie stwierdziłem część
objawów wymienionych przez Blue a żona ma większość. Ja ogólnie czuję się nieźle ale... , oby mi nie przeszło.
Chciałbym to trochę wybić tyko czym można i jak, zmusić tego grzyba żeby wrócił gdzie jego miejsce a nie chodził wszędzie?

Odnoście naszych kuracji dołączyliśmy złoto koloidalne dwie łyżeczki na kubek wody, dwa razy dziennie. I olejek pachtowy raz dziennie 3 krople na kubek wody.


Piotrek

BratUazx - Pią Lut 17, 2012 10:01

Witam
Mam pytanie czy zetkną się ktoś z urządzeniami typu body-detox, czy ma to sens jako jeden ze sposobów wspomagania oczyszczania organizmu?
Druga sprawa, polecono nam sok z jagody Acai firmy Monave, że oczyszcza, przywraca równowagę, działa dobrze na stawy, układ nerwowy itd.... i też pytanie czy ma to sens.

Żona wróciła jakiś czas temu ze szpitala, opuchliznę ściągnęli, wstrzyknęli steryd, zapisali steryd doustnie(metypred), dodatkowo sulfasalazyna i do domu. Oczywiście rehabilitacja, więc dziewczyna ćwiczy ile trzeba. Czuje się trochę lepiej ale wg moich obserwacji noga zaczyna z powrotem puchnąć. Jest podejrzenie że to pochodna lub pozostałości neuroboreliozy i od razu pytanie czym i jak wspomagać układ nerwowy.
Odkąd jest w domu stosujemy się do tych rzeczy o których pisałem wcześniej.


Piotrek

Jakub - Sob Lut 18, 2012 13:03

Wody z ogniem nie da się połączyć , tak samo i metod leczenia , albo chemia i sterydy, albo medycyna oparta na nieco innych metodach. Dokonaliście wyboru wiec bądźcie teraz konsekwentni.
ZGG - Wto Lut 21, 2012 15:07

Znalazłem to, może komuś pomoże. ---
z boreliozą poradziłam sobie w tydzień za pomocą urynoterapii,lekarz z niedowierzaniem patrzył na wynik i kazał powtórzyć za pół roku.
wyszedł mi przy okazji tej metody piasek z nerek, dziwiłam się, że miał różne kolory. http://forum.igya.pl/viewtopic.php?f=4&p=1600 ze strony wzięte

baria - Sob Kwi 21, 2012 21:43

Jakiś czas temu odkryłam świetny blog o zdrowiu, o boreliozie jest wieloczęściowy wpis, link do pierwszej części http://naturalhealthconsu...t-naprawdecz-1/
Jakub - Sob Kwi 21, 2012 22:54

Całość tego świetnego artykułu jest tutaj http://naturalhealthconsu...gory/borelioza/
roksada - Czw Lip 12, 2012 11:06

Witam, 7 lat temu zachorowałam na grypę, po której zaczęły się moje problemy... Ogólnie mam wrażenie, że lekarze nie bardzo wiedzą co mi naprawdę dolega.. Miałam różne diagnozy..rzs, fibromialgia, problemy z tarczycą.. i Tak męczyłam się 7 lat.
Dzięki medycynie naturalnej jakoś sobie z tym radziłam ale 6 tygodni temu ugryzł mnie kleszcz.. i mam rumień na 8 cm.. szybko dochodzą inne objawy... charakterystyczny dla neuroboleriozy... dlatego tu trafiłam. Wierzę, że metody naturalne pomogą mi to zwalczyć..

Blue bardzo Cie proszę o kontakt na moje GG lub mail.
roksada@interia.pl
gg 1794968

Co można zrobić na początku żeby infekcja się nie rozszerzała. Czy można to zatrzymać jakoś?

Blue - Czw Lip 12, 2012 20:39

Wszystko co zrobiłam, postarałam sie opisać jak najdokładniej. u mnie się sprawdziło. Na wątpliwosci dotyczace szczegółów, odpowiem
Pozdrawiam

magda - Pią Lip 13, 2012 06:36

Wiesz co Blue lepiej ty nie podawaj" leczenia" na boreliozę bo jeszcze ktoś skorzysta . ja ma boreliozę przewlekła i to już bardzo długo. Nie leczyłam jej bo nie wiedziałam co to jest a objawy nie były straszne tylko bóle stawów i drętwienia rąk trochę złego samopoczucia. Jak zauważyłam to te objawy nawracają cyklicznie i cofaja sie tak ,że mozna pomyśleć że sie wyleczył ,nie zdziw się ,że ci to może nawrócić . Leczą mnie w Warszawie w szpitalu zakaźnym i teraz po antybiotykach nawrót był juz ledwo odcczuwalny. To powazna choroba i nie namawiaj do leczenia domowymi sposobami , nawet jakpiszesz ,ze to na własną odpowiedzialność to wiesz że są tacy co z tego skorzystają . Lekarze wierz mi mają wiedzę i to dużo większą niz ty ,pewnie zdobyłaś ja w internecie . Ktos moze sie tą "ogromną wiedzą" zasugerować Nie masz praktyki klinicznej więc ja uważam ,że nie powinnaś tak namawiać do rzucenia terapii antybiotykami a propagować ziółka. Nie w takiej poważnej chorobie.
muchomorek - Pią Lip 13, 2012 07:00

Magda, z reguły nie wcinam się w dyskusje, tą razą jednak zrobię wyjątek :)
Przeczytaj jeszcze raz uważnie to, co napisała Blue.
Nigdzie w żadnym zdaniu nie ukierunkowuje kogokolwiek oraz nie namawia, wręcz przeciwnie - zaznacza, że z szacunku do wolnej woli wyboru - pozostawia otwartym temat dotyczący skorzystania z jej wiedzy, którą wspaniałomyślnie dzieli się z nami bezinteresownie...
Jeśli ktokolwiek chce skorzystać - proszę bardzo. Jeśli nie chce - jego wola, wybór należy do niego... Jak zawsze zresztą :)
Przykro jest czytać to, co piszesz odnośnie wiedzy Blue i jej pochodzenia. Ja uważam Jej wiedzę za bardzo wartościową i przydatną i z całego serca Jej dziekuję, że zechciała się z nami nią podzielić -
Blue tutaj wielkie buziaki :D
Zastanów się Magda skąd i dlaczego bierze się w naszych ciałach choroba i co oznacza ona dla nas ?

magda - Pią Lip 13, 2012 07:22

Jeśli w ogóle piszesz o jakiejś metodzie leczenia to na pewno ktoś skorzysta nie bądź obłudny i nie myśl że jak zaznaczy że na własną odpowiedzialność to już nikt głupinie będzie i nie rzuci antybiotyków . To jest igranie z chorobą . Blue nie ma doswiadczenia klinicznego a to bardzo ważne nie wie że sa nawroty nawet jak się nie leczy tak jak u mnie to nawet bez leczenia czułam się jak wyleczona ona sama może mieć nawrót i życzę jej żeby to nie był nawrót z zapaleniem opon muzgowych. Żeby w ogóle pisać o leczeniu to trzeba mieć doświadczenie, dlatego lekarze nie lecza bez praktyk , stażu i korzystają z wiedzy innych lekarzy pod kierunkiem doświadczonych jeszcze długo po uzyskaniu wiedzy; Mój maż był lekarzem mam ogromną bibliotekę medyczną + internet a jednak przeoczyłam u siebie boreliozę a na pewno nie pisałabym jak to leczyć ziółkami bo na pewno ktoś uwierzy i skorzysta tacy sa ludzie i każdy o tym wie.
muchomorek - Pią Lip 13, 2012 07:29

Wiesz Magda odpowiem Tobie cytatem ze wpisu Blue, ponieważ celnie odzwierciedlają Twój problem:

".. Obrazowo ujmę to tak: Jeśli ktoś lubi walić głową o ścianę i przychodzi o poradę na ból głowy, można mu powiedzieć "przestań tłuc głową o ścianę, to przestanie boleć". Jeśli jednak odpowiedź brzmi, że dziadek tłukł, babcia, ojciec, matka, bracia i siostry,[ mąż ] bo taka tradycja rodzinna, a ból głowy jest dziedziczny, cóż można zrobić..."

muchomorek - Pią Lip 13, 2012 08:23

Magda, nie wiem czy widziałaś freski znajdujące się w Kaplicy Sykstyńskiej w Watykanie ?, oraz czy zapoznałaś się z ich interpretacją poczynioną m.in.przez naszych, polskich specjalistów ?

Jeśli nie, to polecam Tobie te strony, gdzie w dość przystępny sposób są wyjaśnione przyczyny m.in.naszych dolegliwości... Wierzyć - nie wierzyć.... Wiedzieć jednak warto :)
A tu krótki fragment:

"... Wielokrotnie powtarzamy w naszym nauczaniu, że Energia Przestrzeni cechuje się UNIWERSALNĄ MIŁOŚCIĄ (opartą na zasadach) i INTELIGENCJĄ. Ich przejawem jest chociażby nasze zrozumienie sytuacji. Ich przejawem i dawaniem szansy są nowe systemy przyczynowego diagnozowania i nowe techniki przyczynowego leczenia (dostrajania)....

A że duch duchowi nierówny – stąd ta niepowtarzalność ludzkich istnień, doświadczeń, dolegliwości i chorób, z którymi borykamy się w procesie ziemskiego życia będącego – nigdy dość przypominać – szkołą właściwego rozumienia wolnej woli w kontekście uniwersalnych praw i prawd. Bezcelowe jest zatem i wielce nieobiektywne porównywanie siebie, swoich doświadczeń (w tym również i chorób) z kimkolwiek! Każdy jest bowiem niepowtarzalną indywidualnością i należy go indywidualnie korygować i dostrajać. Aczkolwiek prawdą jest też, że podobieństwa jednostek chorobowych wynikają z pewnego podobieństwa problemów duchowych chorujących na nie ludzi. Są to, co prawda bardzo „grube” podobieństwa, mające jednak czasami praktyczne znaczenie w procesie leczenia – dostrajania...

Warto też w rozdziale traktującym o przesłaniu choroby (a nawet o szansie, jaką ona niesie) zwrócić uwagę na pewien istotny fakt – a mianowicie, że wola i rozum człowieka są – w kontekście praw uniwersalnych - nienaruszalne!

Tego bowiem bezwzględnie wymaga PRAWO NIEINGERENCJI!

Znaczy to, że nie możemy pomóc człowiekowi bez jego osobistej woli i zgody, a nawet prośby o pomoc (wyjątek stanowią dzieci, za które do pewnego czasu decydują rodzice)! Choroba to bowiem „wybór” danej jednostki, wybór, do którego się ona świadomie zwykle nie przyznaje, bo nie pojmuje, że to jej podświadomy umysł pozostający w rezonansie z Wyższym Rozumem sprowadza określoną chorobę jako doświadczenie niezbędne w jej rozwoju i drodze ku uniwersalnej dojrzałości.
Chory powinien zatem ten wybór zaakceptować i określone doświadczenie (chorobę) „przepracować”, starając się również świadomie zrozumieć co ono oznacza i czego ma go nauczyć.
Inaczej chorowaniu nie będzie końca.


Koncentracja zaś na pozbyciu się czy złagodzeniu dolegliwości i objawów to duże nieporozumienie oraz duża strata czasu i zdrowia. Chorujemy bowiem na Pra-Zasadę i dopóki jej nie „przepracujemy”, nie dostroimy się do niej – choroba będzie postępować dalej.
A próba „przechytrzenia” tj. ciągłe tłumienie objawów i reakcji organizmu będących próbą samodostrojenia się – spowoduje, że choroba albo objawi się w innej formie (bardziej dokuczliwej, poważnej i ostrzegającej), albo wręcz w formie eliminującej daną egzystencję jako niespójną z celem jej pobytu na Ziemi (bezcelową). Te uniwersalne prawa i zasady określają też rolę lekarza przyszłości (i to już niedalekiej). To wielkie wyzwanie dla lekarskiej społeczności! Czy mu sprosta?! To bowiem w dużym stopniu i kapłańska rola. Dzięki temu można pomóc chorym zrozumieć i w miarę optymalnie „odrobić” swoje lekcje, a tym samym w miarę łagodnie przejść przez proces dostrajania, który jest przecież wielopoziomową transformacją biologiczno-duchowego kompleksu jakim jest człowiek. Należy jednak wyraźnie zaznaczyć, że zgodnie z kosmicznym PRAWEM PRZYCZYNY I SKUTKU oraz PRAWEM NIEINGERENCJI jak i PRAWEM POKORY nikt i nic nie zastąpi woli chorego i nie wyręczy go w „odrobieniu” swoich niezbędnych lekcji.

To chory musi podjąć świadomy wysiłek, by zmienić swój stosunek do rzeczy, warunków i bliźnich.

Jeżeli jednak chory odrzuca możliwość przemiany duchowej i nie zmienia swojej postawy, dopóki jest w nim nienawiść, zła wola, niesprawiedliwość, zazdrość i dopóki w jego wnętrzu jest cokolwiek, co kłóci się z cierpliwością, wytrwałością, miłością braterską, uprzejmością, życzliwością itp. – wyleczenie ciała nie będzie możliwe nawet z pomocą nowoczesnych technik. Jeśli jednak nastąpi zmiana w jego umyśle i postawie, jeśli da on wyraz tej zmianie w mowie i działaniu i równocześnie zastosuje odpowiednie techniki – nastąpi poprawa, a następnie wyleczenie.

Jeśli zainteresował Ciebie temat, obszerne info znajdziesz tutaj:
http://www.kundabufor.pl/

metody11 - Pią Lip 13, 2012 20:46

muchomorek brawo nic ująć nic dodać.
nexx - Pią Lip 13, 2012 21:00

Muchomorku. To jest w skrócie dokładnie to o czym pisze w swoich książkach "Diadnostyka karmy" Łazariew. Szczerze je polecam. Pozwalają dokładnie zrozumieć dlaczego z nami dzieje się tak a nie inaczej. Wszystko ma początek wewnątrz nas i tam też musi się zakończyć. Z jednym wszakże wyjątkiem którym jest MIŁOŚĆ.
Blue - Pią Lip 13, 2012 21:28

Magdo, skąd w tobie tyle strachu, ze aż atakujesz i wysyłasz życzenia nawrotu boreliozy i to mózgowej ;) ?
Gdzie uczyłaś się czarnej magii?

baria - Pią Lip 13, 2012 21:47

Dla chcącego poszukać jest mnóstwo wiedzy zawartej na tutejszym Forum odnośnie leczenia boreliozy, można skorzystać lub nie, wolny wybór. Odnoszę wrażenie, że wpisy Magdy zasługują na komentarz "nie karmić trolla" .
Jakub - Pią Lip 13, 2012 22:32

Tak to bywa gdy na temat o którym nie ma się nawet bladego pojęcia, usiłuje się wypowiadać głosząc teorie , które niekoniecznie są słuszne. Otóż przyjmij do wiadomości droga Madziu , nie masz zielonego pojęcia o medycynie i o możliwościach zgromadzonych tu ludzi. To po pierwsze.
Po drugie jeżeli chcesz głosić poglądy oficjalnej medycyny to proszę bardzo , ale nie tutaj, są odpowiednie ku temu fora , a tutaj nikt nie będzie Ciebie przekonywał do innej medycyny i do jej skuteczności. Zresztą nie tylko tutaj ale i w innych wątkach po prostu próbujesz trolować , bez odpowiedniego zaplecza w postaci podstawowej wiedzy. Ta zabawa długo nie potrwa zapewniam Ciebie, a już życzenia odboreliozowego zapalenia mózgu są co najmniej kuriozalne. Przykro mi ale tak jak Blue napisała wkraczasz na bardzo niebezpieczną ścieżkę czarnej magii. Pamiętaj , że każdy kij ma dwa końce.

muchomorek - Sob Lip 14, 2012 08:12

[quote="nexx"]Muchomorku. To jest w skrócie dokładnie to o czym pisze w swoich książkach "Diadnostyka karmy" Łazariew. Szczerze je polecam...

Zapoznałam się z "Diagnostyką Karmy" Łazariewa i przyznam, że... nie wszystkie poglądy, jakie prezentuje w swoich książkach Łazariew zgodne są z moimi odczuciami ale to nieistotne, ważne natomiast jest to, że w ogóle poruszany jest temat zależności w ogólnym rozumieniu...
Bo tak naprawdę, nic nie jest takie jak nam się wydaje :lol: I jeśli nie będziemy głębiej penetrować tego, co nas spotyka i zadziewa się wokół, możemy ugrzęznąć w powierzchowności... i nie pojąć o co tak naprawdę w tym naszym życiu idzie...
Poza tym, po co wydawać kasę na stosunkowo drogie książki Łazariewa, skoro to samo - a nawet powiedziałabym więcej - mamy za free ? :lol:

Cieszę się Metody 11 i Nexx, że mamy podobne zdanie na te tematy... I chociaż miło jest otrzymać brawa, to jednak nie należą się one mnie, lecz Michałowi Aniołowi oraz ludziom, którzy interpretowali freski z Kaplicy Sykstyńskiej..., ja tylko zacytowałam fragment ...
Szczerze polecam Wszystkim zapoznanie się z tymi interpretacjami i spokojne przyglądnięcie się obrazom ( w internecie jest sporo stron je ukazujących, może później znajdę link to wkleję), oraz podumanie nad ich przesłaniem...
Magnetyczna budowa wszechświata oraz wszystkiego, co nas otacza łącznie z nami samymi, wyjaśnia w prosty i przystępny sposób przyczyny, skutki oraz zależności właśnie
dotyczące każdego aspektu życia :)
Przedstawione tam 12 Praw Naturalnych, w sposób nie budzący wątpliwości, podpowiada jak żyć i funkcjonować w zgodzie z otaczającym światem i wszystkimi istotami...
Historia przedstawiona przez Michała Anioła zabiera nas w zamierzchłą przeszłość i rozświetla jej mroki, ukazując przyczyny wszelkich nieszczęść, jakie są naszym udziałem po dzień dzisiejszy...
Jako ciekawostkę dla mnie osobiście, stanowi połączenie interpretacji fresków z wnioskami zawartymi w książce J.P. Farella "Wojna nuklearna sprzed 5 tysięcy lat", do której (chyba ?) Jakub podał link - wielkie dzięki Jakubie :D W jej kontekście, opisane zdarzenia na freskach jawią się w odmiennym świetle i pozwalają spojrzeć na całą naszą historię z innej perespektywy niż obecnie obowiązująca...
Szczerze polecam :) http://www.kundabufor.pl/

magda - Nie Lip 15, 2012 07:43

Jakub napisał/a:
Tak to bywa gdy na temat o którym nie ma się nawet bladego pojęcia, usiłuje się wypowiadać głosząc teorie , które niekoniecznie są słuszne. Otóż przyjmij do wiadomości droga Madziu , nie masz zielonego pojęcia o medycynie i o możliwościach zgromadzonych tu ludzi. To po pierwsze.
Po drugie jeżeli chcesz głosić poglądy oficjalnej medycyny to proszę bardzo , ale nie tutaj, są odpowiednie ku temu fora , a tutaj nikt nie będzie Ciebie przekonywał do innej medycyny i do jej skuteczności. Zresztą nie tylko tutaj ale i w innych wątkach po prostu próbujesz trolować , bez odpowiedniego zaplecza w postaci podstawowej wiedzy. Ta zabawa długo nie potrwa zapewniam Ciebie, a już życzenia odboreliozowego zapalenia mózgu są co najmniej kuriozalne. Przykro mi ale tak jak Blue napisała wkraczasz na bardzo niebezpieczną ścieżkę czarnej magii. Pamiętaj , że każdy kij ma dwa końce.


Najfajniej jak się ma kupę wiedzy ale się nie jest zarażonym i nic ci nie grozi to można się wymądrzać. Jak byś to miał i trudno by ci było dojść nawet do klopa bo cię boli całe ciało drętwieją ręce i stawy pękaja z bólu to byś inaczej śpiewał. Ale mogę się nie wypowiadać . Ja stosuję alternatywną medycynę często i też wiele wiem ale jak jest coś tak poważnego to nie igram z losem i nie namawiam do tego innych. Właśnie zmarł szef mojej siostry bo rzucił chemioterapię i zaczął terapię Garsona z dieta ,pogrzeb już był . Owszem medycyna alternatywna czesto pomaga ale ludzkość znalazła też lepsze metody ratownia życia. Jak juz na coś powaznego zachorujesz i się z tego wyleczysz źiółkami to daj znać. Dodam ,że leczyłam ze spektakularnym skutkiem medycyną alternatywną ostrogę piętową zrobiła mi się bo za dużo biegałam i rzeczywiście nie polecam rechabilitacji w przychodni a właśnie dostałam dobrą radę od znachorki i to bym polecała ale w poważnych sprawach nie jestem Kamikadze i nikomu nie polecam żeby był.

Jakub - Nie Lip 15, 2012 08:34

Spieszę Ci droga Madziu wiec donieść , że owszem wyleczyłem się ziółkami i to nie raz.
Skutecznie wyleczyłem ropne zapalenie gardła /migdałów/ zapalenie opłucnej i oskrzeli, na które swojego czasu często zapadałem, często to znaczy raz lub dwa razy do roku. Bez antybiotyków było ani rusz, groziło zapalenie płuc.
Wyobraź wiec sobie , że takie niewinne ziółko jak kwiat dziewanny rozwiązało te problemy raz na zawsze. Mało tego obecnie jeżeli nawet choruje to kończy się to tylko na lekkiej anginie.
Wniosek jeden , należy w przypadku anginy , zapalenia gardła , stanów zapalnych górnych dróg oddechowych leczyć się nie serwowanymi przez medycynę antybiotykami , w czasie gdy wystarczy zwykły suszony kwiat dziewanny.
Teraz co do samej boreliozy:
Tak się składa , że od ponad 30 lat rokrocznie wiele czasu wolnego w tym i urlopy spędzam biwakując w lasach , naszych polskich , i niejednokrotnie miałem już kontakty z kleszczami, co jest nieuniknione w takich wypadkach. Nigdy co prawda badań nie robiłem , ale mogę podejrzewać , że odczyn surowicy jeżeli chodzi o boreliozę mam dodatni, tyle że mój system immunologiczny radzi sobie z tym i nie choruję .
Mówiąc inaczej Borelioza to choroba układu immunologicznego, który rozwalony szczepionkami , chemią , antybiotykami i innymi cudami współczesnego świata po prostu nie radzi sobie już. Chociaż tego nie jesteś w stanie pojąc , to powiem tak, chociaż zabrzmi to brutalnie : Blue doprowadziła swój system immunologiczny do poprawnego stanu i dlatego nie choruje, pomimo wystąpienia pierwszych objawów, a Ty nadal lecz się antybiotykami, życzę powodzenia.

I na koniec jeszcze jedna najważniejsza rzecz : Blue nie leczyła objawów, ona leczyła przyczynę dlatego odniosła sukces

Blue - Nie Lip 15, 2012 08:51

Magdo, widać że jesteś przerażona i zaślepiona bólem. Zdrowienie jest jak Tao. dotyczy i ciała i umysłu. Choroba to egzamin. Od egzaminów w szkołach i na studiach różni się tym, że nie zdaje go ten, kto wykuł największą partię materiału na pamięć i umie go odtworzyć, ale ten, kto pojmie naturę życia i potrafi przestawić umysł z dogmatów na jej tory.
Zdrowienie to proces wewnętrzny. Dotyczy ciała, ducha i umysłu.

Przypominasz mi w reakcjach moja kozę Frankę, która trafiła do mnie i po raz pierwszy zobaczyła łąkę. Oszalała ze strachu, kiedy zabrakło bezpiecznych ścian i sufitu. Narobiła krzyku i gotowa była sobie zrobić krzywdę biegnąc na oślep przed siebie, a za szczęście przyjęła powrót do ciemnej obórki.

Rozumiem Twój strach i chęć, by inni dotrzymali Ci towarzystwa w tym lęku, bo wtedy nie będziesz sama w bólu i przerażeniu. Rozumiem, że starasz się zagonić do stada tych, którzy próbują się urwać, bo jest w tobie obawa, ze z twojego znanego kręgu nikt już nie zostanie, a brak Ci odwagi by tak jak niektórzy, wyjść na świeże powietrze i słońce.

W bólu, cierpieniu, ale razem, w tej samej ciasnej przestrzeni dogmatów.

Ja nie każę nikomu wychodzić z obórki, ale mówię, ze wyszłam i mówię jak tam jest.

Twoja wolna wola co zrobisz, tak samo wolna wola innych.

Medycyna alopatyczna zaczęła się w średniowieczu. Medycyna ajurwedyjska, chińska, leczenie ziolami u slowian, indian, aborygenów, mają tysiące lat. Gdyby były nieskuteczne, nie bylo by juz ludzi na swiecie ;)

Każdy człowiek jest indywidualnością i nie można dać jednego leku każdemu człowiekowi na jakąś chorobę. Dlatego twierdzę, ze każdy najlepiej zna swoje ciało i najlepiej może dobrać to, co mu służy. I tego dotyczy egzamin.

To przykre jest, ale natura nie znosi napróżności, bezcelowości, dlatego ci którzy nie rokują nadziei na rozwój, po prostu giną. Tak samo zginęły by gąsienice, odmawiające przepoczwarzenia w motyle.

Pozdrawiam

magda - Nie Lip 15, 2012 09:49

Ja też jak już mówiłam leczyłam się niejednokrotnie medycyną alternatywną zlikwidowałam sobie ogromna torbiel ropną na zębie zapperem Karpowa wiem ,że to działa i inne metody jak zioła działaja ale nie na wszystko mamy te sposoby i wiem ,że stan umysłu też pomaga ale nie we wszystkim. Spróbuj wyeliminować np: wirusa HIV czymkolwiek, czy myślisz ,że nikt nie próbował na pewno próbowali i nic z tego. Nie twierdzę ze na to nie ma ziółek czy innych sposobów ale ,że ich nie znamy jeszcze i na boreliozę niestety też nie. Ja tylko mam zdrowy razsądek i nie ryzykuję a też wolę żeby inni nie ryzykowali to dlatego tak napisałam. Chyba ,że twierdzicie ,że medycyna alternatywna już się nie może rozwijać bo znalazła sposoby na wszystko.
ps: w średniowieczu średnia wieku w którym człowiek umierał to 37 lat wiec moze nie najlepiej im szło z tymi ziółkami.

Blue - Nie Lip 15, 2012 10:45

Droga Madziu, są osoby które pokonały HIV (Magic Johnson), są osoby które wyleczyły się z raka i innych chorób nieuleczalnych, jak przykładowo biorąc cukrzyca. I to są fakty, nie mity. faktem jest ze jestem zdrowa, choć mialam boreliozę. A nawet zdrowsza niż przed zachorowaniem. To fakty.

Nie namawia cię nikt na porzucenie leczenia, wręcz odwrotnie, skoro jesteś przekonana do leczenia antybiotykami, to zrób to. Nie powinnaś robić niczego, do czego nie jesteś przekonana.

Każdy w sprawie swojego zdrowia powinien robić to, do czego jest przekonany, a przymus jest zbrodnią przeciwko człowiekowi.

Nie mam dokładnie nic do tego co robisz ze swoim ciałem, bo jest ono twoje.
Ale jesli sama nie umiesz poradzić sobie ze swoja chorobą, jakie masz prawo pouczać innych?

Ja nikogo nie pouczam, ani nie nauczam. Opisuję co zrobiłam i jaki uzyskałam efekt. Opisuje mechanizm tego co zrobiłam. To fakty.

Proszę, pisz co robisz ze swoją chorobą i jaki uzyskujesz efekt. fakty. I tyle.

Są jeszcze fora na których można się przerzucać opiniami i użalać na ból głowy i siniaki z tradycji rodzinnej. Można tam dostać wirtualne ciasteczko i kwiatka, oraz kawusię z mleczkiem lub bez. Ponarzekać i poczuc się lepiej wśród swoich.
To nie tu.

W średniowieczu, owszem, ludzie umierali szybko, ale myślę, ze tak dociekliwa osoba wie, dlaczego.Nie mam zamiaru robić z tego wykładów, bo książki pisać nie będę, a i szkoda mi czasu na pisanie czegoś, co średnio rozgarnięta osoba może sobie sama znaleźć.

Nie będę więcej odpisywać Tobie, a ze swoimi strachami zgłoś się najlepiej do dyplomowanego psychologa. Oni od tego są.

baria - Nie Lip 15, 2012 14:20

Magda, może niepotrzebnie strzępię język, ale zajrzyj na strony Forum w temacie borelioza od początku i poczytaj, jak inni sobie radzili i linki. Jest takie powiedzenia, że nie ma chorób nieuleczalnych, ale nie każdego człowieka można wyleczyć. Ja znam osoby, które pozbyły się borelii przy pomocy homeopatii, mam takiego w rodzinie i to wielkiego sceptyka co do naturalnych metod, a jednak zadziałało. Jeszcze raz link do strony nieocenionego dr Różańskiego http://rozanski.li/ znajdziesz tam info o leczeniu boreliozy.
Blue - Nie Lip 15, 2012 15:10

Bario, chyba niepotrzebnie sobie strzępisz język. Magda wybrała, a przyszła tutaj nie po inną wiedzę, ale po to, by uzyskać potwierdzenie dla swojej decyzji. Próbuje wygrać wojnę na strach, własny i cudzy, bo milion much nie może się, mylić. Więc daj spokój.
elka66 - Nie Lip 15, 2012 16:13

Moze sie myle ,ale skoro Madzia jest tutaj i czyta wasze posty to mysle ze jest to dobry poczatek.Nie latwo jest zmienic swoje przekonania ,ale skoro sie rozglada i szuka to z pewoscia znajdzie cos co d jej wiare i sile do walki z choroba.I tego kochana wszyscy ci zyczymy.
Blue - Nie Lip 15, 2012 16:29

Może jeszcze jeszcze kawkę z mleczkiem, łyzeczkę cukru, czy dwie? I ciastko z malinami, właśnie upiekam, mniam mniam.

Jako ze jestem założycielką tego tematu i jestem odpowiedzialna za jego prowadzenie, mam prawo poprosić również o jego zamkniecie, jako ze nie widzę sensu w prowadzeniu go nadal.

Niniejszym, proszę adminów o zamkniecie tematu
Blue

Jakub - Nie Lip 15, 2012 16:37

Temat ten podsumowałem już następującymi stwierdzeniami kilka postów wyżej:
Cytat:
Blue doprowadziła swój system immunologiczny do poprawnego stanu i dlatego nie choruje


Cytat:
Blue nie leczyła objawów, ona leczyła przyczynę dlatego odniosła sukces


Myślę , że rzeczywiście nic nowego już tu nie dowiemy się . Temat został zamknięty


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group