FORUM KOD CZASU Strona Główna FORUM KOD CZASU
Dziwne, Nieznane,Niepokojące.

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj

Poprzedni temat «» Następny temat
Otwarty przez: Jakub
Sro Gru 18, 2013 04:57
Arka Noego
Autor Wiadomość
xami 
Użytkownik


Dołączyła: 04 Mar 2006
Posty: 1700
Skąd: Ziemia
Wysłany: Nie Mar 19, 2006 11:49   Arka Noego

Góra Ararat we wschodniej części Turcji. W 2003 roku fotografię tego obszaru wykonała satelita QuickBird w ramach programu DigitalGlobe. Od tego czasu do dnia dzisiejszego zdjęcie to nie zostało upublicznione. Co prezentuje?

Choć przeciętnemu zjadaczowi chleba trudno się doszukiwać na załączonym zdjęciu pewnych anomalii, naukowcy już rozpoczęli poważne prace nad ich zbadaniem.

Anomalie interesujące naukowców występują na długości 4663 metrów i zlokalizowane są przy północno-wschodniej ścianie góry Ararat, tuż na krawędzi tamtejszego lodowca.

Choć sama topografia tego miejsca nam zbyt wiele nie mówi, co się stanie, jeśli okaże się, że pod warstwą skał i lodu kryje się do dziś nieodnaleziona Arka Noego?

Zgodnie z zachowanymi historycznymi zapisami związanymi z budową Arki, stosunek jej długości do szerokości wynosił 6:1. Anomalie na załączonym zdjęciu satelitarnym mają dokładnie ten sam stosunek (długość do szerokości).

Identyfikacją anomalii związanych z tajemniczym obiektem pod górą Ararat zajmuje się od 13 lat Porscher Taylor, profesor na Uniwersytecie Richmond w stanie Wirginia.

Tayloer pracował przez ponad 30 lat jako narodowy ekspert ds. analiz związanych z bezpieczeństwem kraju (służby specjalne), przez 5 lat pracował w Center for Strategic and International Studies (CSIS) w Waszyngtonie.

"Rodzi się we mnie optymizm... gdy pod wpływem mojego nacisku na środowisko inteligenckie ujawnia się coraz więcej konkretnych fotografii", mówi Taylor.

Taylor twierdzi, że zdjęcie (które Państwu prezentujemy) wykonane przez sondę QuickBird jest pierwszym, jakie zostało dotychczas publicznie ujawnione.

Do zbadania anomalii Taylor zaangażował sporą grupę ekspertów.

Specjalista ds. analiz zdjęć satelitarnych Rod Franz z SunTek Media Group/RiteImage, Inc. przeanalizował zdjęcie dostarczone mu przez Taylora i postanowił przeprowadzić dodatkowe badania wskazanego mu obszaru. Franz przez 25 lat pracował bowiem jako ekspert wojskowy i analizował dostarczone mu przez wywiad fotografie.

Do zbadania tajemniczego obszaru Franz zaangażował wszystkie stosowane przez rząd i firmy prywatne technologie związane z analizą fotograficzną. Występujące tam anomalie zostały potwierdzone.

Jak podaje Franz, odstępstwo od normy rejestruje się na długości 309 metrów. Szczególne zainteresowanie naukowca wzbudza wyraźna linia koła, która jest dla niego rzeczą niespotykaną.

Taylor dodaje, że tajemniczy obiekt (o ile nim jest) przekracza znacznie wielkość Tytanika, Bismarcka i jakiegokolwiek znanego dziś statku. Jeśli była to Arka Noego i zbudowana była z drewna, w jaki sposób pływała?

Występują także sceptyczne opinie na ten temat.

"Interpretacja zdjęcia to sztuka", mówi Farouk El-Baz, dyrektor centrum Remote Sensing na uniwersytecie Boston University. Twierdzi on, że wszystkie występujące na zdjęciu obiekty są w pełni naturalne.

Taylor wierzy, że dzięki zainteresowaniu naukowców uda się zorganzować ekspedycję w niezbadany do dziś teren pod górą Ararata.

W najbliższym czasie nad miejscem znaleziska przeleci kilka komercyjnych satelitów wykonujących zdjęcia na różnych częstotliwościach fal.

zdjęcia http://www.livescience.co...09_the_ark.html

cia-ark arka noego.jpg
Plik ściągnięto 20531 raz(y) 48,71 KB

ig21_above_noah_ark_02.jpg
Plik ściągnięto 20531 raz(y) 64,52 KB

060308_ark_radarsat_02.jpg
Plik ściągnięto 20531 raz(y) 99,34 KB

060308_ark_quickbird_02.jpg
Plik ściągnięto 20531 raz(y) 95,07 KB

060308_ark_franz_02.jpg
Plik ściągnięto 20531 raz(y) 110,93 KB

 
 
Nicknil 
Aktyw


Dołączył: 09 Mar 2006
Posty: 290
Skąd: Krzeszowice
Wysłany: Nie Mar 19, 2006 13:26   

No to cos ma podejrzanie zbyt równe brzegi jak na coś tak dużego i naturalnego ale to na tych zblizeniech przypomina raczej bok malej łodki położonej pionowo (na boku), a tak duzy obiekt jak arka raczej by sie tak niemogl równo przewrocić.
 
 
Tabii
[Usunięty]

Wysłany: Nie Mar 19, 2006 14:12   

Może coś tam jest, ciekawe te zdjęcia. Jeszcze na liście była debata na temat Arki, chcesz żebym coś wkleiła :?:
 
 
taurus
[Usunięty]

Wysłany: Nie Mar 19, 2006 15:43   

Zdjęcia ciekawe a ja miałem przyjemność widzieć jeszcze ciekawsze jak dotrę to wkleję!
Arka przełamała się na 2 części ( wina lodowca) i jest tam, zbyt wiele faktów na to wskazuje!!!!!
 
 
Jakub 
Administrator


Dołączył: 25 Lut 2006
Posty: 14206
Skąd: Oława

Wysłany: Nie Mar 19, 2006 16:12   

Doniesienia o zaobserwowaniu czegoś co może byc pozostałością Arki Noego, pojawiają uporczywie od wielu lat i to z róznych źródeł. Tam na górze rzeczywiście coś musi być, świadcza o tym i inne opublikowane relacje. Sprawa jest o tyle dziwna, że w przypadku kilku podejrzeń dotyczących umiejscowienia artefaktów naszej przeszłości, niewykonalne z róznych powodów stają się ewentualne ekspedycje poszukiwawcze. Dotyczy to zarówno Arki, jak również Labiryntu w Egipcie, badań samej piramidy Wielkiej zwanej Cheopsa, Badań Sfinksa i tego co pod nim, także badań labiryntów na terenie Am. Południowej i nie tylko. Oraz jeszcze paru miejsc na świecie.
_________________
Jakub

Wpierw będą cię ignorować , później będą się śmiać, jeszcze później będą atakować, na końcu dopiero wygrasz.
Mahatma Gandhi (1869-1948)
 
 
 
taurus
[Usunięty]

Wysłany: Pon Mar 27, 2006 15:02   

Zgadza się Jakubie a proces jest prosty Ci co rządzą na Ziemi (na razie :) ) nie chcą dopuścić aby cokolwiek co jest związane z prawdą, dobrem Bogiem wyszło na jaw. Siły te zrobią dosłownie wszystko aby temu przeszkodzić - arka to jeden z wielu przypadków. Ponoć niektórym śmiałkom udało się zabrać kawałek drzewa z arki!!!
 
 
xami 
Użytkownik


Dołączyła: 04 Mar 2006
Posty: 1700
Skąd: Ziemia
Wysłany: Pon Kwi 03, 2006 12:54   

Tabii każdy może wklejać co chce, moja zgoda nie jest potrzebna :)
 
 
Tabii
[Usunięty]

Wysłany: Pon Kwi 03, 2006 13:37   

Post Lorda:

"Wczoraj dyskutowalismy o tym na gg ale teraz wstawie cos o gorze Ararat.

Arka Noego fascynowała wszystkich — od starożytności aż do czasów współczesnych. Jednak gdzie ona teraz jest? Ostatnio niektórzy twierdzą, że arka została odkryta, i pytają, dlaczego uczeni nie publikują tej dobrej nowiny.

Poważni archeolodzy od lat podchodzą do tej kwestii z lekceważeniem i to z kilku powodów. Po pierwsze, zdrowy rozsądek podpowiada, że drewniana konstrukcja arki, wystawiona przez tysiące lat na działanie deszczu, śniegu i mrozu, co roku zamarzająca i odmarzająca, dawno już uległaby rozkładowi. Niektórzy sugerują, że przedpotopowe drewno żywiczne miało niezwykłą wytrzymałość. Jednak w rzeczywistości nic nie wiemy o drewnie żywicznym, z którego wykonana została arka Noego. Sądzimy, że było podobne do cyprysowego. Jednak czy było tak odporne na zniszczenie, jak się przypuszcza? Może tak, a może nie. Jeżeli tak, to dlaczego paleobotanicy nie znajdują kawałków żywicznego drzewa, tkwiących nadal w ziemi? Nie każde uległo skamienieniu. Na pewno niektóre drzewa unosiły się na powierzchni wód i pozostały na powierzchni Ziemi po potopie, podobnie jak arka. Co się z nimi stało? Przypuszczam, iż dawno uległy rozkładowi tak jak ona.

Biblia nie popiera twierdzenia, że Bóg zachował arkę Noego jako świadectwo dla ludzi żyjących w czasach końca. Z opisu biblijnego wyraźnie wynika, że Noe i jego rodzina pozostawili arkę i patrzyli na tęczę, jako na znak, że mogą ufać Bogu. Arka należała już do przeszłości. Te i inne powody przekonują badaczy tego zagadnienia, że poszukiwanie arki Noego jest stratą czasu.

W poszukiwaniu arki

Niektórzy szczerzy, poświęceni chrześcijanie z entuzjazmem zaangażowali się w naukowe poszukiwania arki Noego. Są i tacy, których działania trudno zakwalifikować do kategorii badań naukowych. Większość badaczy nazywa siebie naukowcami i bierze pod uwagę wszystkie dowody | te, które popierają ich wierzenia, i te, które ich nie popierają. Inaczej mówiąc, omawiają zarówno pozytywne, jak i negatywne dowody usiłując odnaleźć arkę wszędzie tam, gdziekolwiek mogłaby się ona znajdować. Uznają, że arka nie została jeszcze odkryta, ale wierzą, że istnieje i aktywnie uczestniczą w poszukiwaniach.

Istnieje jednak grupa ludzi, którzy twierdzą, że już znaleźli arkę Noego. Wielu z nich przypisuje sobie samozwańczo naukowe osiągnięcia. Swymi nie sprawdzonymi wiadomościami powodują zamieszanie w umysłach niedoinformowanych ludzi. Ignorują negatywne dowody i opierają swoje wnioski na poszlakach, które nie zostały sprawdzone. Do grupy tej należą niektórzy dziennikarze, którzy piszą o odkryciu arki Noego, choć nie mają na to żadnych poważnych dowodów.

Poszukiwanie arki Noego zostało w znacznym stopniu ograniczone do regionu wschodniej Turcji, gdyż w Biblii znajduje się stwierdzenie, iż arka osiadła na Araracie (patrz I Mojż. 8,4). Osoby, które powołują się na ten werset, często pomijają w nim słowo, bez którego można niewłaściwie odczytać jego znaczenie. Otóż w Biblii czytamy, że arka osiadła „na górach Ararat”. Nie ma tu mowy o jakiejś jednej, szczególnej górze.

Nazwa Ararat jest odpowiednikiem Urartu, państwa istniejącego w czasach starotestamentowych na terenie dzisiejszej wschodniej Turcji. Urartu byli zagorzałymi wrogami Asyryjczyków. Gdy w I Mojż. 8,4 jest mowa o górach Urartu, wskazuje to, że arka mogła osiąść gdziekolwiek na terenie krainy Urartu, gdyż cały ten region był górzysty. Obszar Urartu, który później należał do Armenii, a obecnie stanowi zamieszkałą przez Kurdów część Turcji, jest dość duży.

Najwyższym szczytem w tym regionie jest Buyukagri Dagi (5138 metrów n.p.m.), zwany powszechnie górą Ararat. Ararat leży na północ od jeziora Wan (które znajdowało się w centrum starożytnego Urartu) i miasta Dogubayazit. W rzeczywistości są dwie góry Ararat | większa i mniejsza. Obie są pochodzenia wulkanicznego i wznoszą się wysoko nad okolicą. Szczyty tych gór przez cały rok są oblodzone i pokryte śniegiem. Uwagę badaczy przyciągają właśnie te dwie wysokie góry, a nie jakieś wzgórza czy doliny.

Niektórzy twierdzą, iż wysoko na zboczu góry znaleźli drewno noszące wyraźne ślady obróbki, czy nawet samą arkę. Ponieważ na górze i w jej okolicy drzewa nie rosną, nasuwa się pytanie, skąd się ono tutaj wzięło, jeśli nie pochodzi z arki Noego. Doniesienia o jej istnieniu są tak liczne, iż ze względu na ograniczoną obszerność tego artykułu nie można ich wszystkich ocenić. Niektórzy podają, że liczba naocznych świadków wynosi około dwustu.

Oto trzy doniesienia jako przykłady charakteru dowodów, które każą poszukiwaczom wierzyć w istnienie arki na górze Ararat.


Sprawozdanie Navarry

Francuski przemysłowiec, Fernand Navarra, opisuje w swej książce wyniki czterech ekspedycji (1952, 1953, 1955, 1969), które podjął na górę Ararat. Wyprawa w 1952 roku doprowadziła go do przekonania, iż odkrył coś, co, jak przypuszczał, jest arką Noego. W 1955 roku w towarzystwie swego 11-letniego syna znalazł w głębokiej rozpadlinie kawałki drewna "noszącego ślady obróbki". Odciął półtorametrowy kawałek i podzielił go na mniejsze części, aby łatwiej mu było zapakować je do plecaków. W Europie odkrycie to zostało przez wielu uznane za dowód, iż arka Noego, a przynajmniej to, co z niej zostało, nadal istnieje. Po kilkunastu latach Navarra wrócił do wschodniej turcji w 1969 roku z ekspedycją sponsorowaną przez pewną fundację poszukiwawczą. Po wielu trudach, w pobliżu miejsca, gdzie dokonał znaleziska w 1955 roku, jego ekspedycja odnalazła kilka kawałków drewna. Wielu ludzi, w tym także uczestnicy ekspedycji, uwierzyło, że znalezione szczątki drewna są szczątkami arki Noego.

Na nieszczęście materiał dowodowy (tzn. znalezione drewno) świadczył o czymś zupełnie innym. Gdy oryginalne znalezisko Navarry zostało zbadane metodą węgla 14C, okazało się, że drewno ma zaledwie kilkaset lat. Wcześniej naukowcy z kilku instytutów określili znalezisko Navarry jako bardzo stare, ale uczynili to jedynie po zewnętrznych oględzinach. Gdy fundacja poszukiwawcza wróciła z kolejnymi znaleziskami z ekspedycji w 1969 roku, przesłano próbki drewna do kilku placówek badawczych w celu zbadania ich wieku metodą węgla 14C. Według raportów wszystkie kawałki drewna (w tym także oryginalny kawałek znaleziony przez Navarrę) określono jako pochodzące z naszej ery | z pewnością nie z czasów Noego.

Członkowie innych wypraw na górę Ararat także odnaleźli kawałki drewna, ale tylko te odkryte przez Navarrę zostały naukowo zbadane w celu określenia ich wieku. Tak więc można dojść do wniosku, iż odnalezienie tych kawałków nie jest dowodem odkrycia arki Noego.


Fotografie Greene'a

Niektórzy twierdzą, iż posiadają fotografie arki. Na nieszczęście fotografie te są zawsze zamazane, wykonane z daleka, a więc dyskusyjne jako dowód. Niektóre takie zdjęcia zaginęły, zostały skradzione lub są niedostępne z różnych innych względów.

Jedną z najciekawszych historii związanych z domniemanymi fotografiami arki Noego jest przypadek George'a J. Greene'a. W 1952 roku pracował on jako inżynier górnictwa we wschodniej Turcji. Pewnego dnia przelatując helikopterem w pobliżu góry Ararat spostrzegł coś, co wyglądało jak wielki statek blisko szczytu góry. Przez kilka minut robił zdjęcia (niektóre z odległości zaledwie trzydziestu metrów). Po powrocie do Stanów Zjednoczonych pokazał fotografie różnym ludziom i bezskutecznie próbował zorganizować wyprawę na górę Ararat. Nikt z jego przyjaciół nie był tym zainteresowany. Zdumiewające jest to, iż żadna gazeta nic nie napisała na ten temat. Po kilku latach Greene opuścił Stany Zjednoczone i podróżował po świecie w poszukiwaniu przygód. Na nieszczęście został zamordowany przez bandytów w Gujanie, a zdjęcia arki przepadły, chociaż około trzydziestu osób twierdzi, że widziały je. Pomimo wrażenia, jakie wywiera ta historia, niektórzy z tych, którzy widzieli te zdjęcia, nie są pewni, czy to, co na nich zobaczyli, wyglądało jak statek.


Historia Davisa

Najbardziej wiarygodnie brzmiącym współczesnym sprawozdaniem jest historia Eda Davisa, który twierdzi, że widział arkę z odległości ponad kilometra. Davis był sierżantem armii amerykańskiej. Podczas II wojny światowej jego jednostka stacjonowała w Hamadanie na zachodzie Iranu. Tam zaprzyjaźnił się z młodym człowiekiem, Badim, który pracował dla wojska jako kierowca. W pogodne dni z Hamadanu można było dostrzec górę Ararat. Badi powiedział Davisowi, że jego bliscy, którzy mieszkają w wiosce u podnóża góry Ararat, wielokrotnie widzieli arkę Noego. Ojciec Badiego, Abas-Abas, poprowadził ekspedycję, ale zanim opuścili wioskę, Davisowi pozwolono obejrzeć klatki i inne przedmioty, rzekomo przyniesione z arki. Abas-Abas poprowadził grupę na trzydniową wyprawę. Na noc zatrzymywali się w jaskiniach. Po trzech dniach dotarli do miejsca oddalonego nieco ponad kilometr od arki. Davis widział ją stamtąd. Na nieszczęście przez trzy dni musieli wspinać się we mgle, przy padającym bez przerwy deszczu. Ze względu na złą pogodę nie mogli zejść do miejsca, gdzie znajdowała się arka ani zajrzeć do niej. Według Davisa w 1943 roku arka była przełamana na dwie części, ale obie połowy były dobrze zachowane. Podczas tej wyprawy nie robiono zdjęć, ale później Davis sfotografował wioskę u podnóży góry Ararat.

Po powrocie do bazy wojskowej Davis napisał w swojej Biblii: "Poszedłem na Ararat z przewodnikiem. Widzieliśmy wielki statek przełamany na pół. Zatrzymałem się u przewodnika w dużym domu. Przez dziesięć dni padał deszcz i śnieg. Przebywałem w miejscowości Tarharan, zaopatrzyłem się w żywność, ogrzałem i odpocząłem. Zmieniłem też odzież. Porucznik Bert ucieszył się, że wróciłem. Bał się o mnie. Przypuszczam, iż obawiał się, że zginę. Cieszę się, że poszedłem. Myślę, że to arka. Abas-Abas ma stamtąd wiele rzeczy. Nogi już prawie przestały mnie boleć po jeździe konnej". Wielu poważnych poszukiwaczy arki uznaje historię Eda Davisa za koronny argument nie tylko istnienia arki, ale także jej umiejscowienia na górze Ararat. Twierdzą, że gdyby tylko rząd Turcji zezwolił im na swobodny dostęp do góry, odkryliby arkę w oparciu o informacje dostarczone przez Davisa. Davis poddał się nawet testowi na wykrywaczu kłamstw, aby udowodnić, że mówi prawdę.


Wniosek

W tej kwestii należy zachować ostrożność. Nadal brakuje niezbitego dowodu. Wszystko, co mamy, to tylko zbiór informacji, w które możemy wierzyć lub nie. Nie są one żadnym dowodem, gdyż wielokrotnie okazało się, iż takim informatorom nie można ufać. Czyż nie zdarza się, iż naoczni świadkowie różnią się, opisując ten sam fakt? Być może Davis coś widział, ale trudno określić, co to było. Astronauta Jim Irwin wielokrotnie przelatywał nad górą Ararat i fotografował ją (także w rejonie wskazanym przez Davisa), ale nie uzyskał żadnego zdjęcia, na którym znalazłby się choć najmniejszy ślad arki Noego.

Naturalną skłonnością ludzi Wschodu jest spełnianie pragnień ich gości. Ta przesadna uprzejmość może być powodem, dla którego mieszkańcy wioski twierdzili, że widzieli arkę Noego. Trzydniowa wędrówka we mgle i przy nieustannie padającym deszczu oraz obejrzenie obiektu z odległości ponad kilometra nie jest żadnym dowodem. Łatwo było przekonać obcego przybysza, iż to, co widział, było dwiema częściami przełamanej arki Noego, zwłaszcza, iż tubylcy chcieli sprawić przyjemność gościowi. Być może według miejscowej tradycji jakieś szczególne fragmenty skał uważano za skamieniałości arki Noego. Nie chciałbym powiedzieć, że tak właśnie było w przypadku Eda Davisa. Stwierdzić jednak należy, że bez obiektywnych dowodów nie można określić, co ktoś widział, czego dotykał i doświadczył. Co do innych sprawozdań, można przypuszczać, iż niektóre starsze osoby, które twierdzą, że widziały arkę Noego, mogły w rzeczywistości zobaczyć przypominające kształtem statek zagłębienie skalne znajdujące się 20 kilometrów na południowy wschód od góry Ararat.

Obecnie nie mamy niezbitych dowodów, że arka Noego istnieje. Czy kiedykolwiek istniała? Co do tego mamy zapewnienie Pisma Świętego i przekonujący dowód w postaci tęczy.

Źródło: Na Początku... styczeń-marzec 2001, nr 1-3 (138-140), s. 68-74. (Przedruk za: Znaki Czasu 2000, nr 1, s. 17-18).

Jesli to co lezy na gorze Ararat to faktycznie Arka Noego, to potop byl faktycznie globalny gdyz sama gora wznosi sie na ponad 5000 m n.p.m, nie wiem, moze to nie Arka, gdyby byl dowod, ze to cos nie jest z drewna, a z metalu to moznaby sadzic iz jest to statek kosmiczny. Wedlug Bibli Noe zyl wczesniej niz Abraham. Jesli zalozymy, ze ten Noach to faktycznie Noe, to tak jak wczoraj o tym rozmawialismy na gg potop nie mialby skali globalnej, ale co w takim razie lezy na szczycie tej gory?? No i jeszcze wyniki badan rozpadu wegla datujace to na kilkaset lat...


Pozdrawiam
Lord Nazgul"
 
 
Tabii
[Usunięty]

Wysłany: Pon Kwi 03, 2006 13:38   

Post Achai

"Jedną z największych tajemnic naszego świata stanowi historia biblijnego potopu, jaki miał miejsce około 12000 lat temu.
W Biblii, w Pierwszej Księdze Mojżeszowej znajdujemy opis katastrofy, jaki dotknął nasza ziemię, a który został zesłany jako kara za grzechy rodzaju ludzkiego.
A potop trwał na ziemi czterdzieści dni. I wezbrały wody i podniosły arkę, i płynęła wysoko nad ziemią.
A wody przybrały i podniosły się bardzo nad ziemią, arka zaś uniosła się na powierzchni wód.
Wody przybierały coraz bardziej nad ziemią tak, że zostały zakryte wszystkie wysokie góry, które były pod niebem. Na piętnaście łokci wezbrały wody ponad góry, tak, że zupełnie zostały zakryte. [...]A wody wzbierały nad ziemią sto pięćdziesiąt dni.
W wielu tradycjach przewija się wątek potopu, jaki miał miejsce wiele lat temu. Szacuje się, że istnieje 250 legend związanych z zalaniem świata.

W 1872r. odnaleziono w Kujundżik babiloński epos, pochodzący z 2600 r. p.n.e. który przedstawia losy Gilgamesza. W jedenastej księdze udaje się on do Urahna Utnapisztima, naocznego świadka potopu, który został ostrzeżony przez Boga i wybudował arkę dla siebie i swoich bliskich. Miał w niej przebywać aż do końca powodzi. Aby sprawdzić, czy wody opadły, wysłał on gołębia, jaskółkę i kruka.

Co ciekawe, wg jednej z teorii, epos ten nie powstał na Wschodzie, tylko pochodzi z Ameryki Południowej.
W Koranie odnajdujemy historię Nuha, który uciekł przed powodzią i ocalił rodzinę.
W Asyrii również istnieje legenda o powodzi, która jest podobna do babilońskiej, tylko biblijnym Noe jest Hasis-Adra. W tej opowieści Bóg nie ukarał jednak całego świata, a jedynie miasto Szrupak, znajdujące się między Babilonem a Bagdadem.
Sumerowie również pamiętali czasy wielkiej powodzi, nawet rozdzielali monarchów na przed i po potopie. Wśród Chińczyków również krąży legenda o wielkim potopie. Odpowiedzialny był za niego złe bóstwo Kung-kung, które w gniewie rozbiło uderzeniem głowy jedną z kolumn utrzymujących niebo.
95% przekazów mówi o potopie, 88% o wybranej przez Boga rodzinie, która uratowała się przed zagładą, a 55% opisuje wylądowanie ocalałych na górze.
Geolodzy, którzy badali górę Ararat, odkryli na niej wiele rodzajów skamieniałych muszli, kryształy soli, tworzące się jedynie w wodzie, co świadczy o tym, że góra musiała być kiedyś zalana.
Badania przeprowadzone przez badacza Woolleya, w latach 1922-29 świadczą o tym, że teren od pustyni Iraku do kraju Elaam, od starej Babilonii do Zatoki Perskiej był zalany. Odnaleziono na nim bowiem 2,5 m warstwę gliny, która mogła być pozostałością po powodzi. Aby zebrała się glina tej grubości, woda stojąca w tym miejscu powinna przez dłuższy czas sięgać 8 m.
Wielu badaczy przyznaje, że zamiarem Boga nie było zniszczenie całej ziemi. Wg ich teorii, potop miał miejsce w dorzeczu Eufratu i Tygrysu, a arka nie zatrzymała się na wzgórzu Ararat w Armenii, które zyskało tą nazwę wiele lat temu, a na południowej stronie wyżyny Ararat, u ujścia wylanych rzek, co zaznaczone jest w babilońskich tekstach. Odnaleziono tam trzy drewniane części statku, lecz istnieje zbyt małe prawdopodobieństwo, aby szczątki zachowały się w takim stanie tak długo.
W księdze Genesis pisze, że deszcze padały nieprzerwanie przez 40 nocy i dni, zalewając najwyższe szczyty, co jest rzeczą niemożliwą z naukowego punktu widzenia. Nie przetrwała by wówczas ludzie w tylu różnych rasach. Niepodważalny jest jednak fakt, że dotknęła w większym czy mniejszym stopniu niemalże całą ziemię. W historii wielu ludów natykamy się na opowieści o wielkiej wodzie. W Azji istnieje 13 niezależnych legend, w Europie 4, w Afryce 5, w obu Amerykach 37.
Świadectwem na istnienie potopu jest moneta z brązu z ilustracjami Noego i jego rodziny na górze w arce, sprzed 1700 lat, odnaleziona w Turcji.
Około 12 tysięcy lat temu doszło do zakończenia ostatniej epoki lodowcowej. Otto Muck skłania się ku teorii, że do tak gwałtownych zmian doszło w wyniku uderzenia olbrzymiej planetoidy, która uderzyła w ocean, w odległości kilkuset km od Florydy. Fale spiętrzyły się i rozeszły po całej planecie, powodując globalną powódź. Potwierdzenie tej teorii zdaje się znajdować w postaci kraterów meteorytowych, jakie znajdują się w Karolinie, w USA oraz rowach głębinowych na wschodniej części Morza Karaibskiego.

Profesor Kamieński twierdzi, że 9545 lat p.n.e. przeleciała koło Ziemi kometa Halleya, której kawałek oderwał się i spadł powodując katastrofę. Skoro masa komety wynosi 30 000 000 000 000 ton, jej fragment mógłby doprowadzić do globalnej powodzi.

Wg Charlesa E. Selliera i Davida W. Balsigera przed potopem panował umiarkowany klimat na całej ziemi, spowodowany istnieniem w górnych warstwach atmosfery olbrzymiego baldachimu wody w postaci pary lub krystalicznej. Dr Larry Vardiman twierdzi, że taka idea nie jest niczym dziwnym zważywszy na fakt, że Wenus, Mars i Saturn również są spowite grubymi powłokami gazowymi, choć o innym składzie. Pod powłoką ziemia była ciepła i panowała wysoka wilgotność powietrza. Z baldachimu mogło się uwolnić dwanaście metrów wody. Dodatkowo woda uwolniona przez erupcję wulkanów miała spowodować ulewne deszcze, co doprowadziło do zmiany klimatu. Dodatkowa transgresja będąca wynikiem unoszenia się dna oceanicznego doprowadziła do globalnej powodzi.

W 1998r. Walter Pitman i William Ryan na podstawie próbek rdzeniowych i datowania słodkowodnych muszli zasugerowali, że około 7500 lat temu doszło do powodzi, która przekształciła basen słodkowodnego jeziora w morze, a linia brzegowa jeziora powinna się znajdować około 150 m poniżej obecnej.

12 tysięcy lat temu Morze Śródziemne przerwało Cieśninę Bosfor i wpłynęło w basen Morza Czarnego.
Bob Ballard potwierdził hipotezę badaczy, odnajdując w 1999r. linię brzegową przez nich przewidzianą oraz zatopione antyczne wraki i wioski. Odszukał także muszle mięczaków słodkowodnych, które w normalnych warunkach nie powinny się tam znajdować.

W tureckim Ikiztepe na wybrzeżu Morza Czarnego odkrył kości z epoki brązu liczące co najmniej 4 tysiące lat. Na tej podstawie doszedł do wniosku, że ludzie zamieszkujący te wybrzeża uciekli 7500 lat temu przed potopem o skali tego przedstawionego w biblii. Również osady odkryte na podwodnej plaży świadczą o tym, że było tam kiedyś jezioro, które zostało zalane słoną wodą.

Dr Gerald E. Aardsma, fizyk jądrowy z Kanady ocenił, że potop nastąpił nie dawniej, jak 12000 lat p.n.e. Znawcy Biblii sugerują jednak, że doszło do niego 5000 lat temu, około 2390-3103r. p.n.e. Obliczenia oparte na astronomicznej technice komputerowej, przeprowadzone w Chronology History Research Instytute datują potop na 2345r. p.n.e., a pierwsze deszcze na 14 maja.

Analizując powyższe fakty dochodzimy do wniosku, że w historii ziemi musiały być dwa potopy, jeden na skalę światową, będący bezpośrednim skutkiem zakończenia ery lodowcowej, a drugi, mniejszy, lokalny, w dolinie Eufratu i Tygrysu. Tłumaczyłoby to fakt odnalezienia skamieniałości zwierząt zastygłych w dziwnych pozycjach, czy muszle odnaleziona na szczytach gór.

Skoro naukowcy udowodnili istnienie biblijnego potopu, być może arka Noego naprawdę została kiedyś zbudowana? Choć teoria ta na pierwszy rzut oka wydaje się zbyt niewiarygodna, to jednak warto się nad nią zastanowić. Tak samo przecież podchodzono do odkrycia starożytnej Troi, a przecież ów mit został potwierdzony przez badacza Heinricha Schliemanna.

Z drugiej strony odnalezienie arki świadczyłoby o tym, że Biblii nie można traktować jako zbioru legend i mitów i trzeba na nią spojrzeć poważniej, niezależnie od wyznawanej wiary.
Zbuduj sobie arkę z drzewa żywicznego. Zrób komory w arce, i powlecz ją wewnątrz i zewnątrz smołą.
A zrobisz ją tak: Długość arki niech wynosi trzysta łokci, szerokość jej pięćdziesiąt łokci, a wysokość jej trzydzieści łokci.
Zrobisz w arce okno i zakończysz je na łokieć od góry. Z boku arki umieścisz drzwi. Uczynisz w niej dolne, wyższe i najwyższe komory.
Bóg nakazał zbudować arkę o wymiarach 300 na 50 na 30 łokci. Przyjmując średnio długość łokcia na 45 cm, otrzymujemy pojazd o wymiarach 135m na 22,5m na 13,5m. Wyliczono, że w pełni załadowana arka ważyła około 24300 ton. Konstruktorzy arki twierdzili, że stosunek długości statku do jego szerokości, wynoszący jeden do sześciu wskazuje na to, że pojazd był bardzo powolny lecz stabilny i miał przetrwać siłę, z jaką uderzają fale o wysokości 60m.

Zastanawiające jest również, ile zwierząt zabrał Noe na arkę i w jaki sposób udało mu się je zgromadzić, a potem zaopiekować się nimi. W Biblii pisze, że zwierzęta same przyszły do niego.

Dr Ken Cumming twierdzi, że jest to możliwe, gdyż w razie niebezpieczeństwa zwierzęta kierują się instynktem, co daje się obserwować w czasie trzęsień ziemi. Naukowcy doszli również do wniosku, że klimat, który wówczas panował na Ziemi mógł sprawić, że w miejscu budowy arki żyły wszystkie lub większość gatunków.

W Biblii nie jest powiedziane, że Noe zabrał po parze z każdego gatunku, mógł zaopiekować się jedynie tymi, które nie były w stanie przetrwać w wodzie. Również liczba gatunków znacznie wzrosła od czasu potopu. Dr Whitomb obliczył, że na statku mogło się znajdować od 2400 do 50000 zwierząt. Do arki miało trafić po parze zwierząt nieczystych, czyli mięsożernych, nieprzeżuwające pokarmu i nieparzystokopytne oraz po siedem czystych. Tych drugich było więcej, bo część z nich przeznaczona była na ofiary, na pożywienie dla ludzi i drapieżników.

W Wg Biblii arka osiadła na górach Ararat, prawdopodobnie na Wielkim Araracie, zwanym Baris, który jest wulkanem o wysokości 5122m i od czasu potopu już nie uaktywnił się. Góra stoi samotnie, obok znajduje się Mały Ararat, 3225m. Góra Noego posiada wiele nazw, starożytna ormiańska brzmiała Masis Leusar góra arki, Persowie nazywali ją Ararat Kuhi-huh góra Noego lub też Saad Dagh błogosławiona góra.

Prawie wszystkie góry i miasteczka w obrębie Araratu mają nazwy i nawiązania do historii Noego. Arghuri lub Agora oznacza wysadzanie winnicy, czyli miejsce założenia jej przez Noego. Eczmiodryn miejsce wylądowania, gdzie w klasztorze przechowywane są pamiątki wydobyte w arki. Masher -dzień sądu, a w Iranie Thamanin okolica ośmiu osób, Erewań pierwsze pojawienie się, Sharnakh wioska Noego, Tabriz statek.

Zagadką pozostaje tylko, co się ze statkiem stało. Wiadomo, że Noe odczepił dach, aby wszyscy mogli się wydostać, nie wiadomo jednak, co było dalej. Prawdopodobnie arka pozostała na miejscu, na którym wylądowała.

Legenda mówi, że góra strzeżona jest przez anioły, które chronią arkę. Wg ormiańskiej legendy Bóg zesłał na świat burzę, która pokryła lodem i wodą arkę, gdyż grzeszni potomkowie syna Noego, Chama, chcieli ją zniszczyć. Statek miał być odkryty, gdy potwierdzi istnienie Boga i historię potopu.

Kurdowie twierdzą, że arka spoczywa na górze smutku, bólu i nie może być poddana świętokradztwu ludzkich oczu. Aby do niej dotrzeć, trzeba być czystym jak dziecko i bez grzechu.

Wg Koranu arka wylądowała na górze Al-Judi, obecnie zwanej Cudi-Dagh, o wysokości 2100m, znajdującej się w odległości 300km od Góry Noego i leżąca nad Tygrysem. Przemawiałby za tym fakt, że biskup Epitaniusz z Salamis w IV wieku naszej ery powiedział, że wrak znajduje się na górze Cudi. Uczeni islamscy są przekonani, że nazwa ta odnosi się do Araratu. Również fakt, że na górze Noego miały być dwa szczyty może wskazywać na tą górę, choć z drugiej strony również na Wielki i Mniejszy Ararat.

Z historii znane jest świadectwo władcy Chetitów i kapłana, Berossa, który w trzecim stuleciu przed Chrystusem twierdził, że statek zachował się w dobrym stanie, że jest cały czas doskonale widoczny. Twierdził również, że w trakcie rozpowszechnionych pielgrzymek ludzie zeskrobywali z niego smołę dla swojej potrzeby, umieszczając ją w amuletach.

Również w pierwszym stuleciu naszej ery Mikołaj z Damaszku powiedział, że szczątki arki znajdują się na szczycie. Pisał:

Jest w Armenii góra Baris, gdzie wielu uciekinierów znalazło schronienie w czasie potopu, a jeden człowiek wylądował na szczycie, na arce, której drewniane elementy zachowały się na długo.

Józef Flawiusz, historyk żydowski współczesny apostołowi Pawłowi, w Dawnych dziejach Izraela opisał historię niemalże identyczną w Biblii i dodał, że rozmawiał z ludźmi, którzy osobiście widzieli arkę.

W 318r. święty Jakub po modlitwie zasnął na górze Ararat, a po przebudzeniu znalazł kawałek drewna. Wierząc, że zostało ono zesłane u przez Boga, zrobił z niego krzyż, który w 687r. trafił do katedry w Eczmiadzynie.

W książce Opisanie świata napisanej w 1269r. przez podróżnika Marco Polo też spotykamy nawiązanie do miejsca spoczynku arki, a mianowicie, że w centrum Armenii jest wzgórze zwane górą Noego, a na jej szczycie leży tyle śniegu, że nikt nie może wejść na szczyt.

W 1840r. grupa tureckich robotników odnalazła wystający z lodowca fragment statku na górze Ararat. W jego wnętrzu było widać poprzeczki, które dzieliły statek na trzy komory.

W latach 1852-70 Napoleon III wysłał ekspedycję, aby zbadała prawdziwość doniesień o istnieniu statku na szczycie góry.
Do ciekawego zdarzenia doszło w 1850 roku, kiedy to do domu Haji Yearama, Ormianina, który mieszkał u stóp Araratu, przyszło trzech naukowców. Twierdzili oni, że nie wierzą w istnienie Boga i arki oraz, że przyjechali, by to udowodnić. Wynajęli ojca chłopaka i ruszyli w góry. Gdy doszli do arki, była odkryta tak, że mogli ją dokładnie obejrzeć i zajrzeć do środka. Przebadali ją dokładnie, po czym zezłoszczeni, że odkryli prawdziwą arkę, postanowili ją zniszczyć. Drzewa jednak nie udało się podpalić, drewno było zbyt twarde i oblane czymś w rodzaju lakieru, tak więc przysięgli dochować tajemnicy i do końca życia nikomu nie mówić o znalezisku. Do historii Haji można by podejść z przymrużeniem oka gdyby nie fakt, że jeden z profesorów na łożu śmierci opisał tą historię i opublikowano ją po jego śmierci.

2 maja 1883r. doszło do kolejnego trzęsienia ziemi, które odkryło część schowaną pod lodem i po którym kapitan Gascoyne zbadał wnętrze arki. Ogłoszenie tego odkrycia światu spotkało się z pośmiewiskiem i kpiną. Wówczas zirytowany rząd turecki wstrzymał wysłanie kolejnej komisji, a arkę pokryły śniegi.

W opowieści Georga Hagopiana, który w 1902 i 1904r. oglądał arkę, nie była ona zbita gwoździami i przypominała płaskodenną barkę. Na jej dachu znajdowało się 50 otworów, przez które dochodziło powietrze, a całość zbudowana była z czerwonawo-brązowego drewna.

w 1916r. Włodzimierz Roskowicki, rosyjski lotnik, lecąc nad górą Ararat zauważył ciemną plamę, wyglądającą na zamarznięte jezioro, a na jego końcu kadłub olbrzymiego statku. Jeden z segmentów odkrytej części statku był wywrócony, a w drugim widać było wyraźnie dwuskrzydłowe drzwi. Dwaj rosyjscy generałowie, Aleksander Jakub Elszyn i Aleksander A. Kur potwierdzili jego słowa i powiedzieli, że car wysłał ekspedycję, aby zbadała znalezisko i wykonała zdjęcia, co też i uczyniła.

Wg ich badań, arka miała około 150m długości, 25m szerokości w najszerszym miejscu oraz 15m wysokości. Zdjęcia nie dotarły do cara Mikołaja II, gdyż w tym czasie wybuchła wojna bolszewicka. Charles E. Sellier i David N. Balsiger dotarli do informacji, z których wynika, że zdjęcia i wyniki badań zostały przekazane carowi, choć nie udało im się ich zlokalizować.

Fernand Navarra i Jean de Ricquier w 1952r. podczas badań terenu, odkryli równe linie długości 120 metrów kwadratowych, które kształtem przypominały kadłub statku. Warunki atmosferyczne sprawiły, że musieli zaprzestać poszukiwań i zebrać drugą wyprawę.

Navarra w 1955r. dokopał się do pokrywy lodowej, pod którą znajdowała się woda i czarne belki. Francuski badacz odciął ze znaleziska skory kawałek długości 1,5m i po przeprowadzeniu badań metodą radiokarbonową określił jego pochodzenie na pięć tysięcy lat. Po przebadaniu próbki okazało się, że pochodzi z dębu rosnącego w okolicach Morza Śródziemnego. Drewno było impregnowane smołą bitumiczną i połączone z sobą kołkami.

W 1960r. Wyatt i Fasold zdecydowanie wskazywali na inne umiejscowienie lądowania arki, na tzw. Stanowisku Durupinara, na 27km na południe od Góry Noego. Odnaleziony przez nich obiekt okazał się jednak naturalna formacją ziemi, kamieni i gliny, wypchniętą do góry przez stary potok lawy.

Sprawa wróciła w 1977r. kiedy to Wyatt niemalże wmówił światu, że arka znajduje się pod warstwą gliny oraz, że była zrobiona z trzciny, jak w utworze o Gilgameszu, przez co wg badacza nie miała prawa zachować się do tego czasu i przykryty ziemią fragment stanowi 10% całości. Siedem lat później wykreślił nawet trzynaście podłużnych linii konstrukcyjnych i osiem poprzecznych, rzekomo na podstawie wykrytych metalowych elementów, znajdujących się pod ziemią na głębokości 60-90cm. Całość miała się składać z 5400 metalowych części. Badacz stwierdził również, że odkrył 12 kamieni wagi 5000kg, z otworami o średnicy 9cm, które miały utrzymywać arkę pod wiatr.

Jednakże formacja Wyatta miała szerokość 50 m, gdy Biblia mówi o 25, a dryfkofty, wleczone za arką przez ponad rok nie maja na sobie śladów zużycia. Profesor geologii z San Diego przebadał pobrane próbki i stwierdził, że znalezisko jest całkowicie naturalną masą skalną.

Na terenie Araratu znajduje się siedem podobnych formacji, przez co dokładne umiejscowienie arki zwłaszcza w trudnych warunkach atmosferycznych stanowi dla badaczy problem.

W 1989r. członkowie Immanuel Expedition pod przewodnictwem Aarona Chucka ogłosił, że odnaleźli arkę na Araracie. Okazało się jednak, że natrafili na formację zwaną jaskinią lodową, znajdującą się 300m powyżej.

W tym samym roku dr Ahmed Ali Arslon ujrzał arkę kilkaset metrów poniżej szczytu. Zobaczył coś na kształt budynku, zatopionego w jeziorze, do którego można było zajrzeć. Natychmiast porobił zdjęcia na dowód, że to, co widział, nie było iluzją.

Arka jest skuta lodem, lecz ten czasami topi się, pozwalając na jej obejrzenie nawet od środka. Ten fenomen sprawia, że miejsce zlokalizowania przez badaczy jest trudne nawet na zdjęciach satelitarnych i dlatego trudno dostarczyć właściwych dowodów na jej istnienie.

Na bliskie podejście do wraku nie zezwalają władze tureckie, a przecież przebadanie terenu, pobranie próbek i nakręcenie filmu być może raz na zawsze rozwiązałoby sprawę i dostarczyło wystarczających dowodów na jej istnienie.

Tureckie władze bardzo niechętnie podchodzą do obcokrajowców, którzy chcą otrzymać wystarczające dowody na to, że wrak arki nadal istnieje. Prawdę powiedziawszy trudno obiektywnie stwierdzić, jakie dowody przekonałyby sceptyków do autentyczności statku, rozebranie go na elementarne części?

Przykładowo dr Charles Berlitz, badacz i autor The Lost Ship of Noah, został aresztowany i przetrzymywany w więzieniu. Przypadek sprawił, że udało mu się zbiec.

Potop na skalę lokalną został udowodniony przez naukowców. Wielu również skłania się ku teorii globalnej powodzi przed tysiącami lat. Dlatego też historię arki Noego powinniśmy traktować nie jako mit, lecz fakt historyczny udokumentowany istnieniem przedziwnego obiektu tuż pod szczytem góry Ararat. Jeśli na górze Noego nie znajduje się nic godnego uwagi, dlaczego władze tureckie bronią tam wejścia naukowcom w celu zweryfikowania swoich hipotez?

Zgodność relacji ludzi, którzy mieli możliwość widzenia jej na własne oczy jest zaskakująca. Szczegóły omawiane przez naocznych świadków pokrywają się niemal w stu procentach w zależności od ujrzanego fragmentu arki, co jest wystarczającym dowodem na możliwość jej istnienia.

http://www.ndw.v.pl/art.php?nr=98 "
 
 
Tabii
[Usunięty]

Wysłany: Pon Kwi 03, 2006 13:43   

Obywatel

"Chciałem nawiązać do * Potopu *.
Kierując się li tylko czystą logiką , a nie opierając się na rzekomych znaleziskach ,
które w niektórych przypadkach mogą dotyczyć faktycznie Arki , a jedynie na przekazie Biblii. Wyobraźcie sobie taką sytuacje , poziom wody podniósł się do poziomu szczytu gór Ararat której najwyższy szczyt sięga poziomu 5000 m. n.p.m. i jeszcze został przykryty wodą na 15 łokci x 45 cm tj. prawie 7 metrów . Przy ukształtowaniu terenu okolic półwyspu arabskiego i ziem sąsiednich , taki poziom wody musiałby zalać prawie całą ówcześnie znaną Ziemi i to po wstępnych obliczeniach prawie na rok czasu. Czy jakaś roślinność mogłaby przeżyć , czy jakieś zwierze mogłoby przeżyć , oczywiście oddychające powietrzem atmosferycznym .
A tu proszę gołębica pofrunęła i ma gałązkę oliwną , chociaż siedem dni wstecz nic nie znalazła . Jaki z tego wniosek , drzewo oliwne rośnie 7 dni , do momentu wydania pierwszych liści , ale zajebiście szybkie . Pomijając fakt , że przez prawie rok nasiona musiały pływać w wodzie , lub jeszcze lepiej leżeć na dnie oceanu , który nie wątpliwie powstał , przy takim globalnym kataklizmie i oczywiście nie zgniły.

Następny aspekt to gdzie się podziała ta masa wody , która gdzieś musiała spłynąć , przecież nie mogła wsiąknąć w ględę przez 2 miesiące skoro nasączana była nią przez przeszło 8 miesięcy , a cały glob był nią przykryty do samego końca.
W tej opowieści , trzeba to zauważyć , nie ma mowy o fali typu tsunami , ale tylko o nieustającym opadzie 40 dniowym deszczu , czy jest to efekt niszczącego upadku wielkiego meteorytu . Zapewne w takim wypadku byłyby odczuwalne wstrząsy obiegające cały glob i to zapewne kilka razy , poza tym inne efekty impaktu byłyby wysunięte na plan pierwszy jak globalna noc i oziębienie klimatu o kilkanaście stopni , czy gdzieś dokopaliście się jakiś wzmianek , że Noe z rodzinką czuli przenikliwy chłód , czy chorowali na choroby górnych dróg oddechowych biorąc pod uwagę zapylenie atmosfery , bo ja nie .
Niejasności jest zresztą więcej , chociażby ofiara ze zwierząt czystych jak to nazwali , a wiemy że Noe wziął po 1 parze ze wszystkich stworzeń żyjących na Ziemi i w powietrzu , więc które spalił zaraz po wyjściu z Arki , może gatunki , których już dziś nie znamy , bynajmniej , insynuuje się , że tych miał podwójny garnitur , co powinno być zaznaczone przy załadunku , oczywiście moim zdaniem . Następne niejasność to ponowny cud rozmnożenia populacji ludzkiej , ponowny bo pierwszym był Adam i Ewa oczywiście , więc garstka składająca się z 8 ludzi pokryła w dość krótkim czasie całą Ziemie , toć ich kobiety musiały chodzić w ciąży parę tygodni i rodzić naraz po 5 dzieci , nie wiem czy synowie Noego mieli wystarczającą ilość plemników do takiej prokreacji , a zresztą osobniki żeńskie moją przy narodzinach określoną genetycznie ilość komórek jajowych , chyba coś około 500 na osobnika o ile się nie mylę . Czym żywiły się zwierzęta po rozbiegnięciu się z Arki , szczególnie te roślinożerne , chyba nie rybami .
No dobra to tyle
Pozdrawiam serdecznie
Acha, zostałem niedawno właścicielem dzieł Flawiusza togo Flawiusza z 35 r n.e. oczywiście Jestem w trakcie czytania , ale przy braku czasu i studiowania czterech dzieł naraz idzie to trochę opornie , niestety
O.X. "
 
 
Tabii
[Usunięty]

Wysłany: Pon Kwi 03, 2006 13:45   

Jakub

"Pragnę zwrócić Twoja uwagę na fakt, że opis biblijnego potopu został
zaczerpnięty ze znacznie starszych przekazów. Choćby resztki biblioteki
z Niniwy. Jednocześnie dosłowne tłumaczenie jest tutaj chyba błędne, a
wynika to właśnie z faktu zaczerpnięcia tego opisu, ze źródeł dużo
starszych.
Również przekazy starożytne z drugiej półkuli także wspominają o
globalnym potopie.


Pozdrawiam Jakub"

Red & Lord

">Właśnie - zastanawiające jest podniesienie się poziomu wód po szczyty gór. To, że deszcz padał przez 40 dni i nocy to inna kwestia.
>Zastanówcie się w jaki sposób małe ciało kosmiczne jak nasz ziemski Księżyc wpływa na wody morskie - przypływy i odpływy...
>
>Może koło Ziemi przeleciało jakieś potężne ciało kosmiczne... np. wielka kometa (min. stąd opady deszczu) albo fragment komety uderzył w planetę i nastąpło parowanie wód morskich na potężną skalę...
>Jakkolwiek - zakładając, że poziom wód sięgał 5000 mnpm - górze Ararat - coś musiało na nie silnie działać - Może chodzi o jakąś wielką planetę spoza układu słonecznego, która cyklicznie co jakiś czas znajduje się w bliskiej odległości od Ziemi...
>
>Pozdrawiam
>RED KNIGHT

Wiele jest mozliwosci, moze to faktycznie Boska sila za tym stoi, ale gdzie sie podziala ta woda? Moze to interwencja obcych, nie wiem ale faktem jest, ze we wszystkich kulturach jest wzmianka o potopie, co sugeruje, iz to zdarzenie mialo skale globalna.

Pozdrawiam
Lord Nazgul"
 
 
Tabii
[Usunięty]

Wysłany: Pon Kwi 03, 2006 13:47   

Obywatel

"Owszem wzmianka jest , ale nie powiedziane , że było to w tym samym czasie tzn idealnie w tym samym czasie . Zwróćcie uwagę , że opisane jest w ST 40 dni deszczu , raczej ulewy z huraganowym wiatrem , coś na kształt 10 / 12 w skali Boforta , mija 8 miesięcy i znowu 40 dni na ustąpienie całkowite wód , czyżby miały się przelać na drugą półkulę . Jeśli faktycznie Arka jest realna , to nie po to miała taką konstrukcje jaką miała tzn. nie po to była budowana tak solidnie by bujać po spokojnym morzu , ale by przezwyciężyć wielkie sztormowe fale . To chyba w niusie Achajski było , że konstrukcja tej łajby mogła wytrzymać 60 metrowe fale, bez obawy zatopienia. Jeśli Arka faktycznie powstała , to zapewne jej konstrukcja , myśl techniczna , wyliczenia naprężeń itd. przerastały możliwości ówczesnych konstruktorów , a na pewno Noego . Konstruktor zdawał sobie sprawę z zagrożeń , 60 cio metrowej fali , a przy jakiej głębokości morza takie fale mogą się tworzyć , oczywiście minimum 60 mterów , ale praktycznie musi być dużo głębiej .Konstruktor miał dobrze wyliczony czas , termin rozpoczęcia i zakończenia budowy Arki , nie widać tu pośpiechu paniki , zwierzęta same przychodzą bez popędzania , wszystko zgrane jak w zegarku . Czyli ten kto tę klęskę przewidział dokładnie wiedział co ją spowoduje i na jaką skalę , po zastanowieniu obstawiam ciało niebieskie . Jest najłatwiejsze do przewidzenia i wyliczenia potrzebnego czasu oraz hipotetycznej skali zniszczeń .
Pozdrawiam O.X."

ja

"Odnośnie góry Ararat. Ona teraz ma ponad 5000 m n.p.m, ale w przeszłości mogła być niższa, zwłaszcza, że jest pochodzenia wulkanicznego, czyli wysokość wody potrzebnej do jej zatopienia byłaby niższa."





To byłoby na tyle :)
 
 
Wilkołak 
Użytkownik
Nieposkromiony


Wiek: 24
Dołączył: 27 Lip 2006
Posty: 33
Skąd: Ostrów Wlkp.
Wysłany: Nie Sie 27, 2006 18:14   

Cóż wiemy o arce Noego??? W zasadzie nic... Prawie każdy wie, że Noe to taki biblijny facet, który dostał od Boga rozkaz zbudowania statku wodnego i zapakowania do niego wszystkiego co żyło na ziemi. Noe dostał dokładne instrukcje od Boga co do kształtu jak i materiału jaki ma na budowę użyć.

Noe zbudował więc i zabrał samca i samicę z każdego gatunku zwierząt jakie żyły na ziemi za jego czasów. Potem był jak wiemy potop i tylko Noe ze swoim statkiem przeżył wielką powódź. Ponoć to właśnie od niego wywodzi się cała ziemska cywilizacja...

Tyle wiemy...

Czy istniał na prawdę, czy to tylko barwna opowieść?

Od setek, jeżeli nie od tysięcy lat, ludzie szukają dowodów na istnienie arki. Zarówno koła religijne, dla których odnalezienie statku było by potwierdzeniem prawdziwości Biblii, jak i historycy daliby wszystko żeby się znaleźć oko w oko z wrakiem.

A co nam o arce wiadomo do tej pory?

W czerwcu 1949 roku rutynowo robione zdjęcia przez amerykanskie siły powietrzne wykazały coś dziwnego na zdjęciach z rejonu góry Ararat w Turcji.

Po co niby Amerykanie mieliby robić szpiegowskie zdjęcia w tym zapomnianym przez Boga i ludzi rejonie?

Rejon góry Ararat to miejsce, gdzie spotykają się granice trzech państw - Rosji Iranu i Turcji. Po zakończeniu drugiej wojny światowej - potencjalny punkt zapalany, bo sama góra jest jakby świętym miejscem dla tych trzech krajów.

Wracając do zdjęć. Niby normalna góra, ale na zboczu coś wystaje ze śniegu. Na tyle duże, że można było to zobaczyć na zdjęciach. To coś okazało się na tyle ciekawa, że cała sprawa dotarła do CIA. Fachowcy z Centralnej Agencji Wywiadowczej poszli dalej i postanowiono wysłać samolot szpiegowski z wysokiej jakości sprzętem fotograficznym. Mało tego, w następnych latach satelity szpiegowskie z drobiazgową dokładnością robiły zdjęcia całego terenu. Wtedy właśnie powstało określenie "anomalia w rejonie góry Ararat". W roku 1982 odtajniono film zrobiony z samolotu w 1949 roku. Było trochę wrzawy, ale film był mało wyraźny i jak zwykle po kilku artykułach w gazetach zrobiła się przeraźliwa cisza. Cóż ciekawego było na zdjęciach zrobionych przez satelity CIA???

W 1997 roku wszyscy zainteresowani mieli nadzieję na wyjaśnienie zagadki zdjęć w związku z odtajnieniem starych dokumentów przez rząd USA. Było kilka wywiadów, kilka kolejnych artykułów, ale ogólnie nic ciekawego. Wygląda na to, że kilka starych dokumentów zostało zbyt wcześnie odtajnionych, bo CIA nagle zainteresowało się sprawą ponownie i znowu cisza jak makiem zasiał... Widocznie coś ciekawego jednak na gorze Ararat znaleziono skoro wszelkie informacje na temat starych zdjęć zostały ponownie utajnione.

Na prośbę o udostępnienie zdjęć CIA odpowiedziało tak jak zwykle:

"prawdopodobnie znaleźliśmy dokumenty, o które nas prosicie, ale musimy wam odmówić ich wydania ponieważ:

1. Mogą być niezwykle ważne dla obrony narodowej USA albo innego kraju

2. Ich ujawnienie może zdradzić sposób w jaki zostały uzyskane, a ujawnianie środków w jaki osiągamy tego typu dokumenty jest zabronione przez ustawę o obronności kraju wydaną w 1947 roku."


Jakby nie patrzył z żadnej strony nie można ugryźć i zdjęć nie ma. Cóż takiego ważnego dla obronności USA albo innego kraju kryje się na górze Ararat???

Może zaczniemy od początku.

O arce Noego wiemy oczywiście z Biblii. Czy mamy także inne przekazy historyczne???

Pierwsze udokumentowane wiadomości pochodzą z roku 275 p.n.e kiedy to babiloński historyk napisał o statku na górze Ararat.

Następny był historyk żydowski z pierwszego wieku naszej ery niejaki Flaviusz Józef. Twierdził on ni mniej ni więcej, że na jednym ze zboczy góry można zobaczyć w słonecznym roku resztki starego drewnianego statku dużej wielkości. Z tego samego okresu pochodzą notatki Mikołaja z Damaszku, który pisał, że w okolicznych wsiach można znaleźć kawałki drewna przyniesione przez tubylców z wraku na szczycie góry.

Marco Polo tez w swoich relacjach z podroży do Chin stwierdza, że w pogodne dni można zobaczyć na szczycie resztki potężnego statku.

Z bliższych nam czasów - w 1829 roku Fridrich Parrot, niemiecki profesor, po odwiedzinach w górskim monastyrze napisał w swoich pamiętnikach, że mnichowie pokazywali mu święte kawałki drewna pochodzące rzekomo z arki Noego.

W 1883 roku nawiedza tamtejsze rejony potężne trzęsienie ziemi rujnując okoliczne wsie i osady. W roku 1887 rządowa ekspedycja bada skutki trzęsienia, dociera do arki, ale na skutek złych warunków atmosferycznych i koszmarnych warunków terenowych rezygnuje z jakichkolwiek badań. Sprawozdanie z wyprawy stwierdza jedynie, że znaleziono "jakby drewnianą" konstrukcję przypominającą z wyglądu łódź. W roku 1893 jeden z badaczy i obieżyświatów John Joseph twierdził, że odkrył arkę i nawet próbował skompletować ekspedycje w celu przeniesienia arki na światową wystawę w Chicago. Rząd turecki nie dal mu jednak pozwolenia na badania. Podobno latem 1916 roku potężna rosyjska ekspedycja wojskowa zdobyła gore Ararat, zawiesiła na jej szczycie flagę rosyjska a przy okazji natknęła się na dziwna formacje przypominającą kształtem łódź.

Pierwsze badania z prawdziwego zdarzenia zaczęły się w roku 1955. Fernad Navarra francuski odkrywca powrócił z wyprawy w niedostępne rejony Turcji z kawałkiem na wpół skamieniałego drewna obrobionego ręka ludzką. Drewno zostało, jak się później okazało, odnalezione kilkaset metrów od miejsca domniemanego położenia arki Noego.

Cóż się stało z tym kawałkiem drewna???

Navarra zdecydował się na przeprowadzenie prób w znanych instytutach naukowych. Oto efekty: Muzeum Historii Naturalnej w Paryżu stwierdziło, że jest to zdecydowanie niezwykle stare drewno dębowe; Instytut Drewna Ministerstwa Rolnictwa Hiszpanii w Madrycie stwierdza, że drewno jest częściowo skamieniałe, widać wyraźnie ślady obróbki i ocenia jego wiek na ponad 5000 lat. Odkryto także duże stężenie metali nieżelaznych. Zbadano, stwierdzono i można odłożyć na półkę. I CISZA...

W 1960 roku w góry wyrusza ekspedycja amerykańska. Po kilku dniach poszukiwań ekspedycja wraca i oficjalnie stwierdza, że żadnej arki nie ma, jest tylko zwykła formacja skalna przypominająca z daleka łódź. Na zarzuty, że w kilka dni nie można nic zbadać pada odpowiedz: 'co mieliśmy badać jak nic tam nie ma???' I CISZA...

W latach osiemdziesiątych były amerykański astronauta James Irvin staje na czele ekspedycji mającej raz na zawsze wyjaśnić zagadkę. Podobno ekspedycja była znakomicie wyposażona, nakręcono setki metrów filmu i zrobiono setki zdjęć. I CISZA...

Teren, na którym znajdują się domniemane szczątki arki Noego z racji swojego położenia jest bardzo niebezpieczny. Nie dość, że okolica jest prawie bezludna, to jeszcze tereny są kontrolowane zarówno przez okoliczne bandy jak i irańskich terrorystów. Dotarcie w tamte rejony to nie wyprawa turystyczna, to wyprawa wojenna. Za każdym razem rząd turecki musiał zapewnić wyprawom osłonę wojskowa.

W 1987 roku delegacja rządowa Turcji wspólnie z tureckimi naukowcami oficjalnie wybiera się w góry w celu wyznaczenia terenu, na którym ma powstać park narodowy. Ma to być park narodowy z uwzględnieniem resztek arki Noego. I CISZA...

W latach 1977 - 1984 niejaki Wyatt przeprowadzał corocznie poszukiwania za przyzwoleniem rządu tureckiego. Przez chwile było głośno o odkryciach Ronalda E. Wyatta, ale został on uznany przez Kola naukowe za szarlatana i sprawa przycichła. Wyatt twierdzi, że w ostatnich latach swoich badań znalazł wiele dowodów na to, że arka Noego leży właśnie na zboczu góry Ararat. Przedstawia analizy wykopalisk i wykresy badań radarowych. W jednej ze swoich wczesnych wypraw podobno odkrył też osiem monumentalnych obelisków kamiennych z wyrytymi na nich informacjami dotyczącymi zdarzeń, które uważamy współcześnie za legendy. Podobno nawet zachowały się ślady liter kutych w zlocie. Litery oczywiście znikły rozkradzione przez okolicznych mieszkańców.

Podczas wyprawy w 1984 roku Wyatt stwierdził, że trzęsienie ziemi odkryło częściowo dno arki ukazując wyraźnie kształty drewnianych bali, z których łódź była wykonana. Z tej wyprawy podobno przywiózł do USA próbki rożnych elementów i poddał je analizie w amerykańskich instytutach naukowych. Próbki wierceń w miejscu gdzie ma się znajdować arka wykazują skamieniałe drewno i duża zawartość metalu. Próbki pobrane w dużej odległości od statku nie wykazują żadnych odmienności. Wyatt twierdzi ze ma stuprocentowe dowody na to, że na zboczu góry Ararat pokryta warstwa skamieniałej ziemi leży arka Noego. Tylko, że nikogo nie interesują dowody Wyatta. I CISZA... (jak zwykle - dop. red.)

Ostatnie informacje w tym temacie są niejasne i nie potwierdzone.

Podobno w roku 1985 rząd turecki zamknął interesującą nas okolice dla ruchu turystycznego, a w najbliższym sąsiedztwie zbocza wprowadził stan wyjątkowy. Okolica jest patrolowana przez oddziały wojskowe. Jednocześnie w tym bezludziu jest podobno budowana wielopasmowa autostrada wiodąca w kierunku najbliższego większego miasta z lotniskiem.

Jakoś wszystkie te informacje nie docierają do nas. Z jednej strony mogą to być informacje wyssane z palca, z drugiej strony niejednokrotnie się już spotykaliśmy z umiejętnym blokowaniem przepływu informacji przez rożne agencje zbliżone do kręgów rządowych. Miejmy nadzieje, że za jakiś czas wszystko się wyjaśni.

http://www.gjwm.webd.pl/text/paleo/arka_noego.php

avatar-64998.jpg
Plik ściągnięto 20461 raz(y) 3,7 KB

arkanoego_7.jpeg
Plik ściągnięto 20461 raz(y) 9,2 KB

arkanoego_6.jpeg
Plik ściągnięto 20461 raz(y) 8,37 KB

arkanoego_5.jpeg
Plik ściągnięto 20461 raz(y) 9,31 KB

arkanoego_4.jpeg
Plik ściągnięto 20461 raz(y) 8,48 KB

arkanoego_3.gif
Plik ściągnięto 20461 raz(y) 9,75 KB

arkanoego_2.gif
Plik ściągnięto 20461 raz(y) 20,79 KB

_________________
Ten człowiek, tak jak cała reszta przed nim i kolejni po nim, myśleli, że tworzą coś nowego, a okazało się że byli jedynie częścią całości, ktorej konstruktorem był zupełnie ktoś inny.
 
 
 
magnolia
[Usunięty]

Wysłany: Czw Paź 05, 2006 16:56   

niektore historyczne tajemnice nigdy nie ujrza swiatla dziennego.
po prostu nie ma na nie dowodow i tyle
 
 
Jakub 
Administrator


Dołączył: 25 Lut 2006
Posty: 14206
Skąd: Oława

Wysłany: Sob Gru 06, 2008 11:27   

Anioł kazał Noemu zbudować arkę, celem przetrwania potopu który Bóg ześle na ziemię. Powodem miały być grzechy ludzkie Tak mówi Stary Testament. Pomijam przy tym sprawę , że Bóg stwarzając człowieka i będąc jednocześnie wszystkowiedzącym nie przewidział tej grzeszności swojego " wynalazku" i zawczasu nie zapobiegł mu. Nie mniej zabicie na raz tylu stworzeń i ludzi jest co najmniej okrutne , a dzisiaj nazywa się to ludobójstwem. Inną sprawą też jest tutaj niesubordynacja Anioła, bo raczej w informację przekazana przez ST, ze Noe i tylko jego rodzina okazali się być jedynymi uczciwymi i niegrzesznymi na ziemi wybrańcami Boga raczej trudno uwierzyć. Takich ludzi zawsze znajdzie się o wiele więcej w całej populacji.
Chyba , że przebieg i geneza potopu miały się całkowicie odmiennie. Zupełnie inaczej przedstawia ten fakt tłumaczenie z sumeryjskich tabliczek glinianych. Jak wiemy są one znacznie starsze od zapisów biblijnych i dotyczą też znacznie wcześniejszych wydarzeń , ale dziwnie zbieżnych z tym co mówi ST i to nie tylko w kwestii potopu. Tłumaczenie to zawarte jest w Zaginionej Księdze Enki autorstwa Zecharii Sitchina.
Wróćmy jednak do budowy samej arki , otóż Noe otrzymał plany jej budowy od Anioła i rozpoczął budowę. Czy jest możliwym zbudowanie okrętu pełnomorskiego , wytrzymującego uderzenia ok 60 metrowych fal, przez człowieka posiadającego wprawdzie plany , ale nie mającego zielonego pojęcia o szkutnictwie? Do tego w czasach gdy w/g tego co utrzymuje oficjalna nauka jedynymi jednostkami pływającymi były prymitywne łodzie? Albo technologia kamienia o łeb łupanego, albo zaawansowana sztuka szkutnicza , ale w takim wypadku musiały być i inne tak duże jednostki pływające. Poniżej zamieszczam film kilkuczęściowy dotyczący tajemnicy Arki Noego i jej rzekomego odkrycia na górze Arrarat w Turcji. Chodzi mi przy tym głownie o to , że to co odkryto wcale nie musi być arką Noego , aczkolwiek nie neguje , że może to pochodzić z przed wielu tysięcy lat, lub raczej z przed kilkuset tysięcy lat. Po prostu może to być wrak okrętu jakie pływały kilkaset tysięcy lat temu po morzach kuli ziemskiej.












_________________
Jakub

Wpierw będą cię ignorować , później będą się śmiać, jeszcze później będą atakować, na końcu dopiero wygrasz.
Mahatma Gandhi (1869-1948)
  
 
 
 
sarah54 
sarah54

Wiek: 59
Dołączyła: 22 Mar 2008
Posty: 336
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob Gru 06, 2008 11:43   

"...że Bóg stwarzając człowieka i będąc jednocześnie wszystkowiedzącym nie przewidział tej grzeszności swojego " wynalazku" i zawczasu nie zapobiegł mu. Nie mniej zabicie na raz tylu stworzeń i ludzi jest co najmniej okrutne , a dzisiaj nazywa się to ludobójstwem. Inną sprawą też jest tutaj niesubordynacja Anioła, bo raczej w informację przekazana przez ST, ze Noe i tylko jego rodzina okazali się być jedynymi uczciwymi i niegrzesznymi na ziemi wybrańcami Boga raczej trudno uwierzyć. Takich ludzi zawsze znajdzie się o wiele więcej w całej populacji. "

Cytując Twój post, Jakubie chcę powiedzieć, że uzyskanie odpowiedzi wiąże się z zaakceptowaniem istnienia równoległego świata niematerialnego a udział w doskonaleniu człowieka na ziemi mają istoty duchowe, zwane potocznie "Bogami"; One też wykonują swoją pracę, kierując się Najwyższą Inteligencją Stwórcy Wszechrzeczy.
Pozdrawiam serdecznie.
 
 
Kesja 
Oliwka zielona

Dołączyła: 30 Lip 2006
Posty: 554
Skąd: ww
Wysłany: Sob Gru 06, 2008 19:04   

Cytat:
Inną sprawą też jest tutaj niesubordynacja Anioła, bo raczej w informację przekazana przez ST, ze Noe i tylko jego rodzina okazali się być jedynymi uczciwymi i niegrzesznymi na ziemi wybrańcami Boga raczej trudno uwierzyć. Takich ludzi zawsze znajdzie się o wiele więcej w całej populacji. "


Noe był jedynym który na ten Czas był sprawiedliwy , uważam ,ze jego rodzina ocalała
tylko ze wzgledu na Noego ,podobnie jak Lot ze wzgledu na Abrahama.
Takich ludzi nie znalazło sie więcej - niestety .
 
 
Jakub 
Administrator


Dołączył: 25 Lut 2006
Posty: 14206
Skąd: Oława

Wysłany: Sob Gru 06, 2008 23:05   

Cytat:
Cytując Twój post, Jakubie chcę powiedzieć, że uzyskanie odpowiedzi wiąże się z zaakceptowaniem istnienia równoległego świata niematerialnego a udział w doskonaleniu człowieka na ziemi mają istoty duchowe, zwane potocznie "Bogami"; One też wykonują swoją pracę, kierując się Najwyższą Inteligencją Stwórcy Wszechrzeczy.


Teorie profesora Jana Pająka są mi znane. Tylko , że istoty niematerialne jak to mówisz zwane Bogami tez nie mogą przekroczyć granic naszego świata, to odizolowanie działa w dwie strony. Raczej chodzi tu o istoty niematerialne z naszego dwuczęściowego kontinuum. Z tym , że w takim wypadku nie ma znaczenia akceptacja równoległego świata, a tym samym Najwyższej Inteligencji Stwórcy Wszechrzeczy. Istnieje też pełna możliwość istot z naszego materialnego świata, ale nie ludzi , odizolowanych tak samo jak i my.
_________________
Jakub

Wpierw będą cię ignorować , później będą się śmiać, jeszcze później będą atakować, na końcu dopiero wygrasz.
Mahatma Gandhi (1869-1948)
 
 
 
sarah54 
sarah54

Wiek: 59
Dołączyła: 22 Mar 2008
Posty: 336
Skąd: Poznań
Wysłany: Sob Gru 06, 2008 23:20   

Mój post był uproszczeniem. Twój porusza zawiłą historię wymieszanego rodzaju ludzkiego.
Wszystkie rzeczywistości się przenikają, czy chcesz tego, czy nie. Kanałów przeciekowych jest wiele- za większość z nich odpowiada człowiek, kimkolwiek by nie był i jego ciekawość.
Może wreszcie zostanie nagrodzona.
Pozdrawiam.
 
 
sarah54 
sarah54

Wiek: 59
Dołączyła: 22 Mar 2008
Posty: 336
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie Gru 07, 2008 11:28   

"Istnieje też pełna możliwość istot z naszego materialnego świata, ale nie ludzi , odizolowanych tak samo jak i my." (cyt. Jakuba)

Chcę tu jeszcze dodać (moje doświadczenie i wiedza), że istnieje wielu i istniało w przeszłości, którzy odzyskali pierwotne połączenie. Stąd ja nie czuję się w obecnym czasie odizolowana, jak również odczuwam bezpieczeństwo związane z tym połączeniem.
Przekaz o Noem mówił, że "Noe chodził z Bogiem". Myślę, ze również nie czuł odizolowania- raczej to go izolowało od "świata ludzi".
Pozdrawiam i miłej niedzieli.
 
 
Blue 
Administrator


Dołączyła: 26 Lut 2006
Posty: 3637
Skąd: Polska
Wysłany: Nie Gru 07, 2008 12:03   

Rozumiem Saro :D Po prostu Bóg powierzył Ci misję, a Ty w swojej skromności ledwo o tym napomykasz., to pewnie wielki ciężar, ale i wyróżnienie.
Życzę z całego serca powodzenia i mam nadzieję, że inni uczestnicy Forum dołączą się z życzliwością.
 
 
sarah54 
sarah54

Wiek: 59
Dołączyła: 22 Mar 2008
Posty: 336
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie Gru 07, 2008 12:57   

Bóg nie powierza misji- Esencja Inteligencji i Mocy (tak rozumiem) nie powierza jej. Masz wolną wolę w wyborze drogi życia. Jeśli chcesz, możesz się też czegoś nauczyć od Noego.
 
 
Kesja 
Oliwka zielona

Dołączyła: 30 Lip 2006
Posty: 554
Skąd: ww
Wysłany: Nie Gru 07, 2008 13:19   

A jeśli nawet Bóg powierza Misję , to czy to ,źle ?
Cóz z nieuzytecznego naczynia ?
Tak własnie byc powinno ,ze Naczyniami Bozymi mamy byc , a nie skorupami . :D
Tez uważam ,ze na tej ziemi nie wszyscy sa ludźmi :roll:
 
 
sarah54 
sarah54

Wiek: 59
Dołączyła: 22 Mar 2008
Posty: 336
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie Gru 07, 2008 14:00   

Jeśli tak uważasz, masz prawo. Ja odniosłam się post wyżej.
 
 
Jakub 
Administrator


Dołączył: 25 Lut 2006
Posty: 14206
Skąd: Oława

Wysłany: Nie Gru 07, 2008 14:06   

Tylko tyle moje Panie , ze ta dyskusja nie ma nic wspólnego z rozwiązanien zagadki Arki Noego. Ta historia w źródłach pisanych występuje w naszych dziejach dwukrotnie. Jedne źródło to ST , drugie znacznie starsze tabliczki gliniane Sumeru. Istnieje duże prawdopodobieństwo , że starszy zapis powstał niejako bliżej tych wydarzeń , przynajmniej czasowo, a wiec siłą rzeczy odzwierciedla wydarzenia które miały miejsce w sposób bardziej rzetelny. Nie ma w nich niczego mistycznego, ani pozaziemskiego w sensie wydarzeń. To nie jest symbol to rzeczywistość jaka miała kiedyś miejsce.

Zamykam temat
_________________
Jakub

Wpierw będą cię ignorować , później będą się śmiać, jeszcze później będą atakować, na końcu dopiero wygrasz.
Mahatma Gandhi (1869-1948)
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group